Ochrona Zdrowia
Suplementy pod kontrolą
Od stycznia nie będzie można sprzedawać jako żywność preparatu spełniającego kryteria leku
Preparaty ziołowe, minerały, witaminy, środki zapobiegające przeziębieniu – to spora grupa dodatków do diet, które można dziś kupić w aptekach i supermarketach. Wartość rynku suplementów w Polsce szacuje się na 2 miliardy złotych
Producenci rejestrują jako dodatki do diet, czyli tak jak żywność, również takie preparaty, które odpowiadają kryteriom stawianym lekom bądź nawet do niedawna były sprzedawane jako leki. Powód? Firmy zmniejszają koszty – skuteczności suplementów nie trzeba udowadniać, wystarczy, że nie szkodzą.
Skala zjawiska jest duża. – Nawet co piąty ze zgłaszanych do nas preparatów znajduje się na granicy między suplementem a lekiem – mówi Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego.
Tymczasem według ekspertów wielu Polaków traktuje takie preparaty jak leki. Nie ma na nich ostrzeżeń podobnych do tych umieszczanych na lekach, choć zawierają składniki, które np. mogą być niebezpieczne dla kobiet w ciąży.
Lek to lek
Według nowych przepisów środki z pogranicza suplementów i leków nie będą już mogły być sprzedawane jako żywność. Parlament skończył właśnie prace nad określającą to nowelizacją prawa farmaceutycznego. Środki będzie kwalifikował Urząd Rejestracji Leków i jego opinia będzie dla producentów wiążąca.
Do końca grudnia będzie obowiązywać tzw. okres przejściowy.
W myśl nowych przepisów od stycznia te preparaty będą traktowane jak leki i będzie wobec nich stosowane ostrzejsze od regulacji dotyczących żywności prawo farmaceutyczne.
Producenci suplementów są ze zmiany niezadowoleni: – Urząd dostaje do ręki narzędzie arbitralnej oceny – twierdzi Katarzyna Wójcicka, przewodnicząca Krajowej Rady Suplementów Diety i Odżywek.
– Niektóre suplementy, które budzą wątpliwości, czy nie są zarazem lekami, mogą zniknąć z rynku – przewiduje dr Wojciech Łuszczyna, rzecznik Urzędu Rejestracji Leków.
A jest ich naprawdę dużo. Samej witaminy C na naszym rynku jest około 100 rodzajów (zarówno leków, jak i suplementów). Preparaty zawierające wyciąg ze skórki grejpfruta były lekami, teraz to głównie suplementy diety. Witamina A+E, kiedyś lek przepisywany przez okulistów, dziś jest sprzedawana jako dodatek do diety.
2 mld zł to wartość rynku suplementów diet w Polsce
Producenci suplementów przekonują, że różnica między tymi środkami a lekami jest oczywista: suplementy zazwyczaj mają mniejszą dawkę substancji czynnej niż lek. A jeśli dawka jest taka sama, decydują zalecenia producenta.
Katarzyna Wójcicka tłumaczy różnicę na przykładzie czosnku, którego taką samą dawkę zawierają obecne na rynku leki i suplementy. – Opis działania jest jednak zupełnie inny. Suplement się stosuje, by utrzymać zdrowy układ krążenia. A lek ma działanie przeciwwirusowe, bakteriobójcze i zapobiega przeziębieniu – przekonuje Wójcicka. – Kupujący sam wie, do czego potrzebny mu jest preparat i wybiera albo suplement, albo lek.
Pacjenci się kurują, bo nie widzą różnicy
Takim twierdzeniom zaprzeczają farmaceuci: – Pacjenci nie widzą żadnej różnicy między suplementem a lekiem – mówi Stanisław Piechula, szef Okręgowej Rady Aptekarskiej na Śląsku.
Dlatego według ekspertów mogą być wprowadzani w błąd sugestiami, że danym środkiem mogą się leczyć.
– Suplementy diety są jak żywność. Nie szkodzą, ale i nie leczą, nie zapobiegają chorobom, nie zmieniają funkcji fizjologicznych organizmu – wylicza Bodnar. – Osoba, która się prawidłowo odżywia i prowadzi w miarę aktywny tryb życia, ich nie potrzebuje. Dlatego na opakowaniach nie może być informacji, że np. zapobiegają przeziębieniu czy wzmacniają odporność. A zdarzyła się nawet sugestia, że przyjmowanie jakiegoś preparatu zapobiega nowotworom!
Przez pewien czas na rynku był suplement diety podawany w czopkach. – Te sprawy naprawdę wymagają uregulowania – podkreśla dr Wojciech Łuszczyna.
– Najbardziej kontrowersyjne są preparaty zawierające zioło senes, diosminę (wyciąg ze skórki pomarańczy), miłorząb japoński, kozłek lekarski... Nawet jeśli mają pochodzenie naturalne, są to składniki wielu leków – dodaje Bondar.














