Polityka
Politycy nie chcą subwencji, PiS: to temat zastępczy
PO, PSL i SLD są gotowe, aby na czas kryzysu zawiesić lub poważnie ograniczyć korzystanie z pieniędzy z budżetu. PiS nie chce o tym dyskutować.
Premier Donald Tusk zaproponował dziś wszystkim partiom rozważenie, czy na czas kryzysu nie zawiesić dla nich płatności z budżetu, albo "ograniczyć je do absolutnie niezbędnego minimum".
Pomysł naturalnie popiera Platforma.Koalicyjne PSL opowiada się za znacznym ograniczeniem środków przekazywanych partiom z budżetu, ale - jak zaznaczył wicemarszałek Sejmu Jarosław Kalinowski (PSL) - Musi się ono wiązać z wprowadzeniem przepisów mówiących o "radykalnym ograniczeniu wydatków na kampanię wyborczą".
- Powinny być zmniejszone np. dziesięciokrotnie wydatki partii na billboardy czy reklamówki - ocenił.
Rzecznik SLD Tomasz Kalita zadeklarował, że jego partia również poprze pomysł premiera Tuska.
Sekretarz generalny PiS Jarosław Zieliński nazwał pomysł premiera tematem zastępczym, który ma uniemożliwić poważną debatę o kryzysie gospodarczym. Jak podkreślił, ograniczenie np. subwencji dla partii "nie uzdrowi budżetu".
- To kropla w morzu potrzeb, jeśli chodzi o wydatki państwa - zaznaczył. - Nie w finansowaniu partii z budżetu tkwi problem - dodał.
Zieliński twierdzi, że PiS nie będzie podejmował debaty na temat zmiany finansowania partii w momencie, gdy potrzebna jest poważna rozmowa o sposobie poprawy sytuacji gospodarczej w kraju.














