Ekstraklasa
Cracovia pokonała Koronę
Cracovia Kraków wygrała z Koroną Kielce 3:0 (2:0). Zwycięstwo zapewnili jej Radosław Matusiak, który strzelił dwa gole oraz Michał Goliński.
Mecz rozegrano na stadionie Hutnika Kraków.
Cracovia przystąpiła do tego spotkania mocno osłabiona. Nie było leczących urazów Łukasza Derbicha (doznał kontuzji podczas piątkowego treningu po zderzeniu się z innym zawodnikiem "Pasów"), Mariusza Sachy, Aleksandru Suvorova. W bramce zamiast Marcina Cabaja stanął Łukasz Merda. Nie w pełni sił był Michał Goliński, a siedzący na ławce rezerwowych Arkadiusz Baran wraca dopiero do zdrowia. Mimo to po dwóch porażkach krakowianie odnieśli pierwsze zwycięstwo w tej rundzie.
W pierwszej połowie niewiele ciekawego działo się na boisku. Dopiero pod koniec było trochę gorąco. W 42. minucie krakowianie wykonywali rzut wolny, blisko linii bocznej. Dariusz Pawlusiński wrzucił piłkę w pole karne, ale wybił ją obrońca Korony. Jednak przechwycili ją gospodarze; Mateusz Klich popisał się świetną wrzutką w obręb kieleckiej "16", a po "główce" Radosława Matusiaka było 1:0.
Na kilkadziesiąt sekund przed końcem pierwszej połowy Pawlusiński zdecydował się na strzał z ok. 30 m. Nieoczekiwanie piłka odbiła się od pleców Matusiaka - zmieniła tor lotu - i wpadła do siatki.
Po przerwie przewagę miała Korona. Blisko zdobycia kontaktowej bramki byli Hernani i Michał Zieliński. Jednak "Pasy" groźnie kontrowały. Po jednej z nich, w 71. min Cracovia zdobyła trzecią bramkę (dwójkowa akcja Goliński z Matusiakiem wykończona przez tego pierwszego).
Po meczu powiedzieli:Orest Lenczyk (trener Cracovii): "W takim meczu jak dziś bardzo istotne było to, kto strzeli pierwszą bramkę. Cieszę się, że to my ją zdobyliśmy i to tak ładną. Przeciwnik nie dał za wygraną, ale szczęście pomogło przy strzale Palusińskiego. Opłaca się nie być chudym, a mieć trochę ciała".
Marcin Sasal (trener Korony): "Pierwszą połowę zagraliśmy bardzo słabo, statycznie. Nie wiem czy mój zespół zadowolił się tymi dwoma zwycięstwami, ale nie była to dziś drużyna z charakterem. W cztery minuty sobie załatwiliśmy, że nie mamy punktów. Potem z konieczności mieliśmy ofensywne ustawienie. Chcieliśmy strzelić kontaktowego gola, a straciliśmy trzecią bramkę".








