REKLAMA

Analiza "Rz"

Debata asekuracji

Piotr Gursztyn 13-06-2010, ostatnia aktualizacja 13-06-2010 23:54

Asekuracja, ostrożność, kunktatorstwo - tak można podsumować taktykę uczestników debaty w TVP. Także postawę gospodarza debaty, czyli Telewizji Publicznej.

Weź udział w dyskusji

Tylko Bronisław Komorowski pokazał kilkakrotnie, że uważa, iż jemu więcej wolno. On był autorem najostrzejszych wypowiedzi. Szczególnie, gdy na sam koniec zaatakował Grzegorza Napieralskiego za jego rzekome konszachty ze zwolennikami IV RP. A także, gdy atakował gospodarza debaty, czyli TVP, twierdząc iż jest to partyjne medium PiS i SLD.

Debata potwierdziła to wszystko co już wiemy o tej czwórce kandydatów. Nic nowego żaden z nich nie powiedział. Pewnym zaskoczeniem było to, że pojawił się - wbrew wcześniejszym swoim zapowiedziom - Bronisław Komorowski. Recenzenci polskiej polityki winni go pochwalić za zmianę decyzji. Choć jednocześnie jest bardzo niedobrze, gdy reprezentant partii rządzącej pozwala sobie na tak ostrą i jednostronną krytykę jednego z mediów. Jednostronną, gdy przypomnimy sobie słowa znaczącego członka jego Komitetu honorowego - mowa tu o Andrzeju Wajdzie - że w dwóch największych stacjach komercyjnych Komorowski i PO mają przyjaciół.

Widać było, że ataki ze strony Bronisława Komorowskiego i jego partii do pewnego stopnia sparaliżowały gospodarzy debaty. TVP zorganizowała program w sposób mocno asekuracyjny. Właściwie nie była to debata, lecz kolejne odpytywanie kandydatów. Między nimi samymi nie było też żadnej interakcji. Stąd musieliśmy wysłuchać ich wyuczonych odpowiedzi na pytania, których zapewne się spodziewali.

Wizja prezydentury, sposoby walki z powodzią, kształt państwa, edukacja, euro, in vitro, służba zdrowia, przedsiębiorczość, rozwój wsi, bezpieczeństwo energetyczne, Afganistan - o tym po kolei mówili. I nie trzeba było tej debaty, aby poznać ich poglądy. To samo znaleźlibyśmy w broszurach kandydatów i na ich stronach internetowych. Żaden z nich nie przygotował nawet czegoś w rodzaju asa z rękawa, czym mógłby zaskoczyć widzów.

Trudno też ustawić ich na podium. Chyba najlepiej wypadł Grzegorz Napieralski. Jak inni operował głównie gładkimi słówkami, ale mówił w przekonujący sposób. Raz opowiedział o swoich problemach z zarejestrowaniem samochodu, a potem opowiadał o swoich córeczkach. Można przypuszczać, że to doradcy zalecili mu, aby opowiadał osobiste historyjki. Napieralski bije się o zwiększenie swojej rozpoznawalności, nie o wygraną w wyborach, więc można przypuszczać, że te jego opowieści utkwią w pamięci wyborców.

Jarosław Kaczyński sprawiał wrażenie człowieka w niezłej formie psycho-fizycznej. Prezentował, zgodnie ze swoją ostatnią taktyką, spokojną postawę. Kilka złośliwości pod adresem Komorowskiego (i tylko niego - co charakterystyczne) nie miało agresywnej formy. Ale nie było też niczego porywającego w jego wystąpieniu.

Lecz i u Komorowskiego nie było niczego porywającego. Miał dobre entre, gdy przyszedł do programu. Raczej źle wypadał, gdy atakował konkurentów i TVP, bo było to zbyt ostre na tle pozostałych uczestników. Tu jednak widać wyraźnie, jak bardzo sztabowi PO zależy na odgrzaniu "antykaczystowskich" emocji z 2007 roku. Nie miał też poważniejszych lapsusów - co jest sukcesem w sytuacji, gdy spora część opinii publicznej zaczęła śledzić jego wypowiedzi tylko po to, by wyłapywać kolejne jego wpadki.

Najsłabiej wypadł Waldemar Pawlak. Jego przekaz był mało wyrazisty. Kolejny raz opowiadał o swoich promodernizacyjnych wizjach, ale w sposób, który nie budzi żadnych emocji wśród wyborców. I nie budzi też kontrowersji - o modernizacji mówili też wszyscy pozostali kandydaci. Na dodatek przedstawiciel ludowców znów powtarzał swoje stare powiedzonka - jak np. to o "wyciskaniu brukselki przez polskich rolników".

Ciekawie może być wtedy, gdy zobaczymy prawdziwą debatę. Zwłaszcza konfrontację Komorowski-Kaczyński. To co widzieliśmy w niedzielę było niezbyt interesującym panelem, a nie przedwyborczym starciem.

Inne opinie dla „Rz” po debacie

Prof. Jerzy Osiatyński, Instytut Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk

Kilka spraw w tej debacie było uderzających, choćby to, że wszyscy kandydaci tak naprawdę przedstawili poglądy, które wyborca chciał usłyszeć i które w ich opinii mogły go skłonić do zagłosowania właśnie na niego. Stąd praktycznie nie było znaczących różnic w ich wypowiedziach. Wszyscy opowiedzieli się za prywatyzacją, choć w różnym zakresie, wszyscy zadeklarowali chęć dbania o bezpieczeństwo energetyczne kraju.

Niestety, nie poruszono naprawdę ważnych kwestii, takich jak system emerytalny, reforma KRUS, czy objęcie podatkiem dochodowym rolników. Wszyscy kandydaci tak naprawdę mówili o kwestiach, które wychodzą poza kompetencje prezydenta. Wszak głowa państwa nie zapewnia bezpieczeństwa energetycznego kraju, nie jest też w stanie zapewnić ułatwień w prowadzeniu biznesu w Polsce. Nie powiedzieli za to, jakimi tak naprawdę chcieliby być prezydentami. —eg

Prof. Kazimierz Klik, politolog

To była bardzo dobra debata, zwłaszcza że mimo iż jej zamysłem była nie konfrontacja poglądów, ale ich prezentacja, chwilami kandydatom udawało się wejść w dialog między sobą. Bronisław Komorowski zadziwił mnie w pozytywnym tego słowa znaczeniu refleksem politycznym. W ostatnim momencie gdy Grzegorz Napieralski, zresztą bardzo słusznie, opowiedział się przeciw IV RP, Komorowski celnie uderzył: że przecież SLD ma z IV RP sojusz w mediach publicznych, i zarzucił Napieralskiemu niekonsekwencję.

Mimo to chcę podkreślić, że Napieralski w wielu momentach tej debaty wypadł bardzo dobrze, i to on jest dla mnie jej bohaterem.

Komorowski i Jarosław Kaczyński mówili to, co mówią zawsze, z wyjątkiem debaty o gospodarce, gdzie Komorowski kurczowo bronił się przed prywatyzacją, a Kaczyński zaskoczył liberalizmem, opowiadając się za zmniejszeniem podatków dla przedsiębiorców, co zresztą PiS za swoich rządów zrobił. —js, ww

Rafał Matyja, politolog z Wyższej Szkoły Biznesu w Nowym Sączu

Debata pokazała, że Polska polityka wyszła z zakrętu taniego populizmu, którego było w niej niewiele. Niestety weszła trochę w sztampę. Poza tematem Afganistanu nie było populizmu. Ostre przytyki pojawiły się dopiero na samym końcu.

Bronisław Komorowski był chyba najgorzej merytorycznie przygotowanym kandydatem. Wiele jego odpowiedzi było bardzo sztampowych. Udzielić ich mógłby równie dobrze trzecioligowy poseł PO. Jarosław Kaczyński i Waldemar Pawlak pokazali spore doświadczenie i opanowanie. Niespodzianką był Grzegorz Napieralski, który zaprezentował się ciekawie i starał się odróżnić od starszych konkurentów, akcentując głównie różnice światopoglądowe. Dobrze, że Komorowski zdecydował się ostatecznie wziąć udział w debacie. Pokazał tym samym szacunek dla wyborców. Kaczyński też powinien się zgodzić na debatę z nim jeden na jeden. —js, ww

rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Półmetek rządu Viktora Orbána

Instytucje międzynarodowe pomogą uratować finanse Węgier tylko za cenę rezygnacji z niezależnej polityki >>