Atrakcje
Zabytkowe relikty komuny w Pałacu Kultury
Salonik, gdzie wypoczywał Breżniew, i Sala Marmurowa z mozaikową podłogą – miejsca, do których dotychczas zwiedzający nie mieli wstępu, staną przed nimi otworem
Projekt ruszy pod koniec września. Goście, którzy wybiorą się na wycieczkę po warszawskiego Pałacu Kultury, zobaczą najciekawsze sale mieszczące się na IV i VI piętrze.
– Oprócz moskiewskiego metra w żadnym innym miejscu nie ma takiej różnorodności estetyki epoki stalinizmu. Duża część wnętrz, m.in. meble w gabinetach, monumentalne żyrandole w większości reprezentacyjnych sal czy pseudowawelskie sufity, jest dziełem najlepszych polskich i radzieckich projektantów. Kto dobrze zapozna się z Pałacem, może lepiej poznać i zrozumieć całe miasto – mówi Michał Murawski, antropolog architektury.
Wycieczkowicze przemierzą kilkanaście pomieszczeń m.in. Salę Kisielewskiego, której kolumny wykonano z używanego w lotnictwie stopu stali z aluminium. Wejdą też do Sali Rudniewa (jedynego w Europie drewnianego pomieszczenia do symultanicznych tłumaczeń), nazwanej na cześć projektanta Pałacu Kultury i Nauki. Zobaczą tam szklane żyrandole z huty Julia oraz lampy przywiezione z ZSRR. Na nowej trasie wycieczkowej znajdzie się także Sala Marmurowa, która nawiązuje do pomieszczeń późnorenesansowych zamków. Każdy będzie mógł też zobaczyć czerwony salonik, gdzie w przerwie zjazdów partii wypoczywał I sekretarz KC KPZR Leonid Breżniew. Zwiedzanie zakończy wjazd na taras widokowy na XXX piętrze.
Pomysł organizowania regularnych spacerów po salach Pałacu powrócił po pięciu latach przerwy. W tym czasie wycieczki organizowano, ale rzadko. Skąd pomysł na reaktywację przedsięwzięcia?
– Chcemy, aby więcej osób zaglądało do Pałacu – tłumaczy Ryszard Raczyński z Pałacu Kultury i Nauki. – A przy okazji miasto będzie miało z tego korzyść finansową – dodaje.
Dwa lata temu PKiN znalazł się w rejestrze zabytków. Teraz ze spacerów po Pałacu jego zarządca chce zrobić atrakcję także dla zagranicznych gości.
Wyszkoleni z historii oraz architektury stołecznego reliktu przewodnicy opowiadać będą o zabytku w kilku językach.
– Do tej pory mieliśmy tylko dwie grupy z zagranicy. Jedna była oprowadzona w języku hiszpańskim, a druga w niemieckim – wspomina Raczyński. Pora, żeby to zmienić.
Za bilet godzinnej wyprawy zapłacimy: 15 zł (normalny) i 9 zł (ulgowy).















