Polityka
Macierewicz: przeciek może nie być z winy posłów
- Niesiołowski w roli herszta
- Niesiołowski wycofał się z kary dla „Rz”
- Szczepański: wszedłem na tajne posiedzenie
- RPO ma wątpliwości co do wypowiedzi o karach dla "Rz"
- Po publikacji "Rz": śledztwo w sprawie ujawnienia stenogramu Ćwiąkalskiego
- Platforma żąda śledztwa i kary dla „Rz” za ujawnienie tajnego stenogramu
- Niesiołowski: ukarać gazetę za ujawnienie tajnych stenogramów
- Jawne sukcesy tajnych obrad
- Dominik Zdort: Straszne tajemnice i śmieszni politycy
- Publikujemy stenogram z tajnego posiedzenia Sejmu
Według posła PiS Antoniego Macierewicza, za przeciekiem z piątkowych tajnych obrad Sejmu mogą stać nie posłowie, a osoby nieuprawnione do przebywania na sali obrad. Polityk sugeruje, że zostały one wpuszczone przez marszałka Izby Bronisława Komorowskiego.
Macierewicz ocenił w poniedziałek w TVN24, że "zważywszy na okoliczności, jakie miały miejsce na sali, wchodzenie podczas obrad Sejmu przez osoby, które nie były uprawnione i które nie były posłami", prokuratura ma szanse wyjaśnić, kto był autorem przecieku".
Jak podkreślił, został poinformowany, że w czasie tajnych obrad Sejmu na salę wszedł ktoś nieuprawniony do tego.
"Wielu posłów to widziało, mamy tutaj do czynienia z obiektywnymi przesłankami wskazującymi na to, że pan marszałek (Sejmu Bronisław Komorowski - PAP) wpuścił tam osoby, które nie były uprawnione do przebywania na sali wówczas" - oświadczył polityk.
Macierewicz nie chciał powiedzieć, kogo miał wpuścić na salę marszałek. Pytany wprost, kto może stać za przeciekiem odpowiedział: "nie wiem". "Naprawdę nie wiem. Zdaje się, że pan marszałek Komorowski ma jakąś wiedzę na ten temat, dlatego bo on złożył doniesienie o przestępstwie" - zaznaczył.















