REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Styl Życia » Podróże » Polska » Przyroda

Polska

Z Generałem wzdłuż Pasłęki

Iwona Trusewicz 02-02-2010, ostatnia aktualizacja 02-02-2010 07:04
Jezioro Labędź
autor: Iwona Trusewicz
źródło: rp.pl
Jezioro Labędź
Generał
autor: Iwona Trusewicz
źródło: rp.pl
Generał
Zachód słońca w Wołownie
autor: Iwona Trusewicz
źródło: rp.pl
Zachód słońca w Wołownie

Tegoroczna śnieżna zima sprzyja nie tylko bieganiu na nartach, ale też konnym wyprawom po czarownych lasach Warmii. Styczniowej niedzieli wybraliśmy się z Generałem z biegiem Pasłęki.

Z moim srokatym konikiem dużo jeździmy po lasach tylko we dwójkę, ale zima to czas szczególny. Na kilkugodzinny wypad w temperaturze oscylującej wokół -10 st C. tak koń, jak i jeździec, musi być odpowiednio przygotowany.

Termos i hacele

Przede wszystkim oboje powinni mieć dobry strój. Dla jeźdźca najlepsza jest ciepła bielizna, rajstopy, grube, ale luźne bryczesy, lekki sweter z golfem, rękawice i kurtka narciarska, która ma tą zaletę, że jest nieprzewiewna, ciepła i lekka. Ma też dużo kieszeni, w które można włożyć np. telefon komórkowy (zawsze zabieram na samotne wyprawy), chusteczki czy dodatkowe rękawice, na wypadek zgubienia lub przemoczenia. Najlepsze buty to ocieplane oficerki, dość luźne, by można było włożyć skarpetki i poruszać palcami, co poprawia krążenie w czasie jazdy.

Generał pod siodło dostaje złożony na dwoje gruby bawełniany koc i wykończony skórą czaprak w gęstym miękkim miśkiem. Na skórzane paski ogłowia także dobrze naciągnąć miśki, by sztywniejąca na mrozie skóra nie otarła pyska.

W sakwy przytroczone do siodła wkładam termos z gorącą herbatą zabarwioną sokiem malinowym i cytryną oraz torebkę ususzonego chleba i kilka jabłek, które pozwolą koniowi uporać się z pragnieniem. Wyruszamy ze stajni przy pensjonacie Biały Dwór pod Wołownem (20 km na północ od Olsztyna) wzdłuż wiejskiej drogi ku lasom nad Pasłęką. Dobrze gdy dzień jest bezwietrzny, bo silne wiatry w połączeniu z zimowym krajobrazem mogą płoszyć wierzchowca.

Zimą konie są szczególnie wyczulone na wszelki ruch w lesie. Słyszą więcej, widzą szybkiej i dalej niż człowiek

Generał na podkute przednie kopyta podkowami z maleńkimi stałymi wypustkami (hacele), zaopatrzonymi w gumy antypoślizgowe. Dzięki temu dobrze radzi sobie nawet na wyślizganych drogach. Najbezpieczniejszy jest głębszy śnieg i leśne przecinki, po których można swobodnie galopować.

Zimą konie są szczególnie wyczulone na wszelki ruch w lesie. Słyszą więcej, widzą szybkiej i dalej niż człowiek, więc dostrzeżenie pasących się na polankach saren czy łani nie jest dla nich trudne.

Leśne zwierzęta nie przestraszają Generała. Jeżeli zdarzy mu się odskoczyć w bok, to raczej na widok miejskiej listonoszki, jadącej po zaśnieżonej drodze rowerem z silniczkiem elektrycznym. Pojazd sunie bezgłośnie i to brak dźwięku najbardziej przestrasza konia.

Łabędź zarasta

Wołowno to dawne warmińskie Wintki, z niemiecka zwane Windtken. Jak w każdej wiosce katolickiej Warmii stoi tu ceglana kapliczka, po czym zawsze można odróżnić, czy to Warmia czy Mazury (tam kapliczek nie ma, tylko krzyże). Często to prawdziwe architektoniczne cacuszka. Ta z Wołowna jest z XIX w, ma dwuspadowy dach kryty dachówką i dzwonniczkę z sygnaturką.

Za ostatnim gospodarstwem zanurzamy się z Generałem w lasy. Po ostrożnym zejściu z oblodzonego zbocza, kłusujemy wokół zarastającego jeziora. Wspomina o nim Mieczysław Orłowicz w przedwojennym przewodniku: „Dwa kilometry na zachód malowniczo wśród lasów i wzgórz położone jezioro Łabędź (Labens See, 1 km2)”. Za jeziorem jadąc lasami na południowy zachód przecinam utwardzony szuter i spuszczamy się ostrożnie nad Pasłękę. Dalej na północy zaczyna się rezerwat Ostoja Bobrów, ale świeże ślady tych wodnych budowniczych są i tutaj - powalone świeżo drzewa, obgryzione gałęzie i pnie. Szeroka ścieżka wzdłuż rzeki pozwala galopować. Na śniegu mnóstwo śladów - saren i łań, dzików i lisów. Dzięcioły kują w starych pniach, a stada jemiołuszek i gili z czerwonymi brzuszkami przelatują między drzewami.

Docieramy do jedynego w tej okolicy mostu, którym można dojechać do wsi Komorowo i dalej do Łukty. Ale nie przechodzimy na drugą stronę. Wijąca się, coraz węższa ścieżka zmusza do wolnego i ostrożnego stąpania.

Zimowy las jest niezwykle piękny. Świerki w śniegowych szatach stoją nieruchomo niczym panny na wydaniu; szpalery białych drzew tworzą gęste lodowe tunele; polukrowane lodem brzegi i koryto rzeki zdaje się odbijać światło niczym matowe lustro.

Poprzednia
1 2
rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Niedźwiedź mocno śpi

Niedźwiedź brunatny z Babiej Góry w Beskidach zapadł wreszcie w sen. Wysokie temperatury na przełomie roku sprawiły, że zwierzę do tej pory żerowało >>