Dyplomacja
Merkel: jest zgoda w sprawie pakietu klimatycznego
- Proceder, za który nikt nie odpowie
- Kancelaria prezydenta bez przepustek na szczyt
- Trybunał określi kompetencje premiera i prezydenta
- Prezydent zasiadł obok premiera, ale spór trwa
- Joanna Lichocka: Skandalista Donald Tusk
- Prezydent: musiałem jechać na ten szczyt
- Koniec szczytu. Premier odetchnął z ulgą
Kanclerz Niemiec Angela Merkel ogłosiła na szczycie UE w Brukseli, że szefowie państw i rządów zgadzają się, by porozumienie w sprawie pakietu klimatyczno-energetycznego nastąpiło w grudniu. Wcześniej prezydent Lech Kaczyński mówił, że Polska jest gotowa zablokować rozmowy, jeśli nie zostaną spełnione jej warunki
- Dyskusja toczyła się wokół tego, jak powinniśmy wdrażać cele dotyczące ochrony klimatu, by znaleźć porozumienie przed końcem roku, to znaczy do grudniowego szczytu - powiedziała niemiecka kanclerz.
- Postanowiliśmy jednomyślnie: cele zostały te same, kalendarz jest ten sam - powiedział z kolei Nicolas Sarkozy. Prezydent Francji przyznał, że zgoda szczytu na porozumienie w sprawie pakietu klimatycznego w grudniu wymagała "znalezienia rozwiązań dla krajów, które wyrażały swój niepokój".
Wcześniej prezydent Lech Kaczyński powiedział, że "jeśli będzie trzeba Polska zablokuje wnioski końcowe szczytu" UE w Brukseli, jeśli nie będą spełnione polskie postulaty dotyczące pakietu klimatyczno-energetycznego. Zastrzegł jednak, że nie rozmawiał o tej sprawie z premierem Donaldem Tuskiem.
Postulaty dotyczą przede wszystkim uwzględnienia specyfiki polskiej gospodarki opartej na węglu.
Będzie prawo weta
Polska jest zadowolona z wyników szczytu w odniesieniu do pakietu klimatyczno-energetycznego, bo premier Donald Tusk wynegocjował, że decyzja ostateczna ws. jego przyjęcia zapadnie jednomyślnie - powiedział szef UKIE Mikołaj Dowgielewicz.
- Po trudnych negocjacjach, pan premier uzyskał zapewnienie, że decyzja w sprawie pakietu będzie podjęta jednomyślnie i wzięte zostaną pod uwagę interesy wszystkich państw członkowskich - powiedział Dowgielewicz po zakończeniu szczytu UE.
- Polska odzyskała prawo weta w sprawie - dodał. Dotychczas przewidywano, że pakiet zostanie przyjęty większością kwalifikowaną krajów UE.
Jak relacjonowali polscy dyplomaci, rząd domagał się wykreślenia z wniosków końcowych zapisu, że zaproponowany przez KE w styczniu pakiet klimatyczno-energetyczny tworzy "spójną całość, której równowaga i zasadnicze parametry muszą zostać zachowane". Taki zapis - zdaniem Polski - ogranicza pole negocjacji w pracach nad pakietem.
Polski rząd był natomiast usatysfakcjonowany zastrzeżeniem we wnioskach końcowych, że celem dalszych negocjacji jest "znalezienie odpowiednich rozwiązań (...) dla wszystkich sektorów europejskiej gospodarki i dla wszystkich krajów członkowskich, mając na względzie specyficzną sytuację każdego z nich i czuwając nad stosunkiem kosztów do efektywności".
- Specyficzne warunki poszczególnych krajów muszą być wzięte pod uwagę i to jest oczywiście w interesie Niemiec - powiedziała kanclerz Merkel.
"Nie będę mówił o Wałęsie"
Prezydent Lech Kaczyński pytany o kandydaturę Lecha Wałęsy do tzw. grupy refleksji UE powiedział, że podczas obrad szczytu nie będzie się na ten temat wypowiadał.
Dodał jednak, że wiele razy "wypowiadał się krytycznie na temat osoby" Wałęsy. "Nie będę podczas obrad Rady Europejskiej o tym mówił, ale może dojść do wielkiej konfuzji" - zastrzegł prezydent.
Dopytywany wyjaśnił potem, że "konfuzją" grozi udział Wałęsy w grupie "osób o olbrzymim wyrobieniu intelektualnym". "To mogłoby być strasznie przykre" - dodał Kaczyński.
Prezydent spotkał się w trakcie obrad z ministrami swojej kancelarii. Rozmowy odbyły się poza budynkiem Rady Europejskiej, ponieważ ministrowie z kancelarii prezydenta nie otrzymali przepustek.















