REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » MŚ 2010 - RPA

Piłka nożna

Powstanie październikowe

Michał Kołodziejczyk 12-10-2008, ostatnia aktualizacja 13-10-2008 07:59

POLSKA - CZECHY 2:1 po golach Brożka i Błaszczykowskiego. Takie mecze zdarzają się polskim piłkarzom raz na dwa lata. Pokonali Czechów tak jak kiedyś Portugalię - niespodziewanie, zasłużenie i w pięknym stylu - pisze Michał Kołodziejczyk z Chorzowa

Pojutrze mecz ze Słowacją. Po nim Polska może skończyć pierwszą część eliminacji jako samodzielny lider Nasza piłka, pełna nieudolności, afer i skandali, znów na jakiś czas zamieniła się w bajkę. W jeden wieczór, tak jakby ktoś pstryknął palcami. Kibice znowu wierzą, wyśmiewani zawodnicy są bohaterami, a kolejne zwycięstwa nagle wydają się być oczywiste.

Role były przecież rozpisane inaczej. Leo Beenhakker odejdzie ośmieszony wynikiem meczu z Czechami, kurator znów wejdzie do związku, bo już nie będzie czego żałować, a temat "zwalnianie trenera i zatrudnianie następcy" doda skrzydeł niejednemu kandydatowi na nowego prezesa PZPN. I znów nic z tego. Przyparta do ściany reprezentacja odbiła się od niej do wielkiego zwycięstwa. Tak jak dwa lata temu, też w październiku, w meczu z Portugalczykami. Wygrała z jedną z najlepszych drużyn Europy, ma nad Czechami już sześć punktów przewagi. Może trudno ten sukces logicznie wytłumaczyć, ale jakie to ma znaczenie. Dziś liczy się tylko 14 bohaterów, którzy pokonali Czechy. A zwłaszcza dwaj z nich, Paweł Brożek i Jakub Błaszczykowski.

Gdy spiker w Chorzowie wyczytywał imiona piłkarzy i czekał aż kibice wykrzyczą nazwiska - czasami odpowiadała mu cisza. Takiego składu mało kto się spodziewał. W ataku zamiast Łukasza Sosina Brożek. W bramce nie Łukasz Fabiański, a Artur Boruc. Z lewej strony obrony Jakub Wawrzyniak. Beenhakker podobno aż pół godziny przekonywał swoich asystentów, by postawić na Wawrzyniaka, a nie Jacka Krzynówka.

Piłkarze potrzebowali mniej niż pół godziny by pokazać, że to były dobre decyzje. Była 27. minuta, gdy dwóch byłych kolegów z Wisły Kraków rozpoczęło jedną z najpiękniejszych akcji tych eliminacji. Brożek oddał piłkę Błaszczykowskiemu i pobiegł szukać sobie miejsca bliżej pola karnego. Błaszczykowski ruszył na czterech Czechów, dwa razy był bliski przewrócenia się, ale odzyskał równowagę, minął rywali i podał do Brożka. Ten zobaczył wysuniętego Petra Cecha i strzelił zza pola karnego do siatki. To jego pierwszy bardzo ważny gol w bardzo ważnym meczu. Beenhakker podniósł w górę obie ręce. Ostatnio taką radość mógł pokazywać tylko w reklamie, kiedy stojąc na przystanku autobusowym dyrygował kibicami wywieszającymi flagi na balkonach.

Po drugim golu, w 52. minucie, Beenhakker poszedł na całość. Rozłożył ręce tak jakby udawał samolot i odwrócił się w stronę trybun. Gol był przepiękny. Roger podał do Błaszczykowskiego, piłkarz Borussii biegł sam przez 30 metrów z piłką przy nodze, szybciej niż goniący go obrońcy, grający na co dzień w największych klubach. Gdy wpadał w pole karne, miał po lewej stronie rzucającego się wślizgiem Tomasa Ujfalusiego, a przed sobą Cecha. Oni byli przestraszeni, on spokojny. Uderzył lekko, technicznie, lobem. Jak później przekonywał, wiedział, że bramkarz Chelsea zawsze rzuca się na boki.

Podobno trener Petr Rada nie wytrzymał ciśnienia pierwszego ważnego meczu. Tak mówili czescy dziennikarze. Miroslav Slepicka i Zdenek Pospech w podstawowym składzie byli oznakami strachu selekcjonera, który nie chciał odważnie zaatakować, mimo że przywiózł armię pewnych siebie piłkarzy. Okazało się, że zbyt pewnych siebie.

Michał Żewłakow mówi, że im jest starszy, tym bardziej wierzy w magię dat, liczb i w to, że nic nie dzieje się przypadkowo. 11 października 2006 roku, w meczu który również rozpoczął się o 20.30, sędziowanym również przez Wolfganga Starka, Polacy wygrali z Portugalią i powstali z kolan po fatalnym początku eliminacji. Wygrali 2:1, tracąc gola w końcówce i tak samo było tym razem. Trzy minuty przed końcem Martin Fenin pokonał Boruca i zrobiło się nerwowo. Każda kolejna sekunda wydawała się być minutą, minuta - godziną. Roger w narożniku boiska pięć razy zmuszał rywali do wybicia piłki na aut. „We are the champions” po ostatnim gwizdku smakowało wyjątkowo.

Beenhakker przyszedł na konferencję smutny, choć jeszcze kwadrans wcześniej szalał z radości. Przypomniał, że przez trzy ostatnie miesiące traktowany był w Polsce jak kawałek gówna, a wcześniej - jak bóg. - A ja nie jestem ani gównem, ani bogiem - powiedział, po czym wstał, podziękował i nie czekając na rzecznika prasowego i swoich asystentów wyszedł z sali. Ci, których jego zwycięstwo nie cieszyło, smucili się już we własnym gronie.

Poprzednia
1 2 3

Przeczytaj więcej o:  Polski, czechy, eliminacje, gole, mecz, portugalia

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

860 tysięcy dolarów dla Barcelony

FC Barcelona otrzymała od FIFA największą rekompensatę, aż 860 tysięcy dolarów, za grę jej trzynastu piłkarzy w ubiegłorocznych mistrzostwach świata w RPA >>