REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Z życia samorządów

Gmina, która nie istnieje

Iwona Trusewicz 17-02-2010, ostatnia aktualizacja 17-02-2010 15:14
Ścianka wspinaczkowa w gierałtowickiej szkole
autor: Iwona Trusewicz
źródło: rp.pl
Ścianka wspinaczkowa w gierałtowickiej szkole
Aquapark w Paniówkach
autor: Iwona Trusewicz
źródło: rp.pl
Aquapark w Paniówkach

Z gminą Gierałtowice jest jak z żyrafą z anegdoty o panu, który w zoo przed klatką z afrykańskim zwierzęciem zakrzyknął: To niemożliwe. Takie zwierzę nie istnieje!

Ledwie Jacek Czech wrócił na Śląsk ze wspinaczki na iglice Cerro Torre w Patagonii, a już pognał do szkoły w Gierałtowicach. Chciał zobaczyć, jakie postępy na ścianie wspinaczkowej w szkolnej sali gimnastycznej poczynili jego uczniowie.

Patagońska wyprawa trwała trzy tygodnie, w czasie których wiejskie dzieciaki ostro trenowały, by zadziwić swojego instruktora.

- Taka profesjonalna ściana jaką gmina postawiła w szkole w Gierałtowicach, to dla dzieci kosmos, rewelacja, pasja, która całkowicie je wciąga. Nie mają czasu na głupoty, nie popadają w złe towarzystwo i nałogi. Do Gierałtowic przyjeżdżają młodzi wspinacze z całej Polski; robimy zawody Śląska i mistrzostwa kraju — wylicza taternik, który wspinał się nie tylko w Argentynie i Tatrach, ale w Alpach i Himalajach; zdobył mistrzostwo Polski i tytuł reprezentanta kraju w narciarstwie wysokogórskim.

Na co dzień prowadzi z żoną Haliną szkołę wspinaczki sportowej „W skale” i uczy w gierałtowickiej podstawówce. Dojeżdża z sąsiedniej gminy.

- Dlaczego Gierałtowice? Bo tutaj władza inwestuje w rzeczy, które gdzie indziej uważane są za szalone, nieprzydatne, ekscentryczne — wylicza taternik.

Nie taka gmina

Gierałtowice to gmina z tych, o których Witold Gombrowicz zwykł pisać „piaski, laski i karaski”. Na powierzchni -niecałe 11 tys. mieszkańców; pod ziemią - kilometry chodników wyrytych przez trzy kopalnie, w których żadna nie ma w gminie siedziby. Krajobraz śląski. Czasami ziemia tąpnie. Pękają ściany domów. Drogi ciągle w remoncie. Nikt tu dacz nie buduje.

- Ale zaczną — śmieje się wójt Joachim Bargiel.

I nie bez podstaw taka myśl mu się w wójtowej głowie błąka. Popyt na gierałtowickie działki jest coraz większy. A ten, kto tu daczę postawi niedaleko ma nie tylko na wspinaczkową ścianę za 160 tys. zł, ale i do nowiutkiego aquaparku za 30 mln zł; renesansowego zamku Chudów, z muzeum, parkiem i stylową oberżą gontem krytą.

Miłośnicy rowerów odkryją oznakowane 42 km ścieżek wiodących przez gminny las. Przy ścieżkach miejscowi entuzjaści zrobili miejsca wypoczynku z ławkami i altankami. Ludzie potrafią tu sięgać po pieniądze z fundacji i funduszy.

- Dostaliśmy na program rowerowy sześć tysięcy złotych z Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności. Podobny grant na zakup jachtu dostało stowarzyszenie Kotwica - wylicza Gerda Czapelka sołtys Gierałtowic. Amatorzy sportów wszelkich na miejscu mają nowe boiska do kosza, siatki, piłki ręcznej; stadion lekkoatletyczny z poliuretanową bieżnią. Są korty tenisowe i do kometki; betonowe stoły do ping-ponga. A wszystko kolorowe (zieleń i żółć), oświetlone energooszczędnymi lampami, otoczone trybunami i dostępne od świtu do nocy dla młodych i starszych.

Komu zachce się być bliżej historii, odwiedzi eklektyczny pałac von Raczków w Przyszowicach, który gmina wyremontowała kosztem kilkuset tysięcy, a Philips oświetlił tak, że sam się zachwycił i w swoim kalendarzu umieścił (wrzesień 2006). Sąsiaduje tam gminny pałac z wieżą Eiffla, Akropolem czy Bramą Brandenburską.

A jeżeli do tego dodać, że biura, instytucje, ulice w gminie mają oświetlenie energooszczędne za kilka milionów; że żadna z czterech podstawówek nie została zlikwidowana, a wszystkie wyremontowane i wyposażone tak, iż miastowym oko bieleje; że przybyły cztery przedszkola i trzy gimnazja; że bezrobocie tu dwa procent czyli żadne; to jawi się iście patiomkinowska wioska.

- I tak by można o tej gminie powiedzieć, gdyby nie to, że wszystko tu prawdziwe, działa i pracuje nie tylko od frontu, ale i od zaplecza. Można przyjechać i dotknąć — śmieje się katowicki archeolog Przemysław Nocuń, który wprawdzie nie tutejszy, ale kilkanaście lat pracował w prowadzonym przez Fundację zamku Chudów.

Obok terenów z ruinami XVI zamku (ocalała baszta mieści muzeum archeologiczne) atrakcją turystyczną Chudowa jest także nietypowa Izba Regionalna „Łod starki”. Monika Organiściok zgromadziła tutaj codzienne przedmioty (meble, naczynia, sprzęty, ubrania, książki) towarzyszące jej rodzinie przez kilka pokoleń. Sama gości oprowadza i śląską gadką zabawia.

Poprzednia
1 2
rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Pożegnanie Wisławy Szymborskiej

Przy dźwiękach piosenek Elli Fitzgerald na Cmentarzu Rakowickim żegnaliśmy poetkę Wisławę Szymborską, laureatkę literackiej Nagrody Nobla >>