Polityka
Po publikacji "Rz": śledztwo w sprawie ujawnienia stenogramu Ćwiąkalskiego
- Niesiołowski w roli herszta
- Niesiołowski wycofał się z kary dla „Rz”
- Szczepański: wszedłem na tajne posiedzenie
- RPO ma wątpliwości co do wypowiedzi o karach dla "Rz"
- Macierewicz: przeciek może nie być z winy posłów
- Platforma żąda śledztwa i kary dla „Rz” za ujawnienie tajnego stenogramu
- Niesiołowski: ukarać gazetę za ujawnienie tajnych stenogramów
- Jawne sukcesy tajnych obrad
- Dominik Zdort: Straszne tajemnice i śmieszni politycy
- Publikujemy stenogram z tajnego posiedzenia Sejmu
Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła formalne śledztwo w sprawie możliwości ujawnienia tajemnicy państwowej poprzez przekazanie przez nieustalone osoby dziennikarzom "Rz" informacji z niejawnego posiedzenia Sejmu.
O wszczęciu formalnego śledztwa poinformowała rzeczniczka prokuratury Katarzyna Szeska.
Osobie, która ujawnia informację stanowiącą tajemnicę państwową grozi zgodnie z Kodeksem karnym do pięciu lat więzienia.
Według orzecznictwa Sądu Najwyższego, przestępstwem jest pierwotne ujawnienie tajemnicy - przez osobę zobowiązaną do jej przestrzegania, która udostępniła ją mediom - a nie przez dziennikarza, który ją opublikował.
W sobotę opublikowaliśmy stenogram z tajnego posiedzenia Sejmu.
- Tego się właśnie obawiałem: że przy 460 osobach utrzymanie tajemnicy będzie fikcją - powiedział Ćwiąkalski. Wyraził przypuszczenie, że ktoś nielegalnie nagrał jego wystąpienie w sali obrad.
W Sejmie odbyło się spotkanie marszałka Bronisława Komorowskiego i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego w sprawie ujawnionych stenogramów. Po spotkaniu Komorowski zapowiedział, że "uaktywni" gremia mniejsze niż cały Sejm, m.in. Komisję ds. Służb Specjalnych.
Marszałek chce też, aby przedstawiciele władzy wykonawczej dysponujący informacjami niejawnymi spotykali się z kierownictwem Sejmu i szefami klubów parlamentarnych.
Komorowski powiedział również, że chociaż istnieją możliwości ograniczenia wycieków informacji z tajnych posiedzeń Sejmu, to chciałby je stosować "tylko w przypadkach nadzwyczajnych", bo "takie działanie stawia pod znakiem zaufania wiarygodność posłów, co nie jest rzeczą dobrą, a na pewno bardzo z tym nie do twarzy marszałkowi Sejmu".
Według sekretarza klubu PiS Krzysztofa Tchórzewskiego, jeśli autorem przecieku był poseł, to powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej. - Nie ma znaczenia, kto był źródłem przecieku, każdy z posłów, jeżeli to któryś z posłów był źródłem przecieku, podlega takim samym sankcjom karnym. W tej dziedzinie nie ma znaczenia, od którego posła to wyszło" - powiedział Tchórzewski.















