REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Pieniądze » Moja kolekcja » Kolekcje

Kolekcje sztuki

Muzealne dzieła po 10 złotych

Janusz Miliszkiewicz 18-03-2010, ostatnia aktualizacja 18-03-2010 05:30
Kazimierz Mikulski  ozdobił talerz  dla Jana Styczyńskiego
źródło: Rzeczpospolita
Kazimierz Mikulski ozdobił talerz dla Jana Styczyńskiego
Ceramikę Antoniny  Grzegorzewskiej wystawia galeria aTAK
źródło: Rzeczpospolita
Ceramikę Antoniny Grzegorzewskiej wystawia galeria aTAK
Dekoracyjny talerz z lat 60.  z wytwórni w Ćmielowie
źródło: Rzeczpospolita
Dekoracyjny talerz z lat 60. z wytwórni w Ćmielowie

Na jarmarkach i w antykwariatach znajdziemy nierozpoznane ceramiczne projekty największych artystów

W warszawskiej galerii aTAK (www.atak.art.pl) prowadzonej przez wybitnego kolekcjonera dzieł sztuki Krzysztofa Musiała do 10 kwietnia potrwa sprzedażna wystawa unikatowej ceramiki. Pokazano 64 dzieła w cenach od 1 tys. zł do 20 tys. zł. Przy tej okazji warto zwrócić uwagę, że powojenna polska ceramika idealnie nadaje się do kolekcjonowania lub eleganckiej dekoracji. Na jarmarkach staroci projekty największych nawet artystów można kupić już za 10 zł. To rozwojowa pasja kolekcjonerska na każdą kieszeń. Zaczynamy od muzealnej klasy projektów za grosze, z czasem możemy upolować talerz z malarstwem Jerzego Nowosielskiego, Henryka Stażewskiego lub Tadeusza Kantora w cenie kilkudziesięciu tysięcy.

Wystawa to efekt kolejnego pleneru dla artystów, prywatnie ufundowanego przez kolekcjonera, jaki odbył się w 2009 roku w Andaluzji. Poprzednie plenery dokumentują katalogi dostępne w galerii. Były to plenery malarstwa, korzystali z nich studenci warszawskiej ASP. Tym razem Musiał zafundował piec do wypalania ceramiki. W Andaluzji pracowali Antonina Grzegorzewska, Piotr Lorek, Andrzej Łopiński, Robert Maciejuk. Powstały dekoracyjne talerze, a także dekoracyjne naczynia i rzeźby.

To wyjątkowo ambitna forma prywatnego mecenatu. Fundator oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, że w Polsce prawie nie istnieje kolekcjonerstwo ceramiki współczesnej. Przerwano w jakimś momencie bogatą powojenną polską tradycję sztuki ceramicznej. Wybitny dorobek powojennych ceramików dokumentuje album-katalog zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu wydany w 2004 roku, dostępny np. w księgarni w Zachęcie. Znajdziemy tam reprodukcje dzieł ceramicznych, które 30 – 40 lat temu były w codziennym użyciu. Dziś nikt już nie pamięta, że są to projekty największych polskich artystów. Przedmioty te na jarmarkach perskich można zdobyć również za ok. 10 zł! Nierzadko widuję je wystawione na śmietnikach. Pochodzą z likwidowanych właśnie typowych inteligenckich mieszkań, które wyposażano w latach 60. lub 70. XX wieku.

W kolekcjonerstwie jak zawsze najważniejszy jest dobry pomysł. Niekiedy bez pieniędzy można stworzyć zbiór o najwyższej wartości materialnej i estetycznej. Przypomnę kolekcję ceramiki wybitnego fotografika Jana Styczyńskiego. Artysta w latach 70. dokumentował dorobek największych malarzy. Styczyński wpadł na prosty pomysł, aby każdy z malarzy ulubiony przez siebie motyw uwiecznił na ceramicznej misie.

Każdy z malarzy dostawał identyczną ceramiczną misę. Tak powstał zbiór kilkudziesięciu dzieł np. Henryka Stażewskiego, Tadeusza Kantora, Kazimierza Mikulskiego, Erny Rosenstein, Marka Niemirskiego, Antoniego Fałata. Artyści odnotowali w swoich wspomnieniach, że malowanie na wklęsłej powierzchni, na której światło układa się inaczej niż na płótnie, stało się dla nich ciekawym doświadczeniem, a nawet wyzwaniem artystycznym.

20 tys. zł kosztuje ceramiczna rzeźba w galerii aTAK

Ile dziś mógłby kosztować talerz z obrazem namalowanym w latach 70. przez Jerzego Nowosielskiego? Na pewno dużo. Czy Nowosielski lub np. Kantor namalował obraz na ceramicznej misie tylko dla Jana Styczyńskiego? Może gdzieś są jeszcze inne, nieznane talerze tych artystów? Wytropienie takiego talerza to zadanie dla ambitnego zbieracza. Czy dziś, w odniesieniu do współczesnych malarzy, można powtórzyć genialnie prosty kolekcjonerski pomysł zastosowany przez Styczyńskiego?

Faktem jest, że po lekturze wspomnianego katalogu wrocławskich zbiorów otworzą nam się oczy i na targach staroci dostrzeżemy projekty największych artystów, które oferowane są jako anonimowe przedmioty. Kiedy pod koniec lat 90. XX wieku zapanowała moda na picassowskie figurki z Ćmielowa, nieco bardziej znane są projekty autorów związanych z Instytutem Wzornictwa Przemysłowego. Ale większość zachowanego artystycznego dorobku ceramików to przysłowiowe pole niczyje.

Nadal nierozpoznane, a przez to tanie, są wyroby z wytwórni fajansu we Włocławku. Na fali politycznej odnowy po październiku 1956 roku wybuchła moda na picassowskie formy i zdobienia. Antykwarycznym bestsellerem stała się wydana w 2008 roku książka Piotra Nowakowskiego „Fantastyczna ceramika użytkowa. Włocławskie fajanse z lat 1953 – 1965 w kolekcji Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej”. Autor rozszyfrował tam nazwiska projektantów, nierzadko wybitnych artystów znanych z innych dziedzin sztuki. Nadal jednak ich dzieła na jarmarkach staroci można kupować do 100 zł. Równocześnie jednak takie same lub porównywalne przedmioty sprzedawane są na aukcjach, co dokumentują katalogi. Na aukcjach wyceniane są i sprzedawane powyżej 1000 zł.

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Nieodkryte obrazy Chełmońskiego

Na aukcji w Niemczech obraz Józefa Chełmońskiego został wystawiony z ceną 3 tys. euro. Kupiono go za 300 tys. euro >>