REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » MŚ 2010 - RPA

Rozmowa "Rz"

Pobudzony krasnal

Stefan Szczepłek 02-07-2010, ostatnia aktualizacja 02-07-2010 18:09
Jerzy Pilch urodzony  w roku 1952  w Wiśle. Pisarz, dramaturg, scenarzysta. Laureat Nagrody Fundacji Kościelskich (1989) za „Wyznania twórcy pokątnej literatury erotycznej” oraz Nagrody Nike (2001)  za książkę  „Pod Mocnym Aniołem”. Napisał  m.in. „Spis cudzołożnic”, „Tysiąc spokojnych miast”, „Bezpowrotnie utraconą leworęczność”. Autor scenariusza  do filmu  „Żółty szalik”, nagrodzonego na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.  Kibic Cracovii
autor: Magda Starowieyska
źródło: Fotorzepa
Jerzy Pilch urodzony w roku 1952 w Wiśle. Pisarz, dramaturg, scenarzysta. Laureat Nagrody Fundacji Kościelskich (1989) za „Wyznania twórcy pokątnej literatury erotycznej” oraz Nagrody Nike (2001) za książkę „Pod Mocnym Aniołem”. Napisał m.in. „Spis cudzołożnic”, „Tysiąc spokojnych miast”, „Bezpowrotnie utraconą leworęczność”. Autor scenariusza do filmu „Żółty szalik”, nagrodzonego na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Kibic Cracovii

Piłka nożna jest jak Kościół. Jest religią, więc musi być konserwatywna. Sędzia jest Bogiem - mówi w rozmowie z "Rz" Jerzy Pilch, pisarz i kibic futbolu

Rz: Ogląda pan mecze mistrzostw świata?

Jerzy Pilch, pisarz, kibic futbolu: Wszystkie. Opuściłem drugą połowę USA – Słowenia i do teraz sobą gardzę.

To dziwne, bo nie było do tej pory meczów, które wprowadzałyby człowieka w stan szczególnej ekscytacji...

Dziwne rzeczy to pan mówi – piłka w każdej postaci jest ekscytująca, nawet, a może zwłaszcza, męczeńskiej. Oglądanie Paragwaju z Japonią było gehenną, było jak zanurzenie się w klasyczną ligową młóckę, a przecież i tę młóckę, jak przystało narkomanom piłki, śledzimy z oddaniem. A Słowacja z Włochami to co? Futbolowy horror połączony z triumfem Europy środka. Słowacy mają gęby jak moi kumple z Wisły, budzi to we mnie czułość.

A stare mundiale pan pamięta?

Głównie stare. Znacznie lepiej panuję nad rokiem 1966 niż nad 2006. Oglądam wszystkie od dzieciństwa. W roku 1970 transmisji w polskiej telewizji nie było, ale ja miałem w Wiśle czeską, z Ostrawy. I wszystko widziałem. Finał Brazylia – Włochy, ówczesne 18-letnie emocje i dzisiejsza starcza satysfakcja, że się żyło w czasach, gdy Pele czy śp. Garrincha grali jeszcze…

I komu pan kibicował w tamtych mistrzostwach?

Ameryce Południowej. Brazylii, Urugwajowi, bo kraj mityczny. Zawsze Paragwajowi, bo ma koszulki jak Cracovia. Teraz, kiedy Paragwaj walczył z Japonią, niczym właśnie Pasy z dajmy na to Lubinem, kibicowałem im tym wścieklej. Potem, kiedy do ostatniego karnego podchodził Oscar Cardozo – miałem zwałkę z zachwytu. Gość podchodził, a nie podbiegał. Był to w dodatku chód człowieka z zaawansowanym parkinsonem, problemem było, czy on w ogóle dokuśtyka do piłki, a nie czy trafi. A on tak trafił, że było jasne: trafia 10 na 10. Do tego w Paragwaju grał jeden grubas. Autentyczny grubas – takich fenomenów już się nie widuje, nawet w okręgówce, grubas bardzo był zziajany, ale grał OK. Jak tu nie mieć sentymentu do takiej drużyny.

Obawiam się, że więcej radości to ona panu nie przyniesie...

Nie wiadomo. Gra przecież z Hiszpanią, a Hiszpanie od meczu z nami są na równi pochyłej, męczyli się z Portugalią. Szkoda mi Portugalczyków i też nie lubię wieszania psów na Cristiano Ronaldo czy w innych sytuacjach na Davidzie Beckhamie. Mnie fryzury, perfumy, sponsorzy czy światowe żony piłkarzy nie przeszkadzają. Może kolczyki w uszach lekko mnie brzydzą, ale to są młodzicy, nie muszą wiedzieć, że jedyna męska biżuteria to jest pasek do spodni i zegarek. Ważne, że na boisku byli fantastyczni. Mówimy o geniuszach piłki. A geniusze często wygrywają kunszt, przegrywają życie.

Diego Maradona?

Nigdy za nim nie przepadałem, teraz go polubiłem. Widział pan trenera, który biega i podaje piłki? Wygląda jak silnie pobudzony brodaty krasnal w nieforemnym garniturze. Nie wchodzi na boisko, ale rwie się do piłki. “Chce se kopnąć”. Jak dziecko, jak my wiślańscy chłopcy, kiedy na zgrupowania przyjeżdżała kadra i miało się szanse podać piłkę Lentnerowi albo nawet samemu “Ernest pije, ale Ernest gra Pohlowi”. Mam wrażenie, że w ciągu meczu Maradona ma teraz więcej kontaktów z piłką niż niejedna grająca gwiazda, niż ten nieszczęśnik Cristiano Ronaldo w spotkaniu z Hiszpanią.

A jako trener?

Argentyna robi na mnie dziwaczne wrażenie. Jest tam jakaś kruchość. Niby sami artyści, trafiają w bramkę, jak trzeba, ale towarzyszy temu jakaś bezobjawowa niepewność. Obnażą to Niemcy, którzy wyczuwanie chybotliwości przeciwnika mają w genach. Plus wytężona praca. Żal mi Maradony, bo gdyby nie Niemcy, mógłby grać w finale; ale mógł też – mam takie przeświadczenie – paść w każdej innej chwili. Poza tym, jak powszechnie wiadomo, on bardziej jest ikoną trenera niż trenerem – i tu plus kolejny: z wielką uwagą słucha sztabowców. Wychodzi mi, że Diego M. to jest bardzo ułożony i skromny chłopiec, zmienił się prawie jak Kaczyński przed wyborami.

Wierzy pan w Niemców?

Bardzo często im kibicowałem, z rozmaitych zresztą, czasem zgoła mało cenzuralnych, powodów. Jak jesteś kibicem Cracovii, która zawsze przegrywa – być może podświadomie i instynktownie w planie międzynarodowym wybierasz drużynę, która zawsze wygrywa. Ratujesz się przed wieczną klęskowością. Mistrzem zostanie Brazylia, która w finale pokona Niemców. Obie te drużyny realizują odkryte przeze mnie futbolowe prawo Pilcha. Otóż, jak powszechnie wiadomo, większość tragedii w futbolu bierze się z niewykorzystywania sytuacji stuprocentowych. Ileż razy się widzi miotającego się strzelca, który przed chwilą zmarnował 100 procent, z drugiej strony pola karnego stoi pogrążony w depresji, opuszczony przez Boga i obrońców ten, co miał 200, a może nawet 300 procent. Moje prawo mówi tedy: Jeśli jesteś w sytuacji stuprocentowej, nie strzelaj, podaj temu obok, on na ogół jest w sytuacji dwustuprocentowej. Podaj mu piłkę, zwłaszcza jeśli jesteś polskim piłkarzem. Brazylijczycy, okazuje się, i Niemcy prawo moje znają i z powodzeniem stosują. Nie mam żadnych roszczeń, jestem zaszczycony, że największe potęgi doszły do podobnych ustaleń.

Poprzednia
1 2

Przeczytaj więcej o:  K, Mistrzostwa, futbol, kibice, mecz, usa

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

860 tysięcy dolarów dla Barcelony

FC Barcelona otrzymała od FIFA największą rekompensatę, aż 860 tysięcy dolarów, za grę jej trzynastu piłkarzy w ubiegłorocznych mistrzostwach świata w RPA >>