Jordania
Jordański Grand Canyon
Jordania kojarzy się głównie z Petrą i czerwoną pustynią Wadi Rum. Mniej popularnym, choć równie niezwykłym miejscem, jest kanion Mujib, zwany Wielkim Kanionem Bliskiego Wschodu.
Kanion znajduje się ok. 75 km na południe od Ammanu, w bezpośrednim sąsiedztwie Morza Martwego. Najlepszym sposobem na dotarcie w te odludne rejony jest wynajęcie samochodu w Ammanie lub przejazd taksówką. My wybieramy drugi sposób. Mimo zapewnień kierowcy, że doskonale zna drogę, błądzimy po okolicy trzy godziny, zanim trafiamy do centrum informacyjnego Wild Jordan – organizacji pozarządowej, która nadzoruje ruch turystyczny na terenie rezerwatu, obejmującego kanion.
Centrum to dwa niewielkie pawilony i zadaszony taras - wszystko zawieszone na skarpie tuż przy wylocie kanionu do morza. Właśnie kiedy siedzimy na tarasie, odrywa się kawałek skarpy tuż przy centrum. Ciekawe jak długo jeszcze postoją te budynki, zanim runą do kanionu?
Pomału zbierają się ludzie, którzy wyruszą na szlaki w rezerwacie. Szlaków jest pięć. Jeden określany jako „mokry”, gdyż poprowadzony jest rzeką, wypełniającą dno kanionu, można przejść samodzielnie po wykupieniu biletu wstępu. Na pozostałe szlaki: dwa „mokre” oraz dwa „suche”, biegnące górami wokół kanionu i wzdłuż wybrzeża Morza Martwego wychodzi się tylko z przewodnikiem.
Poszczególne trasy różnią się stopniem trudności oraz długością. Wszystkie są udostępniane sezonowo: trasy „suche” w miesiącach chłodniejszych tj. od listopada do końca marca, trasy „mokre” od kwietnia do końca października, kiedy poziom wody w rzece opada i umożliwia bezpieczne przejście. Warto wcześniej zarezerwować przewodnika, gdyż dziennie na każdy ze szlaków wchodzi maksymalnie 25 osób.
Przez piachy…
My wybieramy trasę o średnim stopniu trudności, wiodącą korytem rzeki. Dostajemy kamizelki ratunkowe i tak wyposażeni wsiadamy do jeepa, wiozącego nas na początek szlaku. Z nami wyruszają dwie starsze Amerykanki i dwóch Jordańczyków. Jest też przewodnik Ali. Na początku wspinamy się górską drogą, wiodącą przez księżycowy krajobraz. Mam wrażenie, że jesteśmy w wielkiej piaskowni. Temperatura przekracza 35 stopni. Zabranie ze sobą dużej ilości wody do picia jest tu koniecznością, tym bardziej, że nie bardzo jest gdzie skryć się przed palącym słońcem.
Widzimy krystaliczną wodę, wartkim strumieniem obmywającą skały w różnych odcieniach czerwieni i brązów
Po pokonaniu pierwszych wzniesień roztacza się przed nami wspaniała panorama na Morze Martwe, zasnute mgłą z parującej intensywnie wody. Na szczycie wzniesienia do naszej grupy dołącza druga, złożona z przewodnika i młodych Izraelczyków. Teraz razem zmierzamy do kanionu. Stajemy przed wejściem do niego. Widzimy krystaliczną wodę, wartkim strumieniem obmywającą skały w różnych odcieniach czerwieni i brązów. Wchodzimy do rzeki. Okazuje się, że woda jest bardzo ciepła. Ostrożnie pokonujemy kolejne metry, stawiając stopy na śliskich głazach. Kanion, szeroki na kilka metrów i wysoki na kilkaset, zamyka się nad nami i niemal pochłania nas.
… wodospady
Urzeczeni podziwiamy fantastyczne kształty, które wyrzeźbiła woda. Zanurzamy się po pas, aby za chwilę brodzić po kostki. Przewodnicy wskazują nam drogę wśród głazów. Z ogromną frajdą zjeżdżamy na naturalnych zjeżdżalniach, wpadając z impetem do utworzonych między skałami basenów. Wokół nas zmieniają się kolory i kształty. Natura zdaje się nie znać żadnych ograniczeń. Dochodzimy do miejsca, gdzie woda spada z ponad 20-metrowej skalnej półki. Tę wysokość będziemy musieli pokonać, zjeżdżając na linach. Przewodnicy szykują uprzęże i liny, po czym jeden z nich zjeżdża pod wodospadem.
Potem każdy z uczestników wędrówki zostaje wpięty w uprząż i rozpoczyna zjazd. Emocje są ogromne, kiedy strumień spadającej z impetem wody uderza po ramionach i karku, nie pozwala oddychać. Chwilę wytchnienia można znaleźć na skalnej półce w połowie wysokości wodospadu. Druga część trasy jest łatwiejsza. Ekscytujący zjazd kończymy w skalanym basenie pod wodospadem. Niesamowite miejsce! Po wypięciu z uprzęży mamy czas na wesołe baraszkowanie przy wodospadzie. To lepsze niż jacuzzi. Tu pod wodospadem nasz szlak łączy się ze szlakiem ogólnodostępnym.















