Mołdawia: protesty jak zamach stanu
Prezydent Mołdawii Vladimir Voronin porównał protesty w Kiszyniowie do zamachu stanu. Opozycja domaga się nowych wyborów
Voronin zgodził się a powtórne przeliczenie głosów oddanych w niedzielnych wyborach parlamentarnych, bo według opozycji zostały one sfałszowane.
Teraz w telewizyjnym apelu do narodu prezydent, mówiąc o przywódcach opozycji, oskarżył ich, że "wszystko, co przedsięwzięli w ciągu ostatnich 24 godzin, nie może być określone inaczej niż jako zamach stanu".
Opozycyjni politycy - powiedział - "wstąpili na drogę przejęcia władzy przemocą". Prezydent oświadczył, że władze kraju będą "zdecydowanie bronić państwa przeciwko przywódcom pogromu" i chronić jego integralność.
Cały dzień ponad 10 tysięcy demonstrantów, głównie studentów, protestowało w Kiszyniowie przeciwko zwycięstwu mołdawskich komunistów w wyborach parlamentarnych - rannych zostało ponad 30 osób: policjantów i cywilów. Skandowali hasła: "Precz z komunistami", "Wolność, wolność". Młodzi ludzie nieśli flagi Unii Europejskiej, Mołdawii i Rumunii.
Przełamali szpaler policji, która użyła gazów łzawiących i armatek wodnych. Wdarli się do budynku parlamentu, zaczęli wyrzucać meble na ulicę i podpalać.
- Apelujemy o nowe wybory parlamentarne i wygramy je - powiedział w trakcie wiecu Serafim Urecheanu, przewodniczący Sojuszu "Nasza Mołdawia", jednego z trzech ugrupowań parlamentarnych, które znalazło się w wybranym w niedzielę parlamencie.
Demonstranci i policja ogłosili rozejm. Przywódcy mołdawskich partii opozycyjnych mają zwrócić się do tłumu.
Protestujący zebrali się w centrum miasta drugi dzień z rzędu. Uważają, że niedzielne wybory, w których zwyciężyła rządząca Partia Komunistów Republiki Mołdawii (PCRM), zostały sfałszowane i wezwała do przeprowadzenia nowych.
Solana apeluje o spokój
Szef unijnej dyplomacji Javier Solana zaapelował do kontestujących na ulicach, by unikali przemocy, a władze - do umożliwienia pokojowych protestów.
- Apeluję do wszystkich stron, by powstrzymały się od przemocy i prowokacji - powiedział Solana podkreślając, że ataki na siedziby władz są niedopuszczalne.
"Głęboko zaniepokojona" Rosja
Wiceminister spraw zagranicznych Rosji Grigorij Karasin powiedział, że jego kraj jest zaniepokojony wydarzeniami w Mołdawii.
MSZ gotowe pomagać Polakom w potrzebie
Rzecznik MSZ Piotr Paszkowski w imieniu polskich władz wyraził nadzieję, że konflikt w Mołdawii zostanie rozwiązany na drodze pokojowej.
Rzecznik wyraził nadzieję, że Mołdawia w dalszym ciągu będzie wiązać swoją przyszłość z Unią Europejską.
- Apelujemy do władz Mołdawii o powstrzymanie użycia siły i do demonstrujących, aby zachowali dużą wstrzemięźliwość - dodał Paszkowski.
Podkreślił, że jak na razie nie ma doniesień, by w demonstracjach brali udział Polacy lub by znajdowali się wśród poszkodowanych.
Paszkowski zapewnił, że polska placówka jest przygotowana na ewentualną konieczność ewakuacji polskich obywateli. - Polska placówka bacznie śledzi rozwój wypadków i jest przygotowana na udzielenie wszechstronnej pomocy Polakom, jeżeli znajdą się w Kiszyniowie wśród poszkodowanych - powiedział.
- W ocenie naszej placówki krytycznym momentem będzie dzisiejszy wieczór, kiedy liczymy, że dojdzie do pokojowego rozwiązania tego konfliktu - mówił.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook
co to jest?
