REKLAMA

Wybory 2007

Wiwaty, śpiewy i euforia w Platformie

Małgorzata Subotić, Dorota Kołakowska 22-10-2007, ostatnia aktualizacja 22-10-2007 04:04
źródło: Rzeczpospolita
Redakcja poleca:

Zrobimy wielkie rzeczy, bo to miłość, a nie władza jest najważniejsza w życiu – mówił Tusk po ogłoszeniu wyników

– Mogę panu, panie profesorze, uczciwie zameldować: przyzwoitość po raz kolejny się opłaciła i wygrała – tak lider PO zwracał się do prof. Władysława Bartoszewskiego, trawestując wypowiedź Lecha Kaczyńskiego z wieczoru wyborczego sprzed dwóch lat, kiedy ten meldował bratu wykonanie zadania.

Sala w biurowcu Focus już godzinę przed planowanym ogłoszeniem sondażowych wyników pękała w szwach. Nastroju nie popsuło nawet kilkakrotne przesuwanie ogłoszenia końca ciszy wyborczej. „Donald Tusk” skandował tłum, gdy na scenę wszedł lider PO w towarzystwie żony i córki. – Ja widzę w waszych oczach, że jesteście gotowi poczekać nawet trzy godziny – żartował Tusk. I się nie pomylił.

Politycy Platformy z przecieków znali już wyniki i nie potrafili ukryć euforii. – Właśnie dojechałem z Kalisza – mówił Rafał Grupiński, który wpadł do sali z płaszczem na ręku. W tłumie pełno było dziennikarzy z krajowych i zagranicznych redakcji, ale przede wszystkim pojawili się przyszli posłowie i świeżo nawróceni sympatycy, wśród nich urzędnicy państwowi. Można też było spotkać Jana Dworaka, byłego prezesa TVP, i kilku byłych ministrów z rządu AWS.

– Tylko żebyśmy nie wpadli w rewanżyzm i triumfalizm – przestrzegał w wieczór wyborczy jeden z prominentnych działaczy PO, szykowany na ministra. Za to VIP-y Platformy głęboko się pochowały. Kiedy PKW oznajmiła przesunięcie zakończenia ciszy wyborczej na 22.55, część sali zaczęła pustoszeć. Ale nie na długo. Tuż przed 23 znów się zapełniła. Na czterech telebimach można było zobaczyć wysokie słupki poparcia dla PO. Z sufitu posypało się kolorowe konfetti, a tłum zahuczał z radości. Na podium stali znów liderzy PO. Donald Tusk wpadł w objęcia żony i córki, a potem... Grzegorza Schetyny. – Chcę podziękować za ten wieczór wszystkim tym, którzy poszli wybierać lepszy los – zaczął Tusk. – To najwyższa frekwencja od czasów obalenia komunizmu – kontynuował lider PO.

– Jestem dzisiaj najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi – mówił Tusk podniesionym głosem – nie tylko dlatego, że udało się zwyciężyć, ale dlatego, bo spotykałem dzisiaj moich uśmiechniętych rodaków – przekonywał. – Zrobimy wielkie rzeczy, bo wierzymy dzisiaj, że to miłość, a nie władza, jest najważniejsza życiu – zapewniał.

Potem lider PO przeszedł do bardziej prozaicznych deklaracji: – Od jutra idziemy do ciężkiej roboty, bo Polska potrzebuje naszej pracy. Jak tłumaczył Tusk, „ludzie w Polsce poszli wybierać własny los i nałożyli na Platformę wielki obowiązek i wielką służbę. Przede wszystkim obowiązek pojednania”. Tłum odśpiewał przewodniczącemu sto lat. Tusk w biało-czerwonym szaliku z napisem „Polska” schodził ze sceny. Na koniec poprosił o odśpiewanie hymnu narodowego. Kiedy telewizje przestały pokazywać kadry ze sztabu PO, a na telebimach pojawił się Jarosław Kaczyński, sala zaczęła buczeć na znak dezaprobaty.

W pobliżu sztabu Platformy pojawili się też jej przeciwnicy. Gdy jeszcze nieznane były sondażowe wyniki wyborów, przed siedzibą sztabu PO przechadzał się starszy pan z wilczurem. Pies w pewnym momencie zatrzymał się i zaczął szczekać. A jego pan, wymachując ręką, krzyczał: „Żebyście tak przegrali”.

Przeczytaj więcej o:  2007, PO, Tusk, wybory

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Tusk pojedzie do Londynu - chce podziękować za poparcie dla PO

Donald Tusk - szef PO i kandydat na premiera - jedzie w sobotę do Londynu, aby podziękować mieszkającym tam Polakom za udział w wyborach i poparcie dla Platformy. Wizyta potrwa jeden dzień. >>