MŚ 2010 - RPA
Wesley daje sygnał
W drugiej połowie koncepcja Dungi legła w gruzach. Pięciokrotni mistrzowie świata wracają do domu. Brazylia przegrała z Holandią 1:2
Wesley Sneijder i Robin van Persie podobno się nie znoszą, drugi z nich w meczu ze Słowacją wywołał skandal wpisujący się w historię holenderskiego strzelania we własną stopę. Bert van Marwijk wymusił zgodę, a w piątek po południu zbierał tego plony.
Sneijder i Van Persie kilka razy ustawiali się we dwóch do wykonywania stałych fragmentów gry i nigdy nie było nieporozumień, kto z nich ma uderzyć piłkę. Obaj często sobie podawali, bili brawo nawet po nieudanych zagraniach.
Brazylijczycy strzelili gola w dziesiątej minucie. Felipe Melo podał do Robinho tak, jak powinien to robić magik futbolu – między pięciu obrońców, nie do przewidzenia. Przy Robinho pojawił się Arjen Robben, chociaż nie on odpowiadał za jego pilnowanie. Holendrzy płacili karę za kontuzję kolana, jakiej w ostatniej chwili przed meczem doznał Joris Mathijsen, na jego miejsce wszedł Andre Ooijer i nie do końca się rozumiał z kolegami.
Brazylijczycy wykorzystali to, że mecz ułożył się po ich myśli, Gilberto Silva i Felipe Melo rządzili w środku pola, Robben potykał się o własne nogi, bo jego zwód, na który nabrała się już cała Europa i pół świata, był neutralizowany. Musiał wymyślić coś nowego i potrzebował na to przerwy. Podobnie zresztą jak jego koledzy.
W drugiej połowie na boisko wyszła inna reprezentacja Holandii, z zasadniczą cechą, której brakowało jej wcześniej – wiarą, że może się udać. Robben przyspieszył i dzięki temu, że musiał dostać specjalnych opiekunów, luźniej zrobiło się pozostałym.
Sygnał do ataku dał Sneijder. W 53. minucie strzelił na bramkę Julio Cesara z 30 metrów, bramkarz zderzył się z Melo, który trącił piłkę głową i wpadła ona do siatki. Piłkarze Dungi byli zaskoczeni, myśleli, że na drugą połowę wyjdzie ta sama drużyna, z którą mierzyli się wcześniej, a wyszedł ktoś dużo lepszy. W 68. minucie po rzucie rożnym dośrodkowanie przedłużył Dirk Kuyt i Sneijder z bliska wepchnął piłkę do siatki. Było 2:1. – To był pierwszy i zapewne ostatni gol, jakiego strzeliłem głową. To miłe uczucie, jak piłka ociera się o łysinę – żartował później Sneijder.
Holandia podniosła się z kolan i ciągle przyspieszała. Brazylijczycy zaczęli tracić nerwy. Mecz od początku był ostry, ale to, co w 73. minucie zrobił Melo, było zwyczajną głupotą. Kopnął Robbena bez piłki, próbował przeprosić sekundę po tym, co zrobił, ale świetnie prowadzący mecz Yuichi Nishimura pokazał mu czerwoną kartkę. Melo przed tym meczem narzekał, że sędziowie nie eliminują boiskowych brutali. Jego uwagi zostały wysłuchane.
Po ostatnim gwizdku na trybunach było już tylko pomarańczowo, płacząc schodzili z boiska Kaka i Dani Alves, a Holendrzy rozpoczęli fiestę. Brazylia bez mistrzostwa świata to porażka, Brazylia, która odpada w ćwierćfinale drugi raz z rzędu, to już katastrofa.
Dunga na konferencji był załamany, ogłosił swoją rezygnację. Jego piłkarze wychodzili rozmawiać z dziennikarzami, płacząc. Tego wieczoru widok mixed-zony, drżących rąk Robinho i trzęsącej się z nerwów brody Daniego Alvesa świadczył o tym, czym jest futbol w Brazylii.
Van Marwijk był obojętny, jakby nie stało się nic wielkiego. Holandia nie przegrała 24. meczu z rzędu, w półfinale po krótkiej przerwie znowu będzie faworytem, bo zmierzy się z osłabionym Urugwajem. W finale nie było jej aż 32 lata.
Van Marwijk od dawna nie godził się z określaniem gry jego drużyny jako brzydkiej. Teraz już chyba nikt tak nie powie. Piątkowy mecz był piękny, miał wszystko, co rozpala kibiców – gole, czerwoną kartkę, łzy radości i smutku.
Holandia bywała nudna, ale w decydującym momencie potrafiła wrócić do starej tożsamości. I wygrać.
Michał Kołodziejczyk z Port Elizabeth
Holandia – Brazylia 2:1 (0:1)Bramki - dla Holandii: Felipe Melo (53-sam.), W. Sneijder (68); dla Brazylii: Robinho (10). Żółte kartki: J. Heitinga, G. van der Wiel, N. de Jong, A. Ooijer (Holandia); M. Bastos (Brazylia). Czerwona kartka: Felipe Melo (73, Brazylia). Sędziował Yuichi Nishimura (Japonia). Widzów 40 186.
Holandia: Stekelenburg - van der Wiel, Heitinga, Ooijer, van Bronckhorst - van Bommel, de Jong - Robben, Sneijder, Kuyt - van Persie (85, Huntelaar).
Brazylia: Julio Cesar - Maicon, Lucio, Juan, Bastos (62, Gilberto) - Dani Alves, Felipe Melo, Gilberto Silva - Kaka - Robinho, Luis Fabiano (77, Nilmar).















