REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj » Społeczeństwo

Społeczeństwo

Jeden mężczyzna, dwa błędy i wiele dramatów

Aleksandra Pinkas, Janina Blikowska 03-08-2011, ostatnia aktualizacja 03-08-2011 14:38
Dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Sadowie tłumaczy, że nie mógł żądać od Lecha L. zaświadczenia o niekaralności
autor: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa
Dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Sadowie tłumaczy, że nie mógł żądać od Lecha L. zaświadczenia o niekaralności

Opiekun z domu pomocy społecznej zatrzymany za wykorzystanie pensjonariuszki wcześniej molestował adoptowaną córeczkę

Mężczyzna najpierw znęcał się nad żoną. Potem wykorzystywał seksualnie ich adoptowaną córkę. Po odsiedzeniu wyroku za pedofilię został opiekunem osób niepełnosprawnych intelektualnie. Tam również wykorzystał jedną z kobiet.

– W tym przypadku system dwa razy zawiódł. Po pierwsze dlatego, że dziecko trafiło do takiego człowieka, po drugie, że pozwolono mu pracować w takim ośrodku – mówi Emilia Krystek, prokurator nadzorująca śledztwo w sprawie molestowania podopiecznych przez 55-letniego Lecha L. w domu opieki w Sadowie pod Warszawą.

Niebezpieczne relacje

Brody-Parcele. Niewielka osada pod Pomiechówkiem, ok. 50 km na północny wschód od Warszawy. W białym, piętrowym domu za białym parkanem mieszkała rodzina L. Budynek z lat 80. jest ukryty w dużym ogrodzie.

– Zarobiłam na niego w Niemczech, a mąż pilnował budowy – opowiada Elżbieta Sz., była żona Lecha L. Poznali się ponad 30 lat temu. W 1982 roku wzięli ślub cywilny. A 11 lat później – kościelny.

Ma blisko 60 lat. Siwe, krótkie włosy i szczupłą sylwetkę.  W pokoju, w którym rozmawiamy, stoją sosnowe meble sprzed kilkunastu lat. Stary, duży telewizor i nowszy komputer.

Pełno tu religijnych akcentów: obrazków, figurek maryjnych. Z głośników słychać Radio Maryja. – Od początku nie za bardzo się między nami układało. Terroryzował mnie, znęcał się psychicznie, a ja nie potrafiłam odejść. To była taka ślepa miłość – mówi kobieta. Ona skończyła studia leśne, a jej mąż filozofię na UW. – Ale nigdy się nie obronił – dodaje pani Elżbieta.

Mąż namawiał ją na dziecko. – Własnych mieć nie mogłam. Mówił, żebyśmy z domu dziecka wzięli, bo bez dziecka nie jesteśmy rodziną. Długo się z tym ociągałam, bo jak mieszkaliśmy na strychu u jego babci, to nie było warunków. I on to rozumiał. Ale jak już zbudowaliśmy ten dom, to nie miałam argumentów przeciw adopcji. Zwłaszcza że wtedy przez dwa lata taki dobry był. Troszczył się o mnie. Codziennie obiady gotował – wspomina kobieta.

W Pomiechówku Lech L. cieszył się dobrą opinią.

– To bardzo spokojny, miły człowiek – opowiada sąsiadka mężczyzny. – Zawsze kłaniał mi się na ulicy. W każdą niedzielę spotykałam go kościele. Angażował się też społecznie. Kilka razy zasiadał w komisjach wyborczych. Raz startował w wyborach na wójta, ale przegrał.

W 1995 roku małżeństwo L. zostało rodzicami adopcyjnymi pięcioletniej Kasi, dziewczynki z domu małego dziecka w Warszawie.

– Była śliczną dziewczynką. Blondyneczką. Najpierw przyszła do nas na próbę i od razu powiedziała, że chce z nami zostać na zawsze – opowiada pani Elżbieta. – Przed  adopcją nikt męża nie badał. Nie rozmawiał z nim żaden psycholog. Tylko ze mną. Gdyby było inaczej, to pewnie Kasia by do nas nigdy nie trafiła.

Nagie sesje córki

W nowym domu Kasia spędziła osiem lat. Od początku była pupilką Lecha L. – Ja wymagałam, by chodziła do szkoły, by sprzątała w swoim pokoju. On pozwalał jej na wszystko – mówi była żona.

Kilka lat po adoptowaniu dziewczynki znajomy pani Elżbiety, Polak, który wiele lat spędził za granicą, zwrócił jej uwagę na nienormalne stosunki, jakie łączyły Kasię i Lecha L. Mówił, że zbyt dużo czasu spędzają razem. – Ja niczego takiego nie widziałam. Wtedy o pedofilii nie mówiło się tak dużo jak dziś – przyznaje kobieta.

Czasami, gdy dziewczynka miała już dziewięć – dziesięć lat, zwracała jej uwagę, by już nie kąpała się z ojcem. – Była duża, ale mąż mówił, że wodę trzeba oszczędzać, a jego rodzina dodawała, że w dzisiejszych czasach to normalne – wspomina.

Dopiero na przełomie 2002 i 2003 roku zobaczyła zdjęcia Kasi robione przez męża. – Była na nich naga albo ubrana w jakieś tiulowe materiały. Stała w dziwnych pozach – opisuje. – Zauważyłam, że nie pokazał mi wszystkich zdjęć córki. Bałam się, że reszta może być gorsza .

Poprzednia
1 2 3

Przeczytaj więcej o:  Pomiechówek, pedofil

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

3 mln emerytów mogą dostać kolejną podwyżkę

Jeśli Trybunał Konstytucyjny podważy kwotową waloryzację rent i emerytur, budżet zapłaci dodatkowo 1,8 mld zł >>