REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Styl Życia » Podróże » Polska » Przyroda

Przyroda

Hejnał nad żywym bochnem

Tomasz Kłosowski 30-12-2011, ostatnia aktualizacja 30-12-2011 04:15
Żurawie pary szukają sobie mokradeł wśród lasów lub trzcinowisk, by założyć w nich gniazdo
autor: Tomasz Kłosowski
źródło: Fotorzepa
Żurawie pary szukają sobie mokradeł wśród lasów lub trzcinowisk, by założyć w nich gniazdo
źródło: Rzeczpospolita

Dawniej mokradła uważano za nieużytki. Osuszano je, zalesiano. Dziś już się tego nie robi. Leśnicy widzą, że dobrze utrzymane torfowisko to rodzaj wielkiej, zawsze mokrej, otoczonej przy brzegu pasem wody gąbki

Jeszcze żyje! – zakrzyknęli badacze, poznawszy bliżej stan i kondycję tej dziwnej istoty zagubionej w pomorskich lasach. Dostępu do niej bronią najpierw podmokłe brzeźniaki, potem grząska, nieomal okrągła fosa. Zresztą – i bez tego wszystkiego o istnieniu tego tworu natury skrytego za kotarą lasu mało kto wie.

Uwagę od miejscowej osobliwości odciąga niezbyt już odległy Słowiński Park Narodowy z jego słynnymi wydmami i jeziorem Łebsko. A i w bezpośrednim sąsiedztwie, w lasach Nadleśnictwa Damnica, różnych innych perełek nie brak. Ta, o której tu mowa, tkwi przyczajona w zagłębieniu wzniesień morenowych, obok niewielkiej, a malowniczej Strugi Główczyckiej.

Kto przedrze się przez zastępy cherlawych brzóz i wąski, grząski pas przerośniętej mchami wody, ujrzy pokrytą bujnymi mchami torfowcami przestrzeń. Ma ona postać buły wznoszącej się na 4 m ponad otoczenie, przy wierzchołku płaskiej jak dobrze uformowany bochen chleba. Mokro, a nogi zapadają się w mszystą powierzchnię jak w gąbkę. Gdyby nie zieleń mchów, to ten mokry światek wydałby się martwy. Czasem wśród marnych koron sosenek przeciągłym ćwierkaniem odezwie się sikora czubatka – jedyny ptak lubiący ubogie sośniny. Ale i tu życie toczy się na wiele sposobów...

Rosnące ciasto

Rezerwat Torfowisko Pobłockie chroni jedno z blisko 80 tzw. bałtyckich torfowisk wysokich. Wysokich dlatego, że ich powierzchnia wznosi się na kształt kopuły, w miarę jak pod spodem przyrasta warstwa torfu. Tutaj miejscami ma 6 m grubości. Ale wysokich też dlatego, że przeważnie zalegają wysoko. To tutejsze znajduje się prawie 30 m ponad poziomem morza. Tu stopniowo tworzy się torf. To efekt mumifikacji zamierających okazów roślin wodnych i błotnych, które pod wodą, przy ograniczonym dopływie tlenu, nie ulegają rozkładowi. Łodyżki turzyc i traw, liście czy pędy pozostają niezmienione przez tysiące lat, a utworzona z nich warstwa grubieje. Zamknięta w niewielkiej misie nie może rozprzestrzeniać się na boki i piętrzy się.

Ukryty pod zieloną kopułą mchów torf zawsze nęcił ludzi. Przydawał się na opał i do nawożenia. Wykopywanie go to jednak coś w rodzaju dźgania i uciskania rosnącego ciasta. Wystarczy zresztą obniżyć poziom wody na sąsiednich terenach rolniczych, kopiąc rowy, by bochen torfowiska przestał rosnąć. Tymczasem spośród blisko 80 torfowisk wysokich ukrytych w lasach naszych pojezierzy prawie wszystkie doznały już wspomnianych tu szkód. Wiele przestało przyrastać, na niektórych można jednak proces narastania warstwy torfu jeszcze przywrócić pod warunkiem powstrzymania ucieczki wody. Do nich należy Torfowisko Pobłockie – jedno z około zaledwie dziesięciu nadających się jeszcze do ochrony w formie rezerwatu. Pomimo że już przed pierwszą wojną światową zaczęto stąd wykopywać torf.

Trąbka mokradeł

Wody opadowe, którymi żywi się torfowisko, to mało zasobna w substancje odżywcze cienka zupka. Na nikłych lusterkach wody widnieją więc tylko skromne szuwary: niewielkie turzyce, sity. Nie kuszą tu latem łany kwiatów, jakie oglądamy na żyznych, mających charakter łąk torfowiskach w dolinach rzek. I śpiewających ptaków niewiele. Wysokie torfowiska to zapadłe kąty puszcz, gdzie trudno się najeść i trudno poruszać. A jednak mają swoich dzikich zwolenników. Takich, dla których w pewnych momentach życia nic nie jest tak ważne jak spokój.

Na przedwiośniu zza ściany drzew można tu usłyszeć rozdzierający, metaliczny okrzyk przechodzący w dźwięczne trąbienie. Gdy dobiegnie nagle z otoczonego lasem mokradła, odbite od ścian drzewostanu i wzmocnione jak w rezonansowym pudle, może niejednego przestraszyć. To woła żuraw, który jest wprawdzie symbolem skrytości – stąd powiedzenie „ostrożny jak żuraw" – ale na progu pory godowej zapomina się i wykrzykuje wśród bagien swe donośne klangory. Zresztą żurawie jakby stawały się ostatnio śmielsze, zwłaszcza że dużą część życia spędzają w coraz liczebniejszych grupach.

Bogdan Kotlarz, nauczyciel przyrody w niedalekim Wicku, a z zamiłowania zaawansowany ornitolog, od lat obserwuje wielkie stada żurawi stacjonujące na wyrobiskach torfowych niedaleko Łeby i liczy tworzące je ptaki. Zauważa, że ich przybywa, stada potężnieją w tysiące osobników. Widać to wyraźnie podczas jesiennych gwarnych zlotów żurawich, gdy ptaki sposobią się do odlotu. Dni spędzają wtedy na pomorskich polach, na noc zlatując się w wielotysięcznych, w ostatnich latach coraz liczebniejszych stadach, a na noc przelatują na ulubione, mało dostępne dla ludzi płycizny jezior i mokradła. Ale wiosną, zaraz po przylocie, żurawie pary szukają sobie zacisznych mokradełek wśród lasów lub trzcinowisk, by w największej tajemnicy przed światem założyć gniazdo. Czyli – ułożyć na ziemi skromną kopkę z roślin, na które żurawia samica złoży dwa pokaźne jaja. Wtedy w pobliżu miejsca lęgu zalegnie cisza. Para intensywnie pokrzykuje i trąbi tylko na początku pory gniazdowej dla zaznaczenia swoich praw do zajmowanego terytorium i odstręczenia konkurentów. Bogdan Kotlarz, który wiele razy obserwował żurawie z ukrycia i robił im zdjęcia, mówi, że małżonkowie tego gatunku niezwykle solidarnie opiekują się lęgiem. Jedno zmienia drugie przy wysiadywaniu i wtedy skrzydlaci trębacze przez chwilę wykrzykują klangor. Poza tym przezornie milczą. Na widok intruza odchodzą od gniazda i przechadzają się dostojnie w pobliżu, udając całkowitą obojętność. Ciągle jednak dyskretnie śledzą potencjalnego napastnika. Jaja stanowią wszakże łakomy kąsek dla wielu leśnych łupieżców.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Żubrowe stepy

Stado kudłatych olbrzymów wygląda jak karne wojsko. Noga w nogę, łeb w łeb. Oczy wpatrzone w nadchodzących intruzów >>