REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Styl Życia » Podróże » Polska » Przyroda

Przyroda

W żółwim tempie przez błota

Tomasz Kłosowski 02-06-2011, ostatnia aktualizacja 02-06-2011 23:15
Żółw błotny to prastary gatunek pamiętający czasy dinozaurów
autor: Tomasz Kłosowski
źródło: Archiwum
Żółw błotny to prastary gatunek pamiętający czasy dinozaurów

Czas płynie tu wolniej. Ale nie dla żółwi błotnych, bo te zagrożone gady giną w coraz szybszym tempie

Dziś nie wystarcza już sama ochrona, trzeba we właściwym momencie wkraczać w żółwiowe życie, podbierać niektóre składane przez te gady jaja do inkubatorów, w porę wypuszczać wylęgnięte z nich małe żółwie w odpowiednie miejsca. I nie spóźnić się z tym wszystkim. Dziś każdy nowy żółw jest na wagę złota. I pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno temu na tych ubogich ziemiach ze skorup żółwich robiono popielniczki, a biedacy pod kościołem trzymali takie skorupy jako miseczki proszalne.

Polesia czar to dzikie knieje, moczary... Andrzej Różycki, badacz żółwi błotnych, całkiem nieźle intonuje tę starą pieśń, a my usiłujemy mu wtórować. Idzie niesporo. Czy zresztą jej słowa odpowiadają jeszcze prawdzie? Patrząc na mapę obszarów chronionych, można sądzić, że tak: Poleski Park Narodowy, Rezerwat Biosfery UNESCO „Polesie Zachodnie", Poleski Park Krajobrazowy, Ostoja Poleska Natura 2000, rezerwaty. Przyroda jest tu zatem ciągle bujna, choć i znacznie nadszarpnięta. Przede wszystkim przez falę melioracji wodnych, jaka przetoczyła się tędy w drugiej połowie ubiegłego stulecia. Kanał Wieprz-Krzna odciągnął wody, zmeliorowano bagienne łąki Krowiego Bagna i szereg dolin nizinnych rzeczułek. Nasze Polesie jest zachodnim skrawkiem wielkiej krainy bagien poleskich rozciągających się na Białorusi i Ukrainie. Też już nie całkiem dziewiczych, choć wciąż niepospolitej urody. Ale i na polskim kawałku Polesia uchowały się prawdziwe mateczniki. Jeden leży tuż przy granicy. Na mapie można tu odszukać dwie odnoszące się do niego nazwy: Ostoja Natura 2000 Lasy Sobiborskie i Sobiborski Park Krajobrazowy.

Przyjazne błoto

Jadąc od nadbużańskiej Włodawy szosą w kierunku Chełma, zrazu pozbywamy się nadziei na przyrodnicze wrażenia. A to z powodu Jeziora Białego, dosłownie otoczonego miastem. Tyle tu ośrodków, hoteli, latarni i chodników. Ale to prosty skutek... dzikości i niedostępności innych tutejszych jezior. Tylko to jedno ma suche brzegi, jest blisko dróg i miasta, stąd trwający od dziesięcioleci rekreacyjny najazd na nie.

Ale parę kilometrów dalej nurkujemy w głęboki, urozmaicony las. Przygraniczne jezioro Brudno ani trochę nie jest tak brudne jak Białe, choć trudno się o tym przekonać. Kompletnie zagubione w lasach broni dostępu do swych czystych wód wałem karłowatych, splątanych jak zasieki zarośli wierzbowych przerośniętych trzciną. To gęstwina nie do przebycia. Takich jezior jest tu kilkanaście, jeden z rezerwatów nazywa się zresztą po prostu Trzy Jeziora, ale knieje kryją niezliczone małe stawy, oczka wodne, bagienka, zagubione w szuwarach i osłonięte przez las.

Nigdzie chyba współistnienie lasu i wody nie jest tak widoczne jak tu. Jeziora poleskie mają z zasady bagniste, niedostępne brzegi. Lustro wody wzdłuż nich najczęściej pokrywa rozszerzająca się z roku na rok strefa mchów, tak zwanej splei świadczącej, że jezioro stopniowo zamienia się w bagno. Po tej splei co odważniejsi mogą chodzić jak po falującym pod nogami dywanie. Nasz przewodnik należy do tych odważnych, a przede wszystkim mających naukową wiedzę o tym, gdzie można bez obawy o życie postawić nogę.

W pewnej chwili takiej wycieczki pochyla się, chwyta za kawałek ledwo wystającego ponad mech drąga i zaczyna go wyciągać. Drąg jest cały oblepiony brunatną, przypominającą w konsystencji kisiel substancją. To zalegająca pod mchem gytia jeziorowa. Gdy Andrzej wyciąga nam z tego błota ze 3  metry bieżące drąga, dziwimy się, że pod nami tak głęboko. No to wyciąga dalej, by pokazać, że drąg ma nie trzy, lecz kilkanaście metrów długości. Jednak dopiero na głębokości 12 – 17 m jest prawdziwe, twarde dno. Być może kredowe, bo większość poleskich jezior i błot leży na kredowym podłożu. W takim to głębokim błocku żółwie błotne kochają spędzać zimę. Gdy przychodzi wiosna, żółw błotny staje się na chwilę bardzo lądowy.

Gody odbywają żółwie w prześwietlonej wiosennym słońcem wodzie, ale obarczone zalężonymi jajami żółwice wyruszają w drogę. Doskonale wiedzą, dokąd iść: dokładnie tam, gdzie udawały się rok wcześniej. W miejsce, w którym w poprzednim sezonie składały jaja, trafiają z dokładnością do kilku metrów! I drogę z mokradła, liczącą od kilkudziesięciu metrów do paru kilometrów, znają bezbłędnie.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Żubrowe stepy

Stado kudłatych olbrzymów wygląda jak karne wojsko. Noga w nogę, łeb w łeb. Oczy wpatrzone w nadchodzących intruzów >>