Mołdawia: protesty jak zamach stanu

amk , ika 07-04-2009, ostatnia aktualizacja 07-04-2009 11:51

Prezydent Mołdawii Vladimir Voronin porównał protesty w Kiszyniowie do zamachu stanu. Opozycja domaga się nowych wyborów

Voronin zgodził się a powtórne przeliczenie głosów oddanych w niedzielnych wyborach parlamentarnych, bo według opozycji zostały one sfałszowane.

Teraz w telewizyjnym apelu do narodu prezydent, mówiąc o przywódcach opozycji, oskarżył ich, że "wszystko, co przedsięwzięli w ciągu ostatnich 24 godzin, nie może być określone inaczej niż jako zamach stanu".

Opozycyjni politycy - powiedział - "wstąpili na drogę przejęcia władzy przemocą". Prezydent oświadczył, że władze kraju będą "zdecydowanie bronić państwa przeciwko przywódcom pogromu" i chronić jego integralność.

Cały dzień ponad 10 tysięcy demonstrantów, głównie studentów, protestowało w Kiszyniowie przeciwko zwycięstwu mołdawskich komunistów w wyborach parlamentarnych - rannych zostało ponad 30 osób: policjantów i cywilów. Skandowali hasła: "Precz z komunistami", "Wolność, wolność". Młodzi ludzie nieśli flagi Unii Europejskiej, Mołdawii i Rumunii.

Przełamali szpaler policji, która użyła gazów łzawiących i armatek wodnych. Wdarli się do budynku parlamentu, zaczęli wyrzucać meble na ulicę i podpalać.

- Apelujemy o nowe wybory parlamentarne i wygramy je - powiedział w trakcie wiecu Serafim Urecheanu, przewodniczący Sojuszu "Nasza Mołdawia", jednego z trzech ugrupowań parlamentarnych, które znalazło się w wybranym w niedzielę parlamencie.

Demonstranci i policja ogłosili rozejm. Przywódcy mołdawskich partii opozycyjnych mają zwrócić się do tłumu.

Protestujący zebrali się w centrum miasta drugi dzień z rzędu. Uważają, że niedzielne wybory, w których zwyciężyła rządząca Partia Komunistów Republiki Mołdawii (PCRM), zostały sfałszowane i wezwała do przeprowadzenia nowych.

Solana apeluje o spokój

Szef unijnej dyplomacji Javier Solana zaapelował do kontestujących na ulicach, by unikali przemocy, a władze - do umożliwienia pokojowych protestów.

- Apeluję do wszystkich stron, by powstrzymały się od przemocy i prowokacji - powiedział Solana podkreślając, że ataki na siedziby władz są niedopuszczalne.

"Głęboko zaniepokojona" Rosja

Wiceminister spraw zagranicznych Rosji Grigorij Karasin powiedział, że jego kraj jest zaniepokojony wydarzeniami w Mołdawii.

MSZ gotowe pomagać Polakom w potrzebie

Rzecznik MSZ Piotr Paszkowski w imieniu polskich władz wyraził nadzieję, że konflikt w Mołdawii zostanie rozwiązany na drodze pokojowej.

Rzecznik wyraził nadzieję, że Mołdawia w dalszym ciągu będzie wiązać swoją przyszłość z Unią Europejską.

- Apelujemy do władz Mołdawii o powstrzymanie użycia siły i do demonstrujących, aby zachowali dużą wstrzemięźliwość - dodał Paszkowski.

Podkreślił, że jak na razie nie ma doniesień, by w demonstracjach brali udział Polacy lub by znajdowali się wśród poszkodowanych.

Paszkowski zapewnił, że polska placówka jest przygotowana na ewentualną konieczność ewakuacji polskich obywateli. - Polska placówka bacznie śledzi rozwój wypadków i jest przygotowana na udzielenie wszechstronnej pomocy Polakom, jeżeli znajdą się w Kiszyniowie wśród poszkodowanych - powiedział.

- W ocenie naszej placówki krytycznym momentem będzie dzisiejszy wieczór, kiedy liczymy, że dojdzie do pokojowego rozwiązania tego konfliktu - mówił.

PAP