Jordański Grand Canyon

Lucyna Sak 08-02-2010, ostatnia aktualizacja 09-02-2010 07:13

Jordania kojarzy się głównie z Petrą i czerwoną pustynią Wadi Rum. Mniej popularnym, choć równie niezwykłym miejscem, jest kanion Mujib, zwany Wielkim Kanionem Bliskiego Wschodu.

Kanion Mujib
autor: Lucyna Sak
źródło: archiwum prywatne
Kanion Mujib
Kanion Mujib
autor: Lucyna Sak
źródło: archiwum prywatne
Kanion Mujib
Kanion Mujib
autor: Lucyna Sak
źródło: archiwum prywatne
Kanion Mujib

Kanion znajduje się ok. 75 km na południe od Ammanu, w bezpośrednim sąsiedztwie Morza Martwego. Najlepszym sposobem na dotarcie w te odludne rejony jest wynajęcie samochodu w Ammanie lub przejazd taksówką. My wybieramy drugi sposób. Mimo zapewnień kierowcy, że doskonale zna drogę, błądzimy po okolicy trzy godziny, zanim trafiamy do centrum informacyjnego Wild Jordan – organizacji pozarządowej, która nadzoruje ruch turystyczny na terenie rezerwatu, obejmującego kanion.

Centrum to dwa niewielkie pawilony i zadaszony taras - wszystko zawieszone na skarpie tuż przy wylocie kanionu do morza. Właśnie kiedy siedzimy na tarasie, odrywa się kawałek skarpy tuż przy centrum. Ciekawe jak długo jeszcze postoją te budynki, zanim runą do kanionu?

Pomału zbierają się ludzie, którzy wyruszą na szlaki w rezerwacie. Szlaków jest pięć. Jeden określany jako „mokry”, gdyż poprowadzony jest rzeką, wypełniającą dno kanionu, można przejść samodzielnie po wykupieniu biletu wstępu. Na pozostałe szlaki: dwa „mokre” oraz dwa „suche”, biegnące górami wokół kanionu i wzdłuż wybrzeża Morza Martwego wychodzi się tylko z przewodnikiem.

Poszczególne trasy różnią się stopniem trudności oraz długością. Wszystkie są udostępniane sezonowo: trasy „suche” w miesiącach chłodniejszych tj. od listopada do końca marca, trasy „mokre” od kwietnia do końca października, kiedy poziom wody w rzece opada i umożliwia bezpieczne przejście. Warto wcześniej zarezerwować przewodnika, gdyż dziennie na każdy ze szlaków wchodzi maksymalnie 25 osób.

Przez piachy…

My wybieramy trasę o średnim stopniu trudności, wiodącą korytem rzeki. Dostajemy kamizelki ratunkowe i tak wyposażeni wsiadamy do jeepa, wiozącego nas na początek szlaku. Z nami wyruszają dwie starsze Amerykanki i dwóch Jordańczyków. Jest też przewodnik Ali. Na początku wspinamy się górską drogą, wiodącą przez księżycowy krajobraz. Mam wrażenie, że jesteśmy w wielkiej piaskowni. Temperatura przekracza 35 stopni. Zabranie ze sobą dużej ilości wody do picia jest tu koniecznością, tym bardziej, że nie bardzo jest gdzie skryć się przed palącym słońcem.

Widzimy krystaliczną wodę, wartkim strumieniem obmywającą skały w różnych odcieniach czerwieni i brązów

Po pokonaniu pierwszych wzniesień roztacza się przed nami wspaniała panorama na Morze Martwe, zasnute mgłą z parującej intensywnie wody. Na szczycie wzniesienia do naszej grupy dołącza druga, złożona z przewodnika i młodych Izraelczyków. Teraz razem zmierzamy do kanionu. Stajemy przed wejściem do niego. Widzimy krystaliczną wodę, wartkim strumieniem obmywającą skały w różnych odcieniach czerwieni i brązów. Wchodzimy do rzeki. Okazuje się, że woda jest bardzo ciepła. Ostrożnie pokonujemy kolejne metry, stawiając stopy na śliskich głazach. Kanion, szeroki na kilka metrów i wysoki na kilkaset, zamyka się nad nami i niemal pochłania nas.

… wodospady

Urzeczeni podziwiamy fantastyczne kształty, które wyrzeźbiła woda. Zanurzamy się po pas, aby za chwilę brodzić po kostki. Przewodnicy wskazują nam drogę wśród głazów. Z ogromną frajdą zjeżdżamy na naturalnych zjeżdżalniach, wpadając z impetem do utworzonych między skałami basenów. Wokół nas zmieniają się kolory i kształty. Natura zdaje się nie znać żadnych ograniczeń. Dochodzimy do miejsca, gdzie woda spada z ponad 20-metrowej skalnej półki. Tę wysokość będziemy musieli pokonać, zjeżdżając na linach. Przewodnicy szykują uprzęże i liny, po czym jeden z nich zjeżdża pod wodospadem.

Potem każdy z uczestników wędrówki zostaje wpięty w uprząż i rozpoczyna zjazd. Emocje są ogromne, kiedy strumień spadającej z impetem wody uderza po ramionach i karku, nie pozwala oddychać. Chwilę wytchnienia można znaleźć na skalnej półce w połowie wysokości wodospadu. Druga część trasy jest łatwiejsza. Ekscytujący zjazd kończymy w skalanym basenie pod wodospadem. Niesamowite miejsce! Po wypięciu z uprzęży mamy czas na wesołe baraszkowanie przy wodospadzie. To lepsze niż jacuzzi. Tu pod wodospadem nasz szlak łączy się ze szlakiem ogólnodostępnym.

Emocje są ogromne, kiedy strumień spadającej z impetem wody uderza po ramionach i karku, nie pozwala oddychać

Gdy wszyscy są na dole, ruszamy w dalszą drogę. Pokonujemy jeszcze kilka ciekawych miejsc, gdzie przejścia są zabezpieczone linami asekuracyjnymi, nurt przyspiesza, a woda ma co najmniej 2 metry głębokości. To pewnie z myślą o tych utrudnieniach w ubiegłym roku wprowadzono obowiązek wkładania kamizelek ratunkowych przez wszystkich, wyruszających na szlaki biegnące rzeką. W dolnej części kanionu nurt uspakaja się. Kładziemy się na wodę, która niesie nas swobodnie w dół. Leżąc na plecach, możemy podziwiać skalne ściany kanionu. Po pełnych emocji chwilach to wspaniały relaks! Dostrzegamy ptaki szybujące nad kanionem lub przysiadające na wysokich skalnych półkach. Słodka woda w tych niegościnnych okolicach Morza Martwego gwarantuje przetrwanie wielu zwierzętom. Po blisko pięciu godzinach wędrówki trasa kończy się przy centrum informacji. Wszyscy uczestnicy są uśmiechnięci i zachwyceni przeżyciami ostatnich godzin.

… nad morze

Po trudach bądź co bądź górskiej – mimo że znajdujemy się w najniższym miejscu na ziemi – wędrówki, postanawiamy poplażować. Kilkaset metrów od centrum informacyjnego rezerwatu organizacja Wild Jordan prowadzi urokliwy camping Mujib Chalet. Położony jest on na wysokiej skarpie tuż nad Morzem Martwym. Składa się z kilkunastu betonowych domków z zadaszonymi tarasami. W każdym domku jest tylko jedno pomieszczenie: sypialnia z dużym łóżkiem. Łazienka z prysznicami jest wspólna dla wszystkich. Wspólna jest też jadalnia, gdzie serwowane są znakomite posiłki, przygotowywane z produktów, kupowanych u lokalnych wytwórców. Organizacja Wild Jordan stara się bowiem, aby rozwój turystyki nie tylko nie zniszczył środowiska naturalnego, ale stanowił też czynnik rozwoju lokalnej społeczności.

Krajobraz otaczający camping jest surowy, ale urzekający: przed nami morze, wokół rudo - brązowe góry pozbawione jakiejkolwiek roślinności, przeciwległy brzeg zamglony i jakby przysypany piaskiem. W tej scenerii zażywamy kąpieli w Morzu Martwym. Woda jest jak gęsta i ciepła zupa. Nie sposób w niej pójść na dno. Po wyjściu na brzeg i spłukaniu z siebie słonej wody, zbieramy sól, która w postaci wielkich kryształów osadziła się na przybrzeżnych kamieniach. Wieczór spędzamy w hamaku na tarasie, słuchając fal uderzających o brzeg.

Rano opuszczamy Mujib urzeczeni miejscem, gdzie natura dała prawdziwy popis swoich możliwości.

Informacje praktyczne

Kurs walutowy: 1 USD – 0,7 JOD

Dojazd: najlepiej taksówką, której cena zależy od zdolności negocjacyjnych; z Ammanu 45 – 80 JOD, z Al-Karak 20 – 30 JOD.

Wstęp do rezerwatu: opłata za wejście na szlak ogólnodostępny 15 JOD – warto pojawić się w centrum informacyjnym rezerwatu w godzinach porannych, gdyż w sezonie zdarza się, że liczba chętnych przewyższa ilość dostępnych obowiązkowych kamizelek ratunkowych. Opłata za wejście na szlak z przewodnikiem jest uzależniona od rodzaju wybranego szlaku. My płaciliśmy 40 JOD/osoba. Najlepiej dokonać wcześniejszej internetowej rezerwacji miejsca w grupie z przewodnikiem.

Nocleg i wyżywienie: W bezpośrednim sąsiedztwie centrum informacyjnego rezerwatu znajduje się jedynie Mujib Chalet – pięknie położony nad Morzem Martwym camping. Jest tu tylko 30 miejsc noclegowych, więc najlepiej wcześniej dokonać rezerwacji przez Internet (domek 2-osobowy ze śniadaniem 70 JOD/doba).

W okolicy nie ma możliwości zrobienia zakupów, więc żywność trzeba przywieźć ze sobą lub wykupić posiłki w Mujib Chalet, co szczególnie polecam. Może nie jest tanio, ale jedzenie jest znakomite i po królewsku serwowane przez kelnera (obiad – 11 JOD).

Wszystkich rezerwacji można dokonać przez Internet za pośrednictwem strony jordańskiego Królewskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody www.rscn.org.jo Uwaga! Podane na stronie ceny są cenami netto (trzeba doliczyć podatek VAT; stawka zależna od rodzaju usługi).

rp.pl