Katastrofa smoleńska
Polityczne gry wokół zapisów
Rozmowy z kokpitu Tu-154 miały zostać upublicznione za tydzień. Premier przyspieszył termin
– Rozumiemy, że może to być dla niektórych bolesne, ale w tym wypadku dobrem nadrzędnym jest jawność. Zdecydowaliśmy się na ten krok, by wreszcie przeciąć wszelkie spekulacje, jakie narosły wokół zapisów z czarnych skrzynek i okoliczności tego tragicznego wypadku – przekonuje „Rz” rzecznik rządu Paweł Graś.
Zapewnia, że wtorkowe przyspieszenie publikacji zapisów rozmów nie ma żadnego związku z kampanią wyborczą. – W tym kontekście każdy termin byłby zły. I właśnie dlatego uznaliśmy, że im wcześniej, tym lepiej – tłumaczy.
Gotowe materiały
Premier Donald Tusk jeszcze w poniedziałek mówił w TVP 2, że upublicznienia stenogramu z rozmów w kokpicie prezydenckiego samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem, można się spodziewać 7 czerwca.
Dlaczego dzień później zdecydował o ich ujawnieniu?
– Premier był jeszcze przed spotkaniem z ministrem Jerzym Millerem, który przywiózł materiały z Moskwy. Nie wiedział, w jakim one są stanie i jaki mają kształt – tłumaczy poniedziałkową zapowiedź szefa rządu Graś. – Nagrania wymagają jeszcze obróbki, ale się okazało, że same stenogramy w każdej chwili nadają się do upublicznienia. Nie było więc na co czekać. Po konsultacjach z ministrem sprawiedliwości oraz prokuratorem generalnym stenogramy zostały ujawnione w pierwszym możliwym terminie. Doszukiwanie się tu jakichkolwiek podtekstów politycznych jest nieuprawnione.
W związku z szybszą publikacją zapisów przyspieszono też posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Premier deklarował bowiem, że chce, by ostateczna decyzja o publikacji tych materiałów zapadła przy udziale polityków zasiadających w RBN. Choć formalnie ich głos nie miałby znaczenia.
– Rada nie podejmie żadnych decyzji w sprawie upublicznienia zapisów, ale wszyscy będą się mogli wypowiedzieć w sprawie, którą żyje opinia publiczna – zapowiadał wykonujący obowiązki prezydenta marszałek Sejmu Bronisław Komorowski.
Pierwotnie RBN miała się w tej sprawie zebrać w piątek. Nadzwyczajne zebranie rady zwołano jednak na wtorek.
Przeczytaj zapis rozmów (PDF, ~230kB)
– Jej członkowie zapoznają się z zapisami czarnych skrzynek i będą mogli przedstawić swoje opinie w sprawie sposobu ich upublicznienia – zapowiadał przed posiedzeniem rady Krzysztof Luft, szef sejmowego biura prasowego.
Decyzja o nagłym zwołaniu rady nie spodobała się opozycji.
Jej posiedzenie opuścił lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej Grzegorz Napieralski. – Tu nie powinno być żadnego uprzywilejowanego grona. Albo to zobaczymy wszyscy, albo nie powinien tego widzieć nikt oprócz osób, które prowadzą śledztwo – argumentował.
W ogóle na posiedzenie RBN nie przyszedł prezes PiS Jarosław Kaczyński. – Cieszę się, że mamy kopie skrzynek, ale oczekuję, że w Polsce znajdą się ich oryginały. Polskie śledztwo nie powinno być kopią rosyjskiego – komentował kandydat PiS na prezydenta. Stwierdził też, że pierwszeństwo w poznaniu materiałów powinny mieć rodziny ofiar i ich pełnomocnicy.
Powiedział też, że nie przyjmuje zasady „pełnego zaufania w sprawie prowadzonego przez Rosję śledztwa”.
Kaczyński wysłał mecenasa
Szef PiS do Belwederu w swoim zastępstwie wysłał we wtorek mecenasa Rafała Rogalskiego, pełnomocnika rodzin kilku ofiar katastrofy smoleńskiej. – Mam nadzieję, że marszałek uchyli przed nim drzwi – mówił Kaczyński.
Rogalski nie został jednak wpuszczony na posiedzenie rady. Jacek Michałowski, p. o. szefa Kancelarii Prezydenta, wyjaśnia „Rz”, że nie ma formuły prawnej, która by umożliwiła mecenasowi udział w posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Dlaczego? Ponieważ nie został do niej powołany.
– Pytaliśmy prawników, czy może uczestniczyć. Mówią, że to niemożliwe – przekonywał Michałowski.
– Nie ma takiej formuły – mówił też Bronisław Komorowski.
W zarządzeniu dotyczącym trybu działania RBN, które marszałek Sejmu podpisał 24 maja, wyraźniej jest jednak zaznaczony zapis, że do udziału w jej pracach mogą zostać dopuszczeni nie tylko byli prezydenci oraz byli premierzy, ale „również inne osoby, których udział jest wskazany ze względu na przedmiot rozpatrywanych spraw”.















