Polska
Wszyscy chcą nad morze
Kiedy wreszcie w połowie lipca mocniej zaświeciło słońce, wiele osób przypomniało sobie, że są wakacje i zapragnęło wypocząć nad morzem lub w górach. Na szczęście znajdą jeszcze noclegi, ale głównie te droższe
Choć turystów przybywa, miejsca znajdą nawet ci, którzy przyjadą w ciemno i dopiero na miejscu będą szukali noclegu. Najwięcej wolnych miejsc ma Łeba. – Od najtańszych noclegów w domkach kempingowych, przez kwatery prywatne i pensjonaty, po luksusowe pokoje hotelowe – zapewnia kierująca lokalnym ośrodkiem turystycznym Hanna Wolska.
Kryzys pojawia się i znika
W najtańszej kwaterze trzeba zapłacić 25 zł za noc. W lepszej kwaterze w pokoju z łazienką – 50 – 60 zł. 190 zł kosztuje pokój dwuosobowy ze śniadaniem, w pensjonacie. Apartament z kuchnią – 50 zł od osoby.
– Ceny mamy te same co w zeszłym roku, a mimo to widać zdecydowanie mniejsze zainteresowanie przyjazdem do Łeby – mówi Wolska. – Ludzie dzwonią i pytają o miejsca, ale jeszcze wstrzymują się z decyzją. Trochę ich powstrzymuje deszczowa pogoda, a trochę sytuacja materialna. Zdarza się, że odwołują wcześniejsze rezerwacje, tłumacząc, że ich firma padła, są zwolnienia.
Właściciele kwater mają nadzieję, że ruch będzie większy, gdy będzie się coś działo. Na przełomie lipca i sierpnia odbędą się mistrzostwa w windsurfingu Allegro Cup. Łeba może się pochwalić też nową inwestycją – ścieżką rowerową prowadzącą z miasta do Słowińskiego Parku Narodowego.
Nie mają takiego problemu inne miasta – Kołobrzeg, Świnoujście, Jastarnia. – Gości jest trochę mniej niż rok temu – mówi Adam Piechocki z centrum informacji turystycznej Kołobrzegu. – Ale i tak dużo. Mimo że w ostatni weekend słońca nie było, a nawet spadł mały deszcz, na koncert „Lato z Radiem Zet” i orkiestry Adama Sztaby na plaży przyszły tysiące ludzi.
W Kołobrzegu zostały głównie miejsca w drogich hotelach. W tym sezonie miasto wzbogaciło się o dwa hotele czterogwiazdkowe Sand (trzydniowy pakiet: dwa noclegi, śniadania, basen, sauna, jacuzzi – od 600 zł) i Leda (siedmiodniowy pakiet: sześć noclegów, śniadania, obiadokolacje, jacuzzi, łaźnia, basen – 1660 zł z rabatem 20-proc.). Trzeci, Aquarius, ma się otworzyć w sierpniu.
Jak mówi Edyta Kędzierska z miejskiej informacji turystycznej, droższa jest część wschodnia miasta przeciętego rzeką Parsętą. Czyli ta, w której jest centrum handlowo-rozrywkowe, dworzec, latarnia morska. – Ja polecam zachodnią część – spokojniejszą, z ładniejszą plażą i tańszą – dodaje.
Ceny w euro
W Świnoujściu nocleg w apartamencie z aneksem kuchennym kosztuje 40 – 50 zł od osoby, w kwaterze z wyżywieniem – 70 – 80 zł, w pensjonacie od 150 do 200 zł. Nie tanio, ale ceny podbijają zagraniczni goście. Często właściciele obiektów podają ceny w euro i przeliczają polskim gościom na złotówki.
Przyjeżdża tu dużo Duńczyków, Szwedów i Niemców. – Ci ostatni jeszcze liczniej odkąd w 2007 r. dwa przejścia graniczne, wcześniej tylko dla pieszych, otwarto dla turystów zmotoryzowanych – wyjaśnia Aleksandra Skrobowska z urzędu miasta. – Kryzysu nie widać.
Są jednak też noclegi dla turystów skromniej uposażonych – pokoje gościnne bez łazienek, dom wycieczkowy, schronisko młodzieżowe.
Świnoujście szczyci się czystą plażą, od kilku lat nagradzaną międzynarodowym znakiem jakości – Błękitną Flagą.
Słowa „kryzys” nie znają też w Jastarni na Mierzei Helskiej. – Między połową lipca a połową sierpnia trudno u nas o pokój dwuosobowy w dobrej cenie – mówi Ewa Świątkowska z informacji turystycznej miasta. – Ale poza tym okresem każdy znajdzie coś dla siebie.
Są kwatery z pokojami po 30 – 35 zł od osoby z łazienkami wspólnymi, pokoje z łazienkami po 50 – 70 zł od osoby, a ze śniadaniami i obiadokolacjami od 90 do 100 zł od osoby.
Jastarnia w tym roku chwali się wyremontowanym odcinkiem kilkuset metrów drogi 216, stadionem Orlik i nowymi kwaterami prywatnymi. W lecie na Hel przyjeżdżają coraz częściej nie tylko goście z sąsiedniej Szwecji czy z Niemiec, ale nawet z Włoch. – W lecie chcą u nas odpocząć od południowych upałów – ocenia Świątkowska.
W góry ruszaj nawet bez rezerwacji
Miłośnicy polskich gór są w lecie w znacznie lepszej sytuacji niż amatorzy wypoczynku nad morzem. Nawet w najbardziej popularnych miejscowościach górskich, również w szczycie sezonu, tj. w ostatniej dekadzie lipca i pierwszej sierpnia, zawsze można liczyć na wolne miejsca. I to bez wcześniejszej rezerwacji. Urlopu w górach nie trzeba planować na długo przed wakacjami i można go uzależnić np. od pogody.













