Plus Minus
Koniec polskiego wstydu
Ostatnio każda podróż do Europy leczy mnie z kompleksów. Z wyuczonego poczucia niższości i wiary w mit Zachodu. Miasta, które dziesięć lat temu wprawiały mnie w zachwyt, teraz rozczarowują
Rzym jest brudniejszy niż Warszawa. Wieczorami w centrum Amsterdamu koczuje więcej narkomanów niż na Dworcu Centralnym. Paryż, kolebka równości i braterstwa, przypomina miasto porżnięte na etniczne sektory. Przez Edynburg w nocy przewalają się hordy pijanych nastolatków. A w Londynie coraz trudniej czuć się bezpiecznie.













