Czechy
Czterdzieści lat temu czołgi wjechały do Pragi
Międzynarodowa konferencja "40 lat po okupacji" zainaugurowała w Pradze oficjalne obchody rocznicy inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 roku
Spotkanie odbywające się w siedzibie czeskiego Senatu rozpoczęto od wyemitowania fragmentów historycznych transmisji czeskiego radia, w których tle słychać było odgłosy wystrzałów i dźwięk jadących po ulicach czołgów.
- Celem tej konferencji nie jest poszukiwanie analogii między historią a współczesnością (...), lecz ocena tego, co było nieuniknione i tego, czego można było uniknąć - mówił na konferencji moderator dyskusji Jefim Fisztejn, dawny komentator Radia Wolna Europa i redaktor naczelny dziennika "Lidove noviny".
Inicjatorem imprezy jest przewodniczący wyższej izby czeskiego parlamentu Przemysl Sobotka. Konferencja ma przypomnieć wydarzenia z sierpnia 1968 z punktu widzenia wojskowego, medialnego, czy socjologicznego.
Jutro premier Czech Mirek Topolanek uroczyście otworzy wystawę "Za naszą i waszą wolność, poświęconą wydarzeniom Praskiej Wiosny i interwencji Układu Warszawskiego. Nieco później czeski prezydent Vaclav Klaus wygłosi przemówienie okolicznościowe i spotka się z żołnierzami, którzy odważyli sprzeciwić się siłom interwencyjnym.
Porównywanie do konfliktu w Gruzji nie ma sensu
Czeski historyk Antonin Benczik ocenia: wydarzenia Praskiej Wiosny dawały Czechom nadzieję, że Czechosłowacja stanie się częścią demokratycznego świata.
Zdaniem historyka porównywanie tamtejszych wydarzeń z dzisiejszą interwencją sił rosyjskich w Gruzji nie ma żadnego sensu. - To głupota - podkreślił. - Mieszkańcy Pragi nie napadli żadnej mniejszości - dodał, odnosząc się do działań wojsk gruzińskich w Osetii Południowej.
Kochanowski: Niech naszą odpowiedzią i najlepszą bronią będzie solidarność z tymi wszystkimi - w Gruzji, Czeczeni czy Tybecie - którzy nie tracą nadziei
Okupacja nie tylko radziecka
Zazwyczaj Czesi, wspominając interwencję wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji w sierpniu 1968 roku, mówią o "radzieckiej okupacji". A przecież Armia Ludowego Wojska Polskiego pod dowództwem generała Floriana Siwickiego wzięła udział w operacji "Dunaj", informując obywateli czechosłowackich, iż przybyła z "bratnią pomocą" i by walczyć z kontrrewolucją.
Druga Armia LWP była najliczniejszą jednostką wchodzącą w skład sił inwazyjnych, po wojskach Związku Radzieckiego. Liczyła 26 tysięcy żołnierzy, około 600 czołgów i kilkadziesiąt śmigłowców.
Biskup Dominik Duka z Hradec Kralove, najpoważniejszy kandydat na przyszłego metropolitę Pragi, jako jedyny pamięta, gdzie mieścił się polski sztab. Duka nie ma pretensji do Polski, że uczestniczyła w inwazji 1968 roku - Wiedzieliśmy, że dla zwykłych Polaków ta interwencja była wielką hańbą. Czesi i tak postrzegali to jako okupację radziecką - mówi hierarcha
Kochanowski: O demokrację trzeba nieustannie walczyć
Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski w oświadczeniu wydanym w związku z 40 rocznicą inwazji państw Układu Warszawskiego na Czechosłowację pisze: - Prawa człowieka i demokracja nigdy nie są dane raz na zawsze. Trzeba o nie walczyć i dbać nieustannie. Jest to zadanie dla każdego pokolenia.
Kochanowski podkreślił, że w chwili obecnej "nie zniknęły wszystkie problemy i zagrożenia". Jego zdaniem dowodzą tego wydarzenia w Gruzji, w której mamy do czynienia z kolejną odmianą "bratniej pomocy", z lekceważeniem i deptaniem praw człowieka na oczach całego świata.
W nocy z 20 na 21 sierpnia 1968 roku nastąpiła inwazja wojsk ZSRR, Polski, NRD, Węgier i Bułgarii, która stłumiła Praską Wiosnę, czyli próbę demokratyzacji ustroju komunistycznego.Operacja "Dunaj", nazywana "braterską pomocą", stanowiła największe manewry wojskowe w Europie od czasu zakończeniadrugiej wojny światowej. Do Czechosłowacji wkroczyło ok. 750tysięcy żołnierzy, 6300 czołgów, 2000 dział, 550 samolotówbojowych i 250 transportowców.














