MŚ 2010 - RPA
Europa wygra w Afryce
Holandia – Urugwaj 3:2. Arjen Robben i Wesley Sneijder obudzili się w porę. Urugwaj przegrał z podniesioną głową
Korespondencja z Kapsztadu
Po ostatnim gwizdku sędziego na boisku mocno się zagotowało. Nagle do Holendrów ruszyli wszyscy piłkarze Urugwaju, nawet rezerwowi. Nie mieli pretensji o żadną konkretną sytuację. Mieli żal do losu, że nie nagrodził ich waleczności, a finał mistrzostw świata dał drużynie, która starała się do niego dotrzeć jak najmniejszym nakładem sił.
Trzy minuty wcześniej, a już dwie po regulaminowym czasie gry, Maxi Perreira strzelił gola na 2:3. Kiedy Holendrzy odliczali sekundy do ostatniego gwizdka, Urugwajczycy wciąż wierzyli, że wszystko może się jeszcze zmienić. Nie zwolnili ani na chwilę, gdy przegrywali 1:3, ani wówczas, gdy do remisu brakowało im już tylko jednej bramki.
Gra w chodzonego
Piłkarze Berta van Marwijka, dla których ten półfinał miał być spacerkiem, skupili się na wybijaniu piłki z własnego pola karnego, nie panowali nad tym, co działo się na boisku, drżeli o to, że mogą wypuścić z rąk szansę wejścia do historii.
Holenderski trener przestrzegał swoich piłkarzy, by nie lekceważyli rywala, mówił, że chętnie zabrałby Urugwajczykom trochę pasji i dał ją swoim zawodnikom. Pierwszą połowę obie drużyny grały w chodzonego, z przerwami na gole, które mogą zostać uznane za najładniejsze w turnieju.
Reprezentacja Holandii zagra w finale po raz pierwszy od 1978 roku
Pierwszego dał Holandii Giovanni van Bronckhorst – kapitan reprezentacji, dla którego ten mundial jest już szóstą wielką imprezą. Zobaczył, że Fernando Muslera stoi wysunięty przed bramkę, i strzelił z 30 metrów tak, że urugwajski bramkarz nie mógł sięgnąć piłki.
Ten gol był dla Holendrów przekleństwem. Jeśli do 18. minuty rzeczywiście wierzyli, że finał nie jest jeszcze ich, po tej bramce poczuli się finalistami. Niby kontrolowali grę, ale grali tak wolno, jak tylko się dało, chcąc zachować siły na finał. Mając naprzeciw kogoś takiego jak Diego Forlan, nie mogli sobie na to pozwolić.
Urugwajczyk na tym mundialu napisał piękną kartę w historii rodziny. Wczoraj zdobył wyrównującego gola, pomogła mu w tym trochę nieobliczalność Jabulani, ale ojciec Pablo Forlan, który oglądał mecz w telewizji, musiał być z niego dumny. Forlan senior reprezentował Urugwaj na trzech mundialach, Forlan dziadek, czyli Juan Carlos, wcześniej był selekcjonerem reprezentacji.
Sygnał do ataku
Oscar Tabarez zapowiadał, że jeśli jego drużyna chciałaby wyeliminować Holandię, musiałaby rozegrać perfekcyjny mecz. Od wyrównania w 41. minucie do straty drugiego gola w 70. to Urugwajczycy rządzili i byli blisko spełnienia marzeń trenera.
Tabarez stał przy linii bocznej, ale nie gestykulował, tylko spokojnie patrzył na to, co dzieje się na boisku. Van Marwijk chował twarz w dłoniach. Na drugą część meczu wpuścił do gry Rafaela van der Vaarta, żeby dać swojej drużynie sygnał do ataku.
Gola na 2:1 strzelił Wesley Sneijder, ale chociaż po drodze Robin van Persie nie dotknął piłki, to jednak stał na spalonym, a jego noga mogła zmylić bramkarza. Uzbecki sędzia Rawszan Irmatow nie miał dobrego wieczoru.
Holendrzy poszli za ciosem i zdobyli trzecią bramkę, Arjen Robben wykorzystał podanie od króla asyst Dirka Kuyta i pokonał Muslerę, strzelając głową. Pokazywał swoją łysinę tak, jak w meczu z Brazylią Sneijder, bo równie rzadko zdobywa w ten sposób gole. Drużyna van Marwijka była już w półfinale, kibice zeszli z trybun i w stylu fanów RPA zaczęli obchód dookoła boiska.
To były cztery minuty, które wstrząsnęły Urugwajem. Podniesienie się po tych ciosach zajęło piłkarzom z Ameryki Południowej za dużo czasu.
Ruud Gullit jeszcze przed meczem tłumaczył, na czym polega wielkość Holendrów na turnieju w Afryce: – Nie grają ani zbyt pięknie, ani zbyt skutecznie. To fart, fart, fart – powtarzał.
Holandia zagra w finale po raz pierwszy od 1978 roku. Tamten, tak jak cztery lata wcześniej – przegrała. Van Marwijk wkroczył do panteonu trenerów prowadzących reprezentację, obok Rinusa Michelsa i Ernsta Happela. On i jego piłkarze mogą te legendy przyćmić, zdobywając mistrzostwo świata.















