Karty płatnicze
List do „Moich pieniędzy”:
Byłam klientką Banku BPH. Wszystkie stałe miesięczne płatności regulowałam w formie przelewu w ciężar rachunku karty kredytowej. Działało to znakomicie
Po fuzji BPH z Pekao SA stałam się klientką Pekao. Czytałam zapewnienia tego banku, że standard obsługi klienta nie pogorszy się i będzie można korzystać ze wszystkich usług na dotychczasowych zasadach.
Byłam więc zdziwiona, kiedy firmy pobierające ode mnie opłaty za swoje usługi, zaczęły powiadamiać mnie, że zalegam z regulowaniem rachunków. Sprawdziłam i faktycznie okazało się, że z mojej karty kredytowej nie są robione żadne ustalone wcześniej płatności. Zgłosiłam się do Pekao z reklamacją. Wyjaśniono mi, że w tym banku taka usługa nie istnieje i nic nie wiadomo, by miała być wprowadzona. Nie zostałam o tym uprzedzona.Musiałam uregulować wszystkie zaległości, zapłacić karne odsetki (na szczęście niewielkie) i na nowo ustanowić stałe zlecenia i polecenia zapłaty, tym razem obciążające moje konto. Wymagało to ode mnie trochę wysiłku. W moim przypadku fuzja bez wątpienia wpłynęła na pogorszenie jakości obsługi.
nazwisko do wiadomości redakcji
Robiąc przelew w ciężar karty kredytowej, możemy przekazać pieniądze na każde konto, a więc zapłacić każdemu usługodawcy za świadczone przez niego usługi. Taki sposób używania karty musi umożliwić bank, który ją wydał. Niestety, wciąż jest to mało popularna usługa, mogą z niej korzystać klienci zaledwie kilku instytucji. Wśród nich jest BPH, nie ma natomiast Pekao SA. Przejęcie obsługi karty kredytowej przez Pekao spowodowało, że klientka nie ma już dostępu do usługi, do której zdążyła się przyzwyczaić.Jak wyjaśnia Arkadiusz Mierzwa, rzecznik prasowy Pekao SA, jest to sytuacja przejściowa. Usługa w takim kształcie, w jakim funkcjonowała w BPH, ma powrócić jeszcze w tym roku. Do tego czasu w banku będzie działało rozwiązanie zastępcze. – Klienci mogą zasilać swoje konta bankowe z rachunków kart kredytowych, a następnie, np. za pomocą bankowości elektronicznej, wysyłać przelewy do zewnętrznych odbiorców – wyjaśnia Arkadiusz Mierzwa.
To nie pierwszy sygnał od naszych czytelników zaskoczonych zmianami w ofercie po fuzji banków. Podstawowe parametry rachunków, kart czy kredytów zgodnie z zapowiedziami pozostawiono bez zmian, ale zakres towarzyszących im usług dodatkowych jest nieco inny. W jednym z kwietniowych wydań „Moich Pieniędzy” zajmowaliśmy się skargą klienta, któremu bank wyłączył dodaną do ROR usługę powiadomień w formie SMS. Bank wytłumaczył wówczas, że usługa nie zniknęła całkowicie, a jedynie zmienił się jej zakres, przez co klienci muszą ją od nowa uaktywnić i skonfigurować.















