Polityka
Atak na parlament Mołdawii
Demonstranci w Kiszyniowie zaatakowali siedzibę parlamentu i rezydencję prezydenta. Nadal brak kompromisu. Opozycja domaga się powtórzenia wyborów parlamentarnych
– Mołdawia się przebudziła, chcemy do Europy – krzyczeli demonstranci, którzy rano gromadzili się przed budynkiem parlamentu w Kiszyniowie. To drugi dzień protestów po niedzielnych wyborach, w których prorosyjscy komuniści zdobyli prawie 50 proc. głosów. Dopiero późno wieczorem zdołano ugasić pożar siedziby parlamentu.
Na wschód od Rumunii
W najbiedniejszym kraju Europy wciśniętym między Rumunię i Ukrainę większość stanowi ludność mówiąca po rumuńsku. Prawie cała Mołdawia (z wyjątkiem separatystycznego dziś Naddniestrza) była przed II wojną światową częścią Rumunii. Centroprawicowa opozycja popierała w przeszłości połączenie z tym krajem.
Komuniści są zwolennikami niepodległości, neutralności oraz bliskich związków z Moskwą. I dla bardzo wielu mieszkańców postradzieckiej republiki są gwarancją stabilności i bezpieczeństwa. Straszą, że w razie przejęcia władzy opozycja doprowadzi do zjednoczenia z Rumunią.
Ale opozycja pokazała wczoraj swoją siłę. Wśród demonstrantów najwięcej było studentów. Informację o wiecu dostali esemesem lub e-mailem.
Tłum poza kontrolą
Tłum szybko gęstniał, a okrzyki stawały się coraz bardziej radykalne. W końcu sytuacja wymknęła się spod kontroli. Demonstranci zaatakowali policję ochraniającą budynki rządowe. Wdarli się do parlamentu i znajdującej się po drugiej stronie ulicy siedziby prezydenta. Przez okna wyrzucali sprzęty i dokumenty. W starciach ucierpiało ponad 20 demonstrantów i kilku funkcjonariuszy.
– Domagamy się przeprowadzenia nowych wyborów. Tym razem je wygramy – mówił do tłumu Serafim Urechenau z Naszej Mołdawii, jednej z trzech opozycyjnych partii.
Zdaniem ekspertów sytuacja w Mołdawii wymknęła się spod kontroli. – Nikt nie oczekiwał, że na ulice Kiszyniowa wyjdzie tylu ludzi. Opozycja apelowała o protest i zapewne przeprowadziła skuteczną akcję informacyjną, ale najwyraźniej nie była gotowa na taki rozwój wydarzeń. Nie uważam jednak, by były to prowokacje ze strony rządu i żeby ktoś specjalnie podburzał tłum. Na takiej eskalacji nie zależało też opozycji – mówił „Rz” Eduard Michajłow, szef Centrum Analiz i Badań w Kiszyniowie.
Wczoraj doszło do spotkania Voronina z opozycją. Wówczas miała zapaść decyzja o ponownym przeliczeniu głosów – ogłoszono ją wieczorem. Ale według niektórych informacji nie doszło do porozumienia, bo opozycja nie chce już przeliczenia głosów, lecz powtórnych wyborów.
Były fałszerstwa?
Obserwatorzy z OBWE nie uznali niedzielnych wyborów za sfałszowane. Wytknęli jedynie kilka niedociągnięć.
– Apelowaliśmy do organizacji międzynarodowych, aby nie uznawały ich wyników – mówił mer Kiszyniowa Dorin Chirtoaca z opozycyjnej Partii Liberalnej. Jego zdaniem podawana frekwencja – 60 procent – była niemożliwa do osiągnięcia, bo 600 tysięcy Mołdawian mieszka za granicą i nie głosowało.
Partia Komunistyczna miała uzyskać co najmniej 61 miejsc w 101-osobowym parlamencie. Dzięki temu bez pomocy opozycji mogłaby wybrać prezydenta, a jej przywódca Vladimir Voronin kończy akurat drugą kadencję na tym stanowisku.
– Komuniści rzeczywiście mają poparcie. Po drugiej stronie jest młodzież i opozycja, która chce zbliżenia z Europą i ma dość biedy – wyjaśnia „Rz” Oksana Bondarczuk, szefowa polonijnej organizacji Polska Wiosna.
A zdaniem Władimira Żarychina, wicedyrektora moskiewskiego Instytutu WNP, mołdawska opozycja przegrała – i dlatego przestała być demokratyczna. – Za wszelką cenę chce przejąć władzę, również z użyciem siły. To już stało się tradycją na postradzieckiej przestrzeni. Gdyby komuniści przegrali i stracili możliwość wyboru prezydenta, opozycja chętnie weszłaby z nimi w koalicję – mówił „Rz”.
– Wygląda na to, że rzeczywiście dosypano głosów do urn. Podejrzane jest, że komuniści zdobyli 61 miejsc w parlamencie, dokładnie tyle, ile potrzebują, aby wybrać prezydenta – mówi nam pragnący zachować anonimowość polski dyplomata.
Po południu policja przystąpiła do kontrataku. Opanowała sytuację.













