Polityka
Gęsicka: Spotkanie z Palikotem byłoby odrażające
Janusz Palikot (PO) oświadczył, że może przeprosić posłankę PiS Grażynę Gęsicką za to, że nazwał jej zachowanie "politycznym prostytuowaniem się". Posłanka wypowiedź nazwała skandaliczną, ale przeprosin nie chce.
Gęsicka nie zamierza wytoczyć Palikotowi procesu za wypowiedź pod swoim adresem. Jak tłumaczyła, nie wytrzymałaby sądowych spotkań z Palikotem. - Wizja, że ja mam się spotykać z tą osobą na sali sądowej jeszcze jakiś czas jest tak odrażająca, że bym się po prostu nie mogła przemóc - mówiła.
W piątek, odnosząc się do zarzutów Gęsickiej wobec rzekomego słabego wykorzystania funduszy z UE, Palikot powiedział: "Przykro mi, że prostytucja w polityce sięga nawet pani minister Gęsickiej. Nie myślałem nigdy, że ona się tak prostytuuje".
- Za to akurat mogę przeprosić - oświadczył dziś Palikot, pytany w Radiu ZET, czy nie czuje niezręczności w związku z użyciem tych słów.
Jednak na datowanym na godz. 8.00 blogu w Onecie napisał, że podtrzymuje swoją opinię. "Znów, o zgrozo, nazwałem rzecz po imieniu. Powiedziałem o prostytuowaniu się polityka" - czytamy we wpisie Palikota.
- Oceniam je jako skandaliczne. Nie oczekuję żadnych przeprosin. Przeprosiny od tego typu osoby nie są nic warte. Zresztą wielokrotnie sam o tym mówił - powiedziała Gęsicka na konferencji prasowej w Sejmie.
Palikot: Kaczyński sam używał takiego języka
Palikot dodał na blogu, że "Jarosława Kaczyński, jeden z dziewiczo oburzonych na używanie słowa 'prostytuować' tak oto przed kilkoma laty przekonywał do swoich racji: ''Panie Marszałku! Wysoka Izbo! (…) Rząd, posługując się SPROSTYTUOWANYMI PRAWNIKAMI, próbuje przekonać Wysoką Izbę, że konstytucja nie obowiązuje.'' (Stenogramy sejmowe, 29 sierpnia 2003)"
"Wiem, wiem, o prawnikach można, o politykach PiS – tak mówić nie wypada. Święte oburzenie wszystkich hiperpoprawnych jak zawsze pełne jest hipokryzji" - dodaje polityk Platformy na swoim blogu.
- Słownikowa prostytucja polega na czerpaniu korzyści z robienia czegoś ze sobą, czy wykorzystywania siebie i swojego ciała dla jakichś korzyści. To jest słownikowa definicja - tłumaczył w radiu polityk.
"Miałem odejść za koszulkę"
Palikot przewiduje, że w związku ze słowami użytymi wobec byłej minister czeka go "przykra i nieciekawa" rozmowa z premierem Donaldem Tuskiem.
Poseł ujawnił, że rok temu w czasie takiej rozmowy Tusk proponował mu odejście z PO. Miało to być po tym jak na jednym ze spotkań partyjnych założył koszulkę z napisem: "Jestem gejem, jestem z SLD".
Pytany, czy jeśli również tym razem premier zasugeruje mu odejście z PO posłucha szefa rządu, odpowiedział, że nie. Jak zaznaczył, za bardzo kocha Platformę by z niej odchodzić. - Mogę zostać wyrzucony, ale sam nie odejdę - stwierdził.
Palikot nie żałuje wpisu o Kaczyńskim
Poseł powiedział też, że nie żałuje wpisu na swoim blogu dotyczącego szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Pytał w nim m.in. "czy Jarosław jest Jarosławą?", a także pisał, że często się zdarza, iż jedno z bliźniaków jednojajowych jest homoseksualistą.
- Tego się akurat nie wstydzę, dlatego że ja mam wielu przyjaciół gejów, którzy bywają u mnie w domu. W obronie tego środowiska przed Jarosławem Kaczyńskim wiele miesięcy temu włożyłem koszulkę "jestem gejem, jestem z SLD - powiedział polityk.















