Transport
Recesja zahamuje rozwój komunikacji hybrydowej?
Producenci autobusów miejskich testują przeróżne mniej uciążliwe dla środowiska napędy pojazdów. Od w pełni elektrycznych, aż po bazujące na wodorze. Najbliższe upowszechnienia są jednak pojazdy hybrydowe, czyli łączące w sobie tradycyjny silnik Diesla i motor elektryczny
Tak naprawdę to dopiero początki kariery autobusów hybrydowych. – W Polsce oferuje je jedynie Solaris, zresztą europejski prekursor tej technologii – mówi Aleksander Kierecki, szef analizującej rynek transportowy firmy JMK.
W 2008 r. Volvo we Wrocławiu uruchomiło produkcję autobusów hybrydowych, ale nie sprzedaje ich w Polsce. – Nad tą technologią pracują jednak wszystkie największe koncerny. I zgodnie z ich zapowiedziami, Scania, MAN czy Mercedes powinny w latach 2009 – 2010 wprowadzać je do oferty handlowej – dodaje.
Pytanie, czy do oferty także na polskim rynku. Solaris, jedyny sprzedawca takich pojazdów w Polsce, na razie znalazł w naszym kraju nabywcę na… jeden egzemplarz. Jeździ on po ulicach Poznania. – Liczba sprzedanych autobusów hybrydowych może nie robi wrażenia, ale pamiętajmy, że standardowy 18-metrowy pojazd kosztuje ok. 300 tys. euro, a taki sam hybrydowy ok. 450 tys. euro – mówi Krzysztof Olszewski, przewodniczący rady nadzorczej Solaria Bus & Coach. – Pytań o takie ekologiczne pojazdy jest coraz więcej i wierzę, że sprzedaż będzie rosła.
Potrzebne jest jednak wsparcie ze strony budżetu państwa lub samorządów na ekologiczny transport publiczny. W USA dopłata do takich pojazdów sięga nawet 97 proc. ich ceny – podkreśla. Dopłacają zresztą i budżety innych państw, np. Niemiec.
Wydaje się, że jeśli tylko państwo lub samorząd będzie chcieć wspomóc czystszy transport, chętnych do zakupu nie będzie brakowało. Tym bardziej że, jak podkreśla Krzysztof Olszewski, inwestycja zwraca się po sześciu – siedmiu latach użytkowania pojazdu. – Bo to nie tylko mniejsze o ok. 25 proc. zużycie paliwa, ale i rzadsza wymiana oleju czy okładzin hamulcowych. No i niezwykle ważna sprawa: średnio o 78 proc. mniejsza emisja szkodliwych substancji – zaznacza. Nie wiadomo jednak, jakie w praktyce oszczędności dają hybrydowe pojazdy. Zwłaszcza jak długo trzeba będzie czekać na zwrot z inwestycji, w przypadku gdy ceny oleju napędowego są wyraźnie niższe niż jeszcze pół roku temu. Dlatego na razie pojedyncze egzemplarze hybrydowych pojazdów kupują kolejne firmy transportowe, głównie z niemieckich miast. Testują je w swoich specyficznych warunkach. – To, można powiedzieć, merytoryczne przygotowania pod szersze zakupy – uważa Kierecki.
Ekspert z firmy JMK zgadza się z koniecznością dopłat, jeśli chcemy rozwijać ekologiczny transport. – Bez pomocy ze strony państwa czy samorządów szybko ekologiczne technologie nie upowszechnią się. Kolejne kraje decydują o dofinansowywaniu zakupu hybrydowych autobusów, ale Polska tradycyjnie idzie pod prąd. Nikogo nie interesuje proekologiczne myślenie. I niestety bez jakiegoś zewnętrznego nakazu, np. w formie unijnej dyrektywy, pewnie nikt się tym nie zajmie – uważa analityk rynku transportowego.
Nie tak dawno temu wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak jeździł nawet hybrydowym solarisem. Obiecał wówczas zająć się sprawą upowszechniania takich technologii. Nic z tego jednak na razie nie wyszło. A słysząc o cięciach budżetowych, o kolejnych oszczędnościach, trudno przypuszczać, by w ciągu najbliższego roku sprawa miała się szybko rozwiązać.
– W przypadku Polski – inaczej niż USA czy Niemiec – autobusy hybrydowe to raczej sprawa dalszej perspektywy. Kiedy wreszcie dojrzejemy do dopłat lub bardziej preferencyjnego opodatkowania pojazdów, które są mniej szkodliwe dla środowiska – komentuje Aleksander Kierecki.
Nie zniechęca to jednak Krzysztofa Olszewskiego. – Już pracujemy nad autobusem hybrydowym kolejnej generacji – jeszcze bardziej oszczędnym. Powinien być gotowy za dwa lata. Pracujemy też nad pojazdem elektrycznym, czyli całkowicie bezemisyjnym, ale to kwestia kilku lat – zapowiada.













