Warszawa i okolice
Luki w projekcie Kereza
Większe ekspozycja i sala teatralna. Christian Kerez w ostatniej chwili dostarczył do ratusza projekt budowlany Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Urzędnicy znaleźli już w nim kilka błędów
Gotowy projekt Muzeum Sztuki Nowoczesnej znacznie różni się od pierwszych szkiców, które pokazywał wcześniej szwajcarski architekt.
– Teraz budynek jest dużo bardziej funkcjonalny. Udało nam się wyraźnie oddzielić przestrzeń muzealną od teatralnej i administracyjnej – wyjaśnia projektant.
Największa zmiana dotyczy „pofalowanego” dachu muzeum. Po konsultacjach ze specjalistami Kerez zdecydował się na wprowadzenie betonowego stelażu w kształcie litery „Y”. Zabezpieczy on charakterystyczne, podziurawione „belki”, z których składa się cała konstrukcja.
Architekt wprowadził również nowe zadaszenia na zewnątrz budynku. Zwiększył też część ekspozycyjną i administracyjną muzeum. – Takie było życzenie dyrekcji. A co do eksponatów, będą one podświetlone jasnym światłem o różnorodnym natężeniu. Zaś wewnątrz galerii znajdzie się dodatkowa przestrzeń, którą będzie można wykorzystywać np. do projekcji filmowych – opowiada Kerez.
Projektant wprowadził też poprawki do koncepcji teatru. Na sali będzie teraz nie 230, a 520 miejsc. Ale ich liczbę będzie można dowolnie modyfikować. Podobnie jak wielkość samego teatru. – Pozwoli na to konstrukcja sceny, którą nazywam „czarnym pudełkiem”. Będzie się ono obracać w zależności od potrzeb – mówi Kerez.
Muzeum Sztuki Nowoczesnej znajdzie się dokładnie nad budową drugiej linii metra. Dla inżynierów, współpracujących z Christianem Kerezem przy projekcie budowlanym, połączenie podziemnego tunelu z konstrukcją gmachu było największym wyzwaniem.
– Musieliśmy budynek wyciszyć tak, by hałas nie był uciążliwy dla zwiedzających i pracowników muzeum – mówi architekt. Dodatkowych rozwiązań konstrukcyjnych wymagał również montaż stacji wysokiego napięcia. – To kilometry kabli oplatających tunel metra pod gmachem – dodaje.
Urzędnicy na razie są sceptyczni i nie chcą oceniać projektu muzeum.
– Mamy na to jeszcze miesiąc. Już jednak widać, że architekt bardzo się spieszył, wczoraj upływał termin dostarczenia projektu. W kilku dokumentach brakuje podpisów inżynierów. Pan Kerez nie uzgodnił też swojej pracy z projektantem metra – mówi Paweł Barański, dyrektor Stołecznego Zarządu Rozbudowy Miasta.
Czytaj też w Życiu Warszawy















