REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Styl Życia » Podróże » Świat » Azja » Birma

Birma

Jezioro zagubione w czasie

Rafał Sigiel 14-10-2011, ostatnia aktualizacja 14-10-2011 01:07
Między siedemnastoma „wioskami na szczudłach” na jeziorze Inle można poruszać się tylko czółnami
źródło: Fotorzepa
Między siedemnastoma „wioskami na szczudłach” na jeziorze Inle można poruszać się tylko czółnami
Mnisi buddyjscy rzadko widują cudzoziemców
źródło: Fotorzepa
Mnisi buddyjscy rzadko widują cudzoziemców
źródło: Rzeczpospolita

Atlantyda: otoczona górami, z miastami na wodzie. Czółna zastępują samochody, a kanały pełnią funkcję autostrad. Życie płynie tutaj w tempie dryfującej łodzi i nie zmieniło się od wieków. To jest właśnie Inle

Jezioro Inle leży w szerokiej dolinie otoczonej wysokimi górami. Ciągnie się z północy na południe, według oficjalnych pomiarów ma ponad 20 km długości. Ale kanały ciągnące się w obu kierunkach sprawiają, że jeziorem można płynąć godzinami. Podczas naszego rejsu przemierzyliśmy ponad 40 km na południe i przez cały ten czas mieliśmy wrażenie, że płyniemy szerokimi wodami jeziora.

Inle nie da się obejść dookoła, bo nie ma w zasadzie linii brzegowej. Przy brzegach woda stopniowo staje się coraz płytsza, aż przechodzi w mokradła i grzęzawiska. Tereny, na które nie dopłyną już łodzie, to królestwo ptaków, bawołów wodnych, a czasem także pływających upraw.

Równowaga na wodzie

W niezliczonych kanałach jeziora cały czas tętni życie, niezmienne od wieków. Ktoś kąpie się przy pomoście, ktoś robi pranie, ktoś inny godzinami ręcznie pompuje wodę na ryżowiska. Rybacy zarzucają sieci, większe łodzie towarowe niezmordowanie przewożą ładunki. W jednej z wiosek wzbudziliśmy szczere zaciekawienie młodych mnichów, stając na postój w nieodwiedzanym przez nikogo klasztorze.

W okolicy niemal zawsze trwa ciężka praca. Po pokonaniu rowerem kilkunastu kilometrów w głąb krainy Inle można zobaczyć m.in., jak wygląda budowa nowych pól uprawnych. Podczas tej wycieńczającej walki z żywiołem mężczyźni wycinają kilkudziesięciocentymetrowe bloki torfu i gliny – każdy waży przynajmniej pięć kilogramów. Następnie transportują je czółnami i rzucają na grzęzawiska.

Można sobie wyobrazić, ile pracy kosztuje zarzucenie kilku arów podmokłych pól niewielkimi kostkami torfu. By w ten sposób osuszyć teren, trzeba je ułożyć w pięciu – ośmiu warstwach na wysokość co najmniej jednego metra.

Trudno się dziwić, że w tych okolicznościach wioski budowane na ziemi to luksus. Nad Inle grunt jest zbyt cenny, by na nim mieszkać. Tu żyje się na wodzie. Na jeziorze powstało 17 wiosek na szczudłach, a jedna bardziej osobliwa od drugiej.

Objazdowy targ

Zazwyczaj wioski specjalizują się w konkretnej produkcji, a ich mieszkańcy od wieków wymieniają się towarami i handlują na rynkach, które także unoszą się na wodzie. Targowiska odbywają się codziennie w innej wiosce, potrzeba sześciu dni, by okrążyły jezioro. W ten sposób mieszkańcy nie muszą pływać po 20 – 30 km na zakupy – to rynek co tydzień pojawia się u nich.

W czym zatem specjalizują się wioski na Inle? W jednych uprawia się głównie warzywa, w innych powstają srebrne ozdoby i towary codziennego użytku. Wszystkie osady na tafli jeziora zbudowane są niemal całkowicie na palach. Niewielkie fragmenty stałego lądu, z trudem wyrwane wodzie, natychmiast anektują dzieci.

Między domami można się poruszać wyłącznie łodziami, podobnie jak i wydostać się z wioski. Czółna nad Inle są równie niecodzienne jak to jezioro. Wąskie i niezwykle zwrotne, są ogromnie niestabilne. Opanowanie sztuki trzymania równowagi wymaga wielu prób. O tym, by biali nauczyli się wiosłować na stojąco, nie ma nawet mowy. Tymczasem Birmańczycy nie tylko się nie wywracają, ale nawet opracowali szczególną technikę wiosłowania. Balansują na rufie na jednej nodze, a drugą podtrzymują wiosło, obracając nim zręcznie w wodzie. W ten sposób obie ręce mają wolne: mogą zarzucać sieci i uprawiać dryfujące plantacje pomidorów.

W poszukiwaniu autentyczności

Inle to jedna z dwóch największych atrakcji Birmy. I choć nie ma tu jeszcze tłumów turystów, to szybko ich przybywa. A im jest ich więcej, tym więcej czaru tracą tutejsze wioski i miasteczka, na przykład takie jak Nyaungshwe, skąd przybysze wyruszają zwykle, by poznać jezioro.

Szczęśliwie wieczorami wraca normalne birmańskie życie: na ulice wylegają mieszkańcy miejscowości i dziesiątki straganiarzy. Łatwo z nimi nawiązać kontakt – są otwarci i ciekawi świata. Warto popróbować też, co jedzą – a biesiadują np. przy ulicznych grillach z przepysznymi lokalnymi rybami i szaszłykami albo pałaszują świetne zupy.

Gwałtowny rozwój turystyki sprawił jednak, że wiele miejsc na jeziorze straciło już tradycyjny charakter. Znikła niepowtarzalna atmosfera Klasztoru Skaczącego Kota i osady długoszyich plemion Karen. W ładnym klasztorze na wodzie mnisi nauczyli onegdaj swojego kota skakać przez cyrkową obręcz. Wieść o zwinnym zwierzaku rozniosła się po kraju i teraz codziennie ściągają tu setki przybyszów, by zobaczyć, jak umęczone, przekarmione koty co kilkadziesiąt minut zmuszane są do głupkowatych popisów ku uciesze gawiedzi.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Birma – życie w cieniu złotej góry

Rangun. Chodzę po mieście. Miasto jest już mocno zużyte, wytarte i sterane. Pełno w nim szczelin, pęknięć i dziur, niespodziewanych wyrw w chodnikach >>