Po publikacji "Rzeczpospolitej"
Historycy: odróżnić sztukę od dokumentu
Twórcy filmów o postaciach historycznych mają prawo do spekulacji, pod warunkiem, że nie przeinaczają faktów - uważają historycy.
Piątkowa "Rzeczpospolita" pisała od przedpremierowej projekcji filmu "Generał. Zamach na Gibraltarze" o ostatnich godzinach życia gen. Władysława Sikorskiego. Ukazana w tym filmie wersja zdarzeń nie zgadza się z wynikami niedawno przeprowadzonej sekcji zwłok gen. Sikorskiego. Z filmu wynika, że za śmierć generała odpowiadają Polacy
Dr Antoni Dudek, historyk IPN, mówił o różnicy między filmami fabularnymi i dokumentalnymi. - Sztuka jest sztuką - powiedział historyk. Zdaniem Dudka, twórcy filmowi mają prawo do przedstawiania pewnej wersji wydarzeń, spekulacji, prawo do swobody twórczej.
- Pod warunkiem, że ewidentnie nie przeinaczają faktów historycznych - zaznaczył historyk.
- Jeśli chodzi o generała Sikorskiego - okoliczności jego śmierci nadal są przecież niewyjaśnione. Nie wiemy, co dokładnie się wtedy wydarzyło - powiedział Dudek.
Zdaniem prof. Wojciecha Roszkowskiego, film "Generał. Zamach na Gibraltarze" będzie dla jego twórców albo kompromitacją, albo spowoduje przełom i wywoła sensację.
Zauważył jednak, że Dariusz Baliszewski (na podstawie badań tego dziennikarza i historyka powstał scenariusz filmu) "balansuje na ostrzu noża".
- Pan Baliszewski już niejednokrotnie wspominał o tym, że ma materiały, których inni nie znają. Jeżeli w tym filmie on te materiały przedstawi w sposób wiarygodny, może to być rzeczywiście sensacja - powiedział prof. Roszkowski.
"Generał. Zamach na Gibraltarze" ma trafić do polskich kin 3 kwietnia. Film jest produkcją TVN. Wyreżyserowały go Anna Jadowska i Lidka Kazen. Generała Sikorskiego zagrał Krzysztof Pieczyński. Scenariusz powstał na podstawie badań historycznych Dariusza Baliszewskiego, według którego Sikorski został zamordowany, a katastrofa samolotu upozorowana.













