Polityka
Schetyna krytykuje, premier bagatelizuje
Działania Donalda Tuska wobec szefa NFZ były zbyt łagodne - uważa szef klubu PO Grzegorz Schetyna. Premier nie widzi problemu, a NFZ zmienia niekorzystne rozporządzenie.
Tusk wezwał wczoraj minister zdrowia Ewę Kopacz i szefa NFZ Jacka Paszkiewicza. Chciał wyjaśnić błąd NFZ, przez który chorzy na raka mieli utrudniony dostęp do chemioterapii niestandardowej. Nie zapadły decyzje kadrowe, Paszkiewicz stracił jedynie miesięczną pensję. Premier krytykuje swój klub - czytaj więcej
- Zasłużył rzeczywiście na karę za to, co się stało w ostatnich dniach. To wymaga ostrej reakcji. Ta reakcja ostrą nie jest - stwierdził Schetyna w RMF FM.
Tusk: Schetyna patrzy na to inaczej
Tusk podkreślił, że nie ma poczucia gorszych niż kiedyś relacji "z partnerami w Platformie". - Ktoś, kto stał się obiektem dość surowej decyzji, też ma zupełnie inny punkt widzenia na niektóre kwestie. Dlatego trzeba być absolutnie wyrozumiałym. Każdy ma prawo do swojej oceny. Dzisiaj relacje wewnątrz Platformy oceniam jako bardzo dobre - ocenił premier, nawiązując do zdymisjonowania Schetyny z funkcji szefa MSWiA i wicepremiera.
Zaznaczył, że po rozmowie z nim prezes NFZ wie, że jeżeli "stan rzeczy nie będzie zadowalający, to się wtedy pożegnamy".
NFZ zmienia zdanie
Po nagłośnieniu sprawy przez media i interwencji Tuska Paszkiewicz zmienił zarządzenie, w którym określono zasady obowiązujące przy świadczeniu chemioterapii niestandardowej.
W poprzednim, zapisano, że "świadczenia (chemii niestandardowej - red.) udzielane są w miejscu pracy konsultanta krajowego lub wojewódzkiego onkologii klinicznej, hematologii, hematoonkologii dziecięcej, ginekologii onkologicznej - zgodnie ze specyfiką nowotworu".
Prowadziło to do sytuacji, w której pacjenci nie mogli korzystać z tego leczenia w najbliższych szpitalach. We wskazanych ośrodkach tworzyły się zaś ogromne kolejki.















