Morze
Sylwester inaczej
Będzie muzyka, będzie szampan i będą fajerwerki. Czyli jak zwykle. Ale otoczenie będzie niezwykłe, dzięki czemu zabawę zapamiętamy lepiej
W noc sylwestrową prom „Stena Baltica” zakotwiczy na morzu na wysokości Sopotu, na wprost hotelu Grand. Z chwilą wybicia Nowego Roku z jego pokładu wystrzelą fajerwerki. Fontanny sztucznych ogni pokryją niebo nad całą Zatoką Gdańską. Na ten spektakl bywalcy balów sylwestrowych na „Stena Baltica” czekają już od lata, gdy armator promu Stena Line zaczął przyjmować rezerwacje.
Hollywood na falach
Impreza sylwestrowa na „Stena Baltica” – na co dzień prom pływa z Gdyni do Karlskrony – trwa niemal dobę. Na pokład można wejść i zająć kabinę już o trzeciej po południu. W przygotowaniach do balu pomagają fachowcy z okrętowego salonu urody – fryzjerzy, kosmetyczki, masażyści. – Mamy liczną grupę stałych gości, którzy spędzają u nas każdego sylwestra – opowiada Agnieszka Zembrzycka ze Stena Line Polska. – Przyjeżdżają do Gdyni na tę jedną noc z całej Polski. To ci, którzy uważają, że trzeba spędzać ją w wyjątkowy sposób. Już sam nocny rejs to wielkie przeżycie. A my staramy się jeszcze dodatkowo go uatrakcyjnić. W tym roku nawiązujemy do tradycji Hollywood. Panie w kreacjach wieczorowych będą mogły wejść na salę balową po czerwonym dywanie. Zostały już ostatnie bilety na tę imprezę.
Jeszcze przez parę dni można natomiast zarezerwować miejsce na promie „Polonia”, który w sylwestra zacumuje na Odrze w Szczecinie. – Nasz bal to jakby część miejskiego sylwestra. Nasi goście będą mogli oglądać z pokładu zabawę na Wałach Chrobrego i pokaz sztucznych ogni nad miastem – wyjaśnia Aleksandra Woszczyk z Unity Line, do której należy prom.
Na pokładzie „Polonii” serwowane będą dania kuchni z akcentami morskimi. Wśród sałatek są np. bałtycka, Posejdona z owoców morza i „po korsarsku”. Wśród dań głównych – stek z rekina i owoce morza po karaibsku.
Uczestnicy balu mogą zejść z promu zanim odpłynie on o dziewiątej rano do Świnoujścia lub, korzystając z rabatu oferowanego przez armatora, wykupić noworoczny rejs do Ystad i z powrotem. „Polonia” przybija tam wieczorem – czasu wystarczy, by wybrać się na noworoczny spacer po szwedzkim lądzie.
– Znam wiele osób, które twierdzą, że gdy jest duża fala i statek trochę kołysze, najlepiej po balu wracają do siebie – zapewnia Woszczyk.
Event w złej dzielnicy
o imprezie sylwestrowej w halach i biurach dawnej pruskiej Królewskiej Fabryki Karabinów na gdańskim Dolnym Mieście najlepiej wracać podstawionym przez organizatorów autobusem, który będzie kursował do dworca głównego PKP. – Lepiej, by goście sami w tej okolicy się nie kręcili – wyjaśnia Łukasz Zieliński „Vacos”, który z „Sickiem” i „Piotrem”, znanymi w Trójmieście organizatorami imprez dla fanów muzyki elektronicznej, urządza pierwszy w historii sylwestrowy „event” w XIX-wiecznej Koenigliche Gewehr-Fabrik.
Dolne Miasto, położone niedaleko Długiego Targu, na wschodnim brzegu Nowej Motławy, to stara dzielnica portowa i fabryczna. Zła dzielnica: z niszczejącymi kamienicami, opuszczonymi fabrykami, dużym bezrobociem i przestępczością. Impreza „Vacosa” i jego kolegów, to jeden z pierwszych kroków na drodze, która ma ją w przyszłości, po rewitalizacji, przywrócić do życia. – Zaangażowaliśmy sprawdzonych ochroniarzy. Zakładamy, że będzie około tysiąca uczestników. Biletów nie sprzedajemy wszystkim. Rozprowadzamy je przez firmy kolegów. Nie będzie gości przypadkowych – zapewnia „Vacos.
Na Dolnym Mieście w trzech salach, które wcześniej służyły jako magazyny, grać będą trzej didżeje, dwóch z Niemiec i jeden z Irlandii. Na pierwszej scenie ostrą, ambitną muzykę elektroniczną. Na drugiej lżejszą klubową, na trzeciej – relaksową. Działać będą dwa bary.
Noc z Mozartem i Gershwinem
W innym jeszcze nastroju można spędzić sylwestra w szacownym Muzeum Instrumentów Muzycznych w renesansowych i barokowych kamieniczkach wschodniej pierzei Starego Rynku w Poznaniu. Muzeum nieprzerwanie od 1948 r. organizuje koncerty sylwestrowe. To najstarszy taki sylwester w Polsce. Jego program łączy zwykle muzykę klasyczną i jazzową. W tym roku jego charakter związany jest z wykonawcami. Będzie nim septet wirtuoza akordeonu i bandoneonu Wiesława Prządki, na który składa się trio jazzowe i kwartet smyczkowy Dell’arte. W programie Wolfgang Amadeusz Mozart, Astor Piazolla i Richard Galliano, a ponadto wiązanki najpopularniejszych paryskich walczyków oraz piosenek George’a Gershwina. Mistrz grać będzie na jednym z nielicznych zachowanych akordeonów niemieckiej firmy Hohner z tzw. księżycową klawiaturą. Ten zabytkowy instrument wzbogaci wkrótce kolekcję muzeum.













