Świat

Tragedia na lotnisku w Madrycie

Archiwum Rzeczpospolitej
153 osoby zginęły na madryckim lotnisku Barajas, gdy samolot stanął w płomieniach. To największa katastrofa lotnicza w Hiszpanii od ponad 20 lat. Doszło do niej wczoraj wczesnym popołudniem, kiedy samolot MD-82 hiszpańskich linii Spanair rozpędził się na pasie startowym i zaczął wznosić w powietrze.
Samolot leciał do Las Palmas na Wyspach Kanaryjskich. Na pokładzie znajdowało się 166 pasażerów – głównie turystów – i dziewięciu członków załogi. Przeżyli ci, którym udało się wydobyć z płonącego wraku. Niektórzy spośród rannych są w stanie krytycznym, więc liczba ofiar śmiertelnych może ulec zmianie. Długo nie publikowano listy pasażerów, ale było wiadomo, że są wśród nich zagraniczni podróżni. Mówiło się o Niemcach (potem podano, że było ich czterech), Szwedach i Holendrach, nie było informacji o Polakach. Samolotem podróżowała dwójka małych dzieci. Pojawiły się pogłoski, że zginęły, wieczorem poinformowano jednak, że wprawdzie są poparzone, ale przeżyły.
Przeżyli ci, którym udało się wydobyć z płonącego wraku Samolot startował o godzinie 14.30. Była to jego druga próba podejścia do lotu. Przy pierwszej, według dziennika „El Pais”, pilot zgłosił, że słyszy dziwny szum w silniku. Nie wykryto jednak żadnej usterki i po przeglądzie samolot dopuszczono do lotu. Jeszcze podczas startu zapalił się jednak lewy silnik. Maszyna spadła zaraz za końcem pasa startowego z niewielkiej, kilkumetrowej wysokości i stanęła w płomieniach. Na ziemię rozlało się paliwo z dwóch pełnych baków. Samolot przełamał się na dwie części. W niebo wzbiły się gęste kłęby szarego dymu, które jeszcze przez kilka godzin unosiły się nad madryckim lotniskiem. Na miejscu tragedii natychmiast pojawiło się 45 karetek pogotowia, 11 jednostek straży pożarnej, 230 sanitariuszy i 170 strażników miejskich. Strażacy próbowali gasić płonący wrak, a personel medyczny – ratować ludzi. Jeden z ratowników mówił później o „totalnej katastrofie”. Z relacji strażaków, lekarzy i sanitariuszy wynikało, że na miejscu zastali dziesiątki zwęglonych ciał. – To nie wyglądało jak samolot. Wszystko się spaliło – opowiadał funkcjonariusz Gwardii Cywilnej. – Istne piekło. Ludzkie ciała dosłownie się gotowały. Próbowaliśmy je zbierać, ale poparzyliśmy sobie ręce – mówił. Premier Jose Luis Rodriguez Zapatero natychmiast przerwał urlop i zwołał nadzwyczajne posiedzenie rządu. Najpierw jednak pojechał na lotnisko Barajas i spotkał się z bliskimi ofiar. Władze Madrytu ogłosiły trzydniową żałobę. Wczorajsza katastrofa na lotnisku w Madrycie to najpoważniejszy tego rodzaju wypadek w Hiszpanii od ponad 20 lat. Najtragiczniejsza katastrofa lotnicza w historii tego kraju miała miejsce w 1977 roku, gdy dwa samoloty zderzyły się na lotnisku na Teneryfie. Zginęło wówczas 585 osób. Wtedy zawinił człowiek. Teraz jest jeszcze za wcześnie na ustalenie przyczyny wypadku: czy był nią błąd człowieka czy awaria maszyny. Minister rozwoju i przemysłu Magdalena Alvarez uważa, że pilot mógł popełnić błąd „przy manewrze startu”. p. z. 10 czerwca 2008 roku - na lotnisku w Chartumie rozbił się sudański samolot z 217 osobami na pokładzie. W katastrofie Airbusa A310, który zapalił się podczas lądowania, zginęło około 30 osób. Maszyna zjechała z pasa startowego i przełamała się na dwie części. Lądowanie odbywało się w złych warunkach atmosferycznych, podczas szalejącej burzy. 17 lipca 2007 roku - brazylijski Airbus A320 ze 176 osobami na pokładzie rozbił się w czasie ulewnego deszczu na lotnisku Congonhas w Sao Paulo. Po wylądowaniu samolot nie zdołał wyhamować na końcu pasa, przejechał przez zatłoczoną szosę i uderzył w stację paliwową, powodując wybuch jej zbiorników i olbrzymi pożar. Ze 170 pasażerów i sześciu członków załogi, znajdujących się na pokładzie, nikt się nie uratował. Na ziemi zabitych zostało co najmniej 15 osób. 5 maja 2007 roku - lecący z Duali w Kamerunie do stolicy Kenii Nairobi Boeing 737-800 kenijskiego towarzystwa Kenya Airways rozbił się wkrótce po starcie. Najprawdopodobniej nie przeżył nikt spośród łącznie 114 pasażerów i członków załogi. 1 stycznia 2007 roku - Boeing 737-400 indonezyjskiego towarzystwa AdamAir ze 101 osobami na pokładzie zaginął podczas lotu z Surabai do Manado na wyspie Sulawesi (dawny Celebes). Wraku samolotu nie odnaleziono; 25 stycznia okręt wojenny USA odebrał sygnały radiowe "czarnej skrzynki" w miejscu, gdzie głębokość morza przekracza 1000 metrów. Oficjalna strona linii Spanair www.spanair.com
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL