Polityka
Wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego
- Nauczyciele chcą większych podwyżek
- Tusk: Koalicja PO i PSL ma szansę zmienić Polskę i życie Polaków na lepsze
- Słowa Tuska cieszą przedsiębiorców
- Merytoryczne, ale zbyt długie
- Wystąpienia klubowe
- Kaczyński: wracają lata 90.
- Czym się zajmie rząd
- Gabinet z poparciem i ambitnymi planami
- To było najdłuższe przemówienie szefa rządu w ciągu 18 lat
- Trzy godziny Tuska o naprawie państwa
- Publicyści „Rzeczpospolitej” o exposé premiera
- Tusk: Po pierwsze, zaufanie
- P. Lisicki: Miraż postpolitycznej polityki
- Tekst expose premiera Donalda Tuska
- Komentarze po exposé
- Treść deklaracji koalicyjnej
- PO i PSL podpisały umowę koalicyjną
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Kiedy sześć lat temu z tego samego miejsca odpowiadałem na exposé premiera Millera, mówiłem o trudnej, konfuzyjnej sytuacji, w której znajduje się każda odpowiedzialna opozycja, bo odpowiedzialna opozycja powinna dobrze życzyć swojemu krajowi, czyli dobrze życzyć Polsce, a dobrze życzyć Polsce to zawsze oznacza, przynajmniej w jakiejś mierze, dobrze życzyć rządowi.
Sukcesy kraju są zawsze na korzyść rządu. Niepowodzenia, takie są prawa demokracji, są na korzyść opozycji. I my oczywiście chcemy być życzliwi wobec tego rządu, bo chcemy być życzliwi wobec Polski. Ale z drugiej strony wiemy też, że jest z tej konfuzji wyjście. Jest z tej konfuzji wyjście, które odwołuje się do ustrojowej pozycji opozycji w państwie demokratycznym. Otóż opozycja w państwie demokratycznym, po pierwsze, jest potrzebna, konieczna, a po drugie - musi z natury rzeczy zajmować pozycję krytyczną.
I właśnie ta krytyczna, acz życzliwa pozycja będzie kanwą mojego wystąpienia. Ale co to oznacza pozycja krytyczna? O co w gruncie rzeczy chodzi? Otóż chodzi przede wszystkim o możliwie dogłębną analizę rzeczywistości, analizę postaw, w szczególności postaw partii czy koalicji rządzących, analizę, która odwołuje się przede wszystkim do czynów, później do różnego rodzaju wypowiedzi nieoficjalnych, a w każdym razie nie do wypowiedzi uroczystych, a dopiero na końcu odwołuje się do różnego rodzaju wypowiedzi właśnie tego uroczystego charakteru, na przykład takich jak exposé. I wreszcie ta postawa oznacza zawsze konieczność analizy kontekstów, na które składają się różnego rodzaju działania, fakty, zarówno te bezpośrednio związane z tym, co robią rządzący czy kandydaci na rządzących, jak i te nieco inne, na które jednak wpływ ma na przykład nastrój związany z wynikiem wyborów.
I dlatego pozwolę sobie zająć uwagę Wysokiej Izby trzema zespołami problemów. Najpierw zajmę się owym kontekstem, tym wszystkim, co wydarzyło się między 21 października a dniem dzisiejszym, momentem ostatecznego, jak rozumiem, bo przecież wotum zaufania jest chyba pewne, powołania rządu. To kontekst bardzo ważny i można go nazwać prologiem. Po drugie, będę analizował program, program wyborczy, exposé - tu jest pewien związek - zresztą także inne szczególnego rodzaju kwestie związane z programem. No i wreszcie zawsze analizy wymaga skład rządu i kształt, przy czym mówię tutaj o realnym kształcie, koalicji. Ale zanim przejdę do tej analizy, pozwolę sobie na pewną uwagę odnoszącą się do tego, co pan premier był łaskaw powiedzieć na początku swojego wystąpienia. Przesłanie tego, co powiedział, jest w oczywisty sposób słuszne i my je przyjmujemy. To jest przesłanie, które można wyrazić tak: skończmy z wojnami, skończmy z wojną polityczną w Polsce. Tak, oczywiście, trzeba skończyć z wojną polityczną w Polsce. Tyle tylko, że koniec takiej wojny politycznej wymaga jednak odniesienia się do pewnej wartości, bez której demokracja funkcjonować nie może, mianowicie do prawdy. Otóż prawda jest taka, że w roku 2005 PiS wygrał wybory i stał się następnie przedmiotem niezwykle gwałtownego ataku. Nie tylko odrzucono koncepcję koalicji - każda partia ma do tego prawo - ale do tego jeszcze przeprowadzono - i to trwało przez całe dwa lata - niesłychanie agresywny atak, który tworzył swojego rodzaju nadrzeczywistość, w której zagrożona była polska demokracja, wszystko szło ku katastrofie. I to jest, proszę państwa, bardzo ważne, bo bez tego nie byłoby tego wyniku wyborczego. Warto o tym pamiętać (Oklaski), tak samo jak i o tej metodzie, która w moim przekonaniu nie powinna być kontynuowana. To jest metoda, którą najprościej można opisać tak: ktoś kogoś bije i jednocześnie woła: ˝na pomoc˝. (Oklaski)
(Poseł Tadeusz Jarmuziewicz: Wie, jak to się robi.)
Otóż to tak dokładnie wyglądało i dobrze by było, żeby tej metody zaniechać, bo jej zaniechanie to jest warunek tego, żeby w Polsce rzeczywiście wojny, przynajmniej w tym natężeniu bardzo niedobrym, bardzo szkodliwym dla Polski, dalej nie było.
Podkreślam, że to jest ważne, bardzo ważne. I muszę tutaj powiedzieć jeszcze jedno, muszę powiedzieć o pewnym swoim zawodzie, bardzo poważnym zawodzie. Otóż w ciągu ostatnich tygodni w polskim życiu publicznym padły słowa, które w żadnym wypadku paść nie powinny, słowa o podziale społeczeństwa na bydło i niebydło. Żaden życiorys, nawet najpiękniejszy, nie daje prawa do tego rodzaju sformułowań. (Oklaski) Ja reprezentuję tych wyborców, te przeszło pięć milionów wyborców, które znalazło się po stronie bydła. Ja liczyłem...















