"Rzeczpospolita" w Niedzielę
Narciarze na podwójnym gazie
Do wprowadzenia kilkunastu zakazów i nakazów dla narciarzy i snowboardzistów szykuje się Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Projekt ustawy o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich wkrótce będzie rozpatrywany przez rząd
Głównym powodem zmian jest chęć zadbania o bezpieczeństwo miłośników sportów zimowych.
Resort chce zaprowadzić na stokach porządek. Zamierza m.in. wprowadzić obowiązek jazdy w kaskach dla dzieci do 15. lat (taki obowiązek wpisany do ustawy o kulturze fizycznej obowiązuje już od lutego tego roku). Dla starszych nastolatków i dorosłych noszenie kasków ma być dobrowolne (ustawodawcy liczą na rozsądek). Turyści mają też obowiązek stosowania się do znaków zakazu, nakazu i ostrzeżeń oraz wszelkich komunikatów lawinowych. Powinni jeździć ostrożnie, dostosowywać prędkość do umiejętności i trudności trasy oraz pogody i liczby narciarzy. Szczególną ostrożność autorzy zalecają zachować przy manewrach wyprzedzania.
Planuje się też surowo karać pijanych narciarzy. Wprowadzenie zakazu jazdy na tzw. podwójnym gazie nie oznacza jednak, że z górskich knajpek znikną popularne na stokach grzańce. – Myślę, że w ślad za tym nie pojawi się zakaz sprzedaży takich trunków na stokach – mówi „Rz” poseł Jacek Falfus, zwolennik uchwalenia prawa górskiego. I dodaje, że przecież nie każdy, kto pojawia się na stoku musi uprawiać sporty zimowe. Sam zakaz traktuje poważnie, choć ma wątpliwości co do jego egzekucji. – Raczej odwoływałbym się do zdrowego rozsądku narciarzy i snowboardzistów. Nie bardzo wyobrażam sobie policyjne patrole z alkomatami na stokach – mówi i ocenia, że zakaz może okazać się zwykłym „chciejstwem”.
Nie wszyscy są jednak tego samego zdania. – Uważam, że zakaz jazdy na nartach i snowboardach w stanie nietrzeźwości jest z jednej strony absolutnie słuszny, a z drugiej jest jak najbardziej do wyegzekwowania – mówi Michał Wawrykiewicz, radca prawny. I podaje przykład Włoch, gdzie taki zakaz funkcjonuje, a tamtejsi carrabiniei stoją skutecznie na straży jego przestrzegania. – Pijanemu delikwentowi, przyłapanemu na tym, że choćby wpina buty w wiązania narciarskie na stoku, policja natychmiast rekwiruje narty do końca tego dnia. W ten prosty sposób uniemożliwia się nietrzeźwym korzystanie ze stoków i infrastruktury narciarskiej. Poza tym oczywiście dostaje mandat – tłumaczy. I dodaje, że pijani narciarze stanowią wręcz śmiertelne zagrożenie, szczególnie dla dzieci.
Wprowadzenie zakazu to jednak nie wszystko. Tym, którzy będą go łamać, grozi grzywna. Nietrzeźwych miłośników sportu zarządzający stokiem może też wyprosić z terenu narciarskiego.
Finansowe konsekwencje beztroski ponieść mogą także rodzice i opiekunowie dzieci do lat 15., które pojawią się na stokach bez kasków ochronnych. W takiej sytuacji policjanci będą mogli rozpocząć karanie od nagany.














