Dane osobowe
GIODO i Panoptykon nt. zmian w dostępie służb do billingów: zbyt drobne
Zmiany, jakie rząd proponuje w regulacjach dotyczących dostępu policji i służb specjalnych do billingów i innych danych telekomunikacyjnych, są potrzebne, ale nie rozwiązują istoty problemu - uważają przedstawiciele GIODO i Fundacji Panoptykon
Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji zaprosiło przed kilkoma dniami do dodatkowych konsultacji dotyczących projektu zmian w prawie telekomunikacyjnym. Resort proponuje skrócenie z 24 do 12 miesięcy okresu retencji, czyli przechowywania danych telekomunikacyjnych (billingów, informacji o abonentach oraz danych o lokalizacji telefonów komórkowych, a więc także ich użytkowników). Jak deklarują autorzy projektu, pozyskiwanie i przetwarzanie danych przez sądy, prokuratury i służby zostanie poddane większej kontroli.
Zdaniem generalnego inspektora ochrony danych osobowych dr. Wojciecha Wiewiórowskiego, propozycje MAC nie odpowiadają na zastrzeżenia zgłaszane przez jego urząd, Rzecznika Praw Obywatelskich i organizacje pozarządowe. "Zaproponowane zmiany są zbyt drobne. To nie to, na co oczekiwano, choć niewątpliwie są to zmiany potrzebne" - ocenił GIODO w rozmowie z PAP.
Z kolei Katarzyna Szymielewicz, prezes Fundacji Panoptykon, która jest jedną z organizacji pozarządowych występujących przeciw prawnemu obowiązkowi retencji danych, zwraca uwagę, że przepisy, które znalazły się w projekcie nowelizacji prawa telekomunikacyjnego to tylko część propozycji, jakie w ubiegłym roku zapowiadał ówczesny sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych, a obecnie szef MSW Jacek Cichocki. "Ten wycinek w oderwaniu od całej reszty pierwotnego projektu ma bardzo ograniczone oddziaływanie. Zarówno sama retencja danych, jak i zasady wykorzystywania wszelkich danych telekomunikacyjnych przez policję i służby bezwzględnie wymagają kompleksowej reformy. Tych problemów nie da się rozwiązać jednym cięciem" - uważa Szymielewicz.
Cichocki w październiku ub.roku informował, że gotowa jest propozycja ograniczenia okresu przechowywania billingów do jednego roku, ograniczenia zakresu ich wykorzystywania do ścigania poważnych przestępstw oraz zwiększenia kontroli nad wykorzystywaniem tych danych, w tym powołania w służbach pełnomocników do ich ochrony.
Obecnie operatorzy muszą na własny koszt i na każde żądanie udostępniać służbom billingi, także online. Mają też nakaz najdłuższego w UE czasu przechowywania danych - przez dwa lata. W 2010 r. uprawnione organy pytały o te dane 1,4 mln razy - co jest rekordem w UE.
Według Wiewiórowskiego projekt nowelizacji nie odpowiada na najważniejsze pytania dotyczące retencji - m.in. jak szeroki ma być dostęp do danych oraz jak łatwo ma z nich korzystać policja, która obecnie do danych niektórych operatorów ma zdalny dostęp.
GIODO akcentuje też, że w projekcie brakuje zapisów dotyczących nadzoru nad wykorzystaniem danych telekomunikacyjnych. Projekt nie wspomina ani o kontroli wewnętrznej przy pomocy pełnomocników ds. ochrony danych osobowych (obecnie taki działa tylko w CBA), ani o kontroli zewnętrznej wykonywanej przez organ niezależny od służb. Zapisów o tej ostatniej nie ma w projekcie, mimo że na początku lipca ub.roku Cichocki mówił o wstępnym pomyśle powołania przez Sejm sześcioosobowej komisji, która kontrolowałaby pracę operacyjną służb specjalnych, zwłaszcza pod kątem przestrzegania praw obywatelskich.
"Przedstawiony w styczniu projekt dyrektywy UE o przetwarzaniu danych osobowych w policji i w wymiarze sprawiedliwości w sprawach karnych wyraźnie wskazuje na konieczność istnienia niezależnego organu, który sprawowałby zewnętrzną kontrolę nad danymi retencyjnymi wykorzystywanymi przez służby. Bez takiego organu, mamy do czynienia z półśrodkami, nawet w przypadku CBA" - uważa Wiewiórowski. "Nie wiem, czy powinien to być GIODO, czy - jak chciał minister Cichocki - specjalny nowy organ nadzorujący także kontrolę operacyjną. Ta rzecz jest różnie rozwiązywana w krajach UE" - dodaje.
Samo skrócenie okresu przechowywania danych to - według GIODO - kwestia "najmniej istotna z punktu widzenia ochrony danych osobowych". Z kolei Szymielewicz, choć podkreśla, że Panoptykon od początku domagał się skrócenia tego okresu, uważa, że propozycja MAC jest niewystarczająco przygotowana. "Strona rządowa nie przedstawiła wyczerpującego uzasadnienia, dlaczego akurat 12 miesięcy. Z wielu analiz, w tym raportu Komisji Europejskiej, wynika, że optymalne byłoby przechowywanie danych telekomunikacyjnych tylko przez sześć miesięcy, bo zdecydowana większość śledztw kończy się właśnie w tym okresie" - argumentuje Szymielewicz.















