Wiadomości
Polska nie da rady
Polska nie zamierza zwiększać swoich ambicji redukcji CO2. - To może być dobrowolne - uważa premier Donald Tusk
Z Brukseli popłynął do Kopenhagi sygnał: Unia Europejska gotowa jest na głębszą redukcję emisji dwutlenku węgla niż sama wcześniej zdecydowała. Do 2020 roku może nastąpić cięcie o 30 proc., wobec już uzgodnionych w UE 20 proc., ale tylko pod warunkiem, że inni światowi gracze podejmą podobne wysiłki.
- Inne kraje rozwinięte muszą pójść dalej, w tym zwłaszcza USA. Czekamy na zmianę stanowisk - powiedział Fredrik Reinfeldt, premier Szwecji, kierujący do końca roku pracami UE.
Z chóru dobrych chęci zamierza się jednak wyłamać Polska. - Będziemy mogli dokonać kolejnego wielkiego skoku dopiero po 2020 roku, gdy energetyka jądrowa zastąpi część energetyki węglowej - powiedział po szczycie UE Donald Tusk.
- Nie będziemy wstrzymywać innych, którzy chcą szybszego działania - zaznaczył premier. Według niego nawet jeśli Unia zobowiąże się, wraz z innymi, do 30 proc. redukcji w Kopenhadze, to potem będzie musiała podzielić ten dodatkowy ciężar pomiędzy państwa członkowskie.
- Jeśli ktoś jest dziś zdeterminowany, żeby iść dalej, to musi pamiętać, że inni mają mniejsze możliwości - podkreślał Tusk.
Przypomniał, że ten podział dodatkowych obciążeń będzie decydowany w Unii jednomyślnie. Europejscy przywódcy zdecydowali również o pomocy dla państw rozwijających się na walkę ze zmianą klimatu w latach 2010-12. Ta natychmiastowa pomoc ma wynieść 2,4 mld euro rocznie, czyli w sumie 7,2 mld euro. szacuje się, że w tym okresie potrzeby państw rozwijających się wyniosą około 7 mld euro rocznie.
Resztę muszą dołożyć inne bogate kraje. Oferta unijna też jest warunkowa: pieniądze zostaną wypłacone jak do porozumienia przystąpią inni. Polska też dołoży się do tej zrzutki. Damy do 60 mln euro. Ile dokładnie zależy od rynkowej ceny emisji do uprawnień CO2, który możemy sprzedawać. Bo na pomoc dla krajów rozwijających się m iść 10 proc. dochodów ze sprzedaży tych certyfikatów.
Najwięcej da Wielka Brytania - 1,36 mld euro przez 3 lata. Potem Niemcy i Francja - po 1,26 mld euro, Szwecja - 765 mln euro, Włochy - 600 mln euro, Hiszpania - 300 mln euro. Złożyli się wszyscy, choć akcja była dobrowolna i po najbiedniejszych krajach, jak Bułgaria i Rumunia, i tych przeżywających obecnie poważne problemy finansowe, jak Łotwa i Węgry, nikt tego nie oczekiwał.
Polskie plany redukcji CO2 odrzucone
Komisja Europejska odrzuciła polski plan emisji CO2 na lata 2008-2012. Uznała, że zaproponowane przez Polskę 284,6 mln ton CO2 dla polskich przedsiębiorstw, to zbyt wysoka kwota.













