Po publikacji "Rzeczpospolitej"

Czy Google rządzi literaturą

Paulina Wilk 25-05-2009, ostatnia aktualizacja 27-05-2009 16:01

Dopiero po publikacji „Rz" polscy wydawcy i pisarze zainteresowali się ugodą, która zezwala na wyświetlanie ich książek online i szykuje czytelniczą rewolucję. Boją się, że komputerowy gigant zawładnie dorobkiem ludzkości

Gdy na początku maja pytaliśmy autorów, czy wiedzą, że zawarta przez ich amerykańskich kolegów ugoda z Google'em dotyczy wszystkich pisarzy na świecie, reagowali zdziwieniem i oburzeniem .

Sprawy nie znali też wydawcy. Teraz gorączkowo konsultują się z prawnikami.

Do 4 września mają zdecydować, czy chcą być częścią internetowej biblioteki. – Pomysł Google'a znacznie przyspieszy nadejście literatury w formacie cyfrowym, ale wiedza o tym wciąż jest w Polsce znikoma, wielu wydawców prześpi udział w nowym biznesie – ocenia Łukasz Gołębiewski, przewodniczący Sekcji Publikacji Elektronicznych w Polskiej Izbie Książki.

Nadchodzą e -czytniki

– Propozycja Google'a jest przełomowa – ocenia Gołębiewski. – Firma realizuje wizję biblioteki Babel, chce zgromadzić całą wiedzę świata w jednym miejscu, z całkowicie nową możliwością przeszukiwania tych zbiorów według kontekstu. Będziemy mogli błyskawicznie odnaleźć potrzebny fragment. Ale Google nie robi tego charytatywnie – nie wiemy jeszcze, jaki model ekonomiczny wybierze – ostrzega.

Philippe Colombet z Google'a zapewnia: – Nasz biznes to nie sprzedaż książek, ale reklama. Możemy pomóc wydawcom w łączeniu użytkowników z książkami, bo w tym mamy doświadczenie.

Jednak polscy wydawcy i pisarze podkreślają: raz zeskanowaną książkę można eksploatować na różne sposoby, a Google nie będzie miał konkurentów.

Gołębiewski: – Ugoda umacnia Google'a, który i tak jest najsilniejszym graczem na rynku wyszukiwarek. Teraz pierwszy będzie komasował literackie treści. Rewolucja nastąpi wraz z upowszechnieniem czytników do e -booków. Moim zdaniem wejdą na polski rynek za rok, półtora.

Poręczne, proste w obsłudze i formatem zbliżone do prawdziwych książek urządzenia (jak sprzedawany przez Amazon Kindle) pozwalają czytać, nie męcząc oczu. Książki ściąga się na nie przez telefon komórkowy. Jeśli operatorzy udostępnią tę usługę w promocjach, np. za złotówkę, moda na czytanie elektroniczne rozwinie się błyskawicznie. – A księgarnie stracą rację bytu, bo druk będzie drogi. Książka stanie się gadżetem jak samowar – przewiduje Gołębiewski.

Wojciech Kuhn z W. A. B. się nie zgadza: – Radio nie zabiło gazet, a internetowe piractwo nie zniszczyło kina. Książki nie znikną – zapewnia.

Szekspir na wynos

Google proponuje wyszukiwarkę połączoną z cyfrową biblioteką. Jej podwaliny istnieją jako serwis books.google.com (polska wersja books.google.pl). W przyszłości działać będzie tak: wklepujemy interesujący nas tytuł, autora albo hasło, komputer pokazuje listę wyników, w tym np. książki w języku polskim, ale i ich tłumaczenia. Jeśli publikacja nie jest objęta ochroną praw autorskich, jak dzieła Szekspira czy Sienkiewicza, będziemy za darmo czytać ją w całości lub ściągać.

Wyszukiwarka pokaże też tytuły nowsze, dostępne w sklepach, ale te można będzie tylko częściowo przekartkować albo zapłacić i przeczytać całość. Obok książek zobaczymy reklamy i odesłania do księgarni wysyłkowych. – Nie wiem, czy dzięki temu zwiększą się zyski wydawców, ale będziemy mogli dłużej prezentować tytuły, które w tradycyjnych księgarniach są szybko zastępowane nowymi – cieszy się Wojciech Kuhn z W. A. B.

Niebawem polscy autorzy i wydawcy mogą odczuć skutki ugody, mimo że dokument czeka na akceptację sądu i na razie dotyczy wyłącznie użytkowników w USA. Najpewniej posłuży jako modelowe rozwiązanie na przyszłość, bo Google chce swój pomysł zastosować w Europie.

Kogo zeskanowali

Sprzeciwia się temu Federacja Wydawców Europejskich z obawy, że firma zmonopolizuje rynek e -booków. Do tej pory zeskanowała co najmniej 7 mln książek znajdujących się w bibliotekach USA. Nie ominęła nawet pracy doktorskiej szefa PIK Piotra Marciszuka, wydanej wiele lat temu w nakładzie zaledwie 600 sztuk.

– Znajdujące się w USA książki wszystkich polskich autorów mogą być już zeskanowane. Także niszowe. Dlatego radzę wydawcom, by sprawdzili w rejestrze, czy są tam ich tytuły – mówi Marciszuk. To samo zaleca Krzysztof Czyżewski, szef Departamentu Własności Intelektualnej w kancelarii Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy: – Najgorszym wyjściem jest niepodjęcie kroków, bo wtedy, zgodnie z amerykańskim prawem, większość polskich autorów i wydawców zostanie automatycznie objęta ugodą, nie czerpiąc z niej korzyści. Lepiej wpisać się do rejestru i świadomie zarządzać prawami do książek.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Lew Rywin wraca na nartach? (wideo)

Nowa afera w stylu "lub czasopisma"? O opisanym przez "Rz" pomyśle Platformy mogącym uderzyć we właścicieli ziemi dyskutują w Cafe Rzeczpospolita Igor Janke i Jerzy Jachowicz >>