REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości

Rozmowa "Rz"

Smoking sobie kupiłem

Paweł Wilkowicz 24-12-2008, ostatnia aktualizacja 24-12-2008 10:52
Tomasz Majewski chciał być dziennikarzem, ale mu przeszło
autor: Piotr Nowak
źródło: Fotorzepa
Tomasz Majewski chciał być dziennikarzem, ale mu przeszło

Tomasz Majewski, mistrz olimpijski z Pekinu o męskich łzach, rozpuszczonych polskich sportowcach i o tym, dlaczego lepiej się trzymać pchnięcia kulą, niż zagrać w „Quo vadis”

Rz: Dawno pana nie widziałem w żadnym talk-show. Sława mistrza olimpijskiego jest taka ulotna?

Tomasz Majewski: Bez przesady, w ilu talk-show można być? Tak wielu ciekawych w Polsce nie ma. A poza tym nie we wszystkich chciałem się pojawić. Zaproszenia do Kuby Wojewódzkiego nie przyjąłem, bo mi formuła nie pasuje. To trochę głupie iść do programu, którego się nie ogląda.

Teraz to pan przesadza, wielu by poszło.

Może, ale ja nie kolekcjonuję występów. Staram się nie odmawiać, gdy mnie zapraszają, bo wiem, że to mi jakoś pomaga, ale też nie pcham się na siłę. I tak od powrotu z Pekinu kilka razy w tygodniu robię rzeczy, których normalnie bym nie robił. Spotkania, gale, raz nawet wstęgę gdzieś przeciąłem. Kilka tygodni temu zacząłem treningi, więc wszędzie pojechać nie mogę, ale jak mam czas, to ruszam.

Był pan na przykład w areszcie w Inowrocławiu...

... ale i w Opus Dei w Warszawie, w ośrodku akademickim. Oba spotkania znakomite.

Jak dostanę dwa razy więcej pieniędzy, to co ja z nimi zrobię? Złotymi kulami będę pchał? Pieniądze nie przekładają się tak prosto na sukces

Pytania się powtarzały?

Kibice są wszędzie i podobne rzeczy ich ciekawią. Zresztą nie uważałem więźniów za jakąś szczególną publiczność. Przecież tam siedzi masa facetów takich jak my, którzy trafiają za kratki przez jedną głupotę albo przypadek. Przez pewien czas siedzą w zamknięciu i tyle.

Była jakaś propozycja, której się pan nie spodziewał?

Jedna mnie bardzo rozbawiła. MTV Cribs chciało nakręcić u mnie program.

Ten, w którym znani ludzie pokazują, jak mieszkają? Polscy sportowcy już się tam pojawiali.

Znam ten program i właśnie dlatego miałem taki ubaw. Widziałem, jak np. piłkarz Tomasz Iwan oprowadzał ich po swojej willi, jak ludzie pokazywali posiadłości z kilkoma sypialniami i wypasione samochody w garażu. A ja mam wynajęte mieszkanie na Ursynowie. Najbardziej się śmiałem na myśl, że potem zaprowadzę ich do wagonu metra i powiem: „A to jest moja fura”. Umówiliśmy się, że na razie nic z tego, ale jak się kiedyś dorobię, to do mnie przyjadą.

Już się pan zaczął dorabiać: nagroda za medal, stypendium, indywidualna umowa z Orlenem. Takiej nie miał nawet Robert Kubica.

Tym bardziej się cieszę, że padło na mnie i że wszystko sprawnie poszło. Dla mnie jest kpiną, że w Polsce medaliści olimpijscy tracą sponsorów, zamiast ich zyskiwać. To, co się stało z Mają Włoszczowską, to jakiś nonsens. Dziewczyna jest jak z podręcznika marketingu, tylko ją wstawiać do reklam. I po największym życiowym sukcesie nie może znaleźć sponsora dla swojej grupy, musi uciekać do zagranicznej. A to Polska właśnie.

Pan teraz może spojrzeć na Amerykanów, których pan pokonał w Pekinie, i pomyśleć: nie muszę mieć już wobec was żadnych kompleksów. Finansowych też?

Myślę, że teraz mam lepiej niż oni. W kuli nie zarabia się wiele, nawet Amerykanie nie zgarniają gigantycznych sum. Jakby zgarniali, toby nie przyjeżdżali na mityngi do Europy. Teraz mam błogi spokój, nie muszę się o nic martwić. Zresztą pieniądze nigdy nie były dla mnie najważniejsze. Nagrodę za medal odłożyłem na konto, bo nie mam pilnych potrzeb.

Do tego własnego domu z kilkoma sypialniami też się panu nie spieszy?

Kiedyś może postawię, ale żaden pałac. Po prostu duży, żebym się mieścił. Teraz mi niepotrzebny, nie miałbym kiedy w nim mieszkać.

Domu pan nie kupił, bo w mieszkaniu panu dobrze. Samochodu pan nie kupił, bo nie ma pan prawa jazdy. To poczuł pan w ogóle, że jest złotym medalistą?

Smoking kupiłem. Uszyłem sobie specjalnie na galę IAAF w Monako na zakończenie sezonu. Wprawdzie mogłem wypożyczyć, ale jak się ma 204 cm i waży 140 kilo, to lepiej nie ryzykować.

I podobało się panu u księcia Alberta?

Przede wszystkim cieszę się, że mogłem tam być, bo nie wszyscy mistrzowie z Pekinu dostali zaproszenia. Usain Bolt przyjechał z całą rodziną i był królem Monako. Zasłużenie, bo dokonał rzeczy niebywałej. Ja przyleciałem sam, dzień przed galą, ale można było i trzy. Organizatorzy zapewniają wszystko.

Poprzednia
1 2 3 4
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

LOT bez symboli religijnych

Personel pokładowy LOT-u nie będzie mógł eksponować symboli religijnych. Nowy regulamin ma wejść w życie od marca >>