Polityka
Szczepański: wszedłem na tajne posiedzenie
- Niesiołowski w roli herszta
- Niesiołowski wycofał się z kary dla „Rz”
- RPO ma wątpliwości co do wypowiedzi o karach dla "Rz"
- Macierewicz: przeciek może nie być z winy posłów
- Po publikacji "Rz": śledztwo w sprawie ujawnienia stenogramu Ćwiąkalskiego
- Platforma żąda śledztwa i kary dla „Rz” za ujawnienie tajnego stenogramu
- Niesiołowski: ukarać gazetę za ujawnienie tajnych stenogramów
- Jawne sukcesy tajnych obrad
- Dominik Zdort: Straszne tajemnice i śmieszni politycy
- Publikujemy stenogram z tajnego posiedzenia Sejmu
Szef Biura Prasowego Kancelarii Sejmu Jarosław Szczepański przyznał, że wszedł na tajne posiedzenie Sejmu poświęconego podsłuchom. Twierdzi, że przebywał na sali zaledwie 3-4 sekundy. Został ukarany naganą przez szefa Kancelarii Sejmu.
Szczepański powiedział, że wszedł na salę sejmową po to, by zawiadomić prowadzącego obrady marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego o planowanej konferencji prasowej Prawa i Sprawiedliwości.
"W jakimś momencie wszedłem, podałem kartkę - nie bezpośrednio marszałkowi - tylko sekretarzowi, trwało to trzy, cztery sekundy" - relacjonował Szczepański.
"Wiem, że było przed konferencją prasową PiS, która miała się odbyć o godz. 9.45 i na tej konferencji miała być informacja dla dziennikarzy o tym, co się dzieje na tajnym posiedzeniu. (...) Uznałem, że marszałek prowadzący tajne posiedzenie powinien taka informację mieć" - powiedział szef Biura Prasowego Kancelarii Sejmu.
Podkreślił, że nie miał przy sobie telefonu komórkowego, ani innego urządzenia nagrywającego, np. dyktafonu. Dodał też, że ma dostęp do informacji niejawnych.
Dziś poseł PiS Antoni Macierewicz sugerował, że wyciek stenogramów opublikowanych przez "Rz" nie musiał powstać z winy posłów.















