REKLAMA

Analiza "Rz"

Komisja wie więcej od Schetyny

Piotr Gursztyn 03-02-2010, ostatnia aktualizacja 04-02-2010 07:45
Grzegorz Schetyna prawie  na pewno będzie musiał jeszcze raz stawić się przed hazardową komisją śledcza
autor: Kuba Kamiński
źródło: Fotorzepa
Grzegorz Schetyna prawie na pewno będzie musiał jeszcze raz stawić się przed hazardową komisją śledcza

Były szef MSWiA przedstawił się sejmowym śledczym jako osoba, która niewiele pamięta i prawie nikogo nie zna

Czy to możliwe, by wicepremier, szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, sekretarz generalny rządzącej partii i prawa ręka szefa rządu, o akcji CBA związanej z aferą hazardową dowiedział się 1 października 2009 r. z "Rz"?

Tak zeznał pod przysięgą Grzegorz Schetyna na przesłuchaniu przed sejmową komisją śledczą. I wspominał, jak w dniu ujawnienia przez nas kulis afery hazardowej był na lotnisku w Amsterdamie, gdzie odebrał kilkadziesiąt telefonów w tej sprawie.

Takich twardych i zaskakujących deklaracji złożył więcej. Z Ryszardem Sobiesiakiem, królem hazardu, zna się od niedawna, a ostatnio prawie się z nim nie kontaktował. Nie zna jego córki. Nie wiedział o znajomości Sobiesiaka ze Zbigniewem Chlebowskim. Ani z nimi, ani z Mirosławem Drzewieckim nie rozmawiał o ustawie hazardowej.

By zweryfikować te twierdzenia, śledczy z opozycji zaczęli dokładnie testować Schetynę.

Stąd pytania o to, ile razy kontaktował się z nim Sobiesiak przed podsłuchanym przez CBA spotkaniem z 29 września 2008. Schetyna odpowiada, że nie było takich kontaktów. Dopytywany – potwierdza.

Na pewno? – docieka poseł. Znów odpowiedź, że tak.

Podobny charakter miały pytania o kontakty małżonki byłego wicepremiera z Sobiesiakiem i szczegółowe pytania o to, jak wyglądały spotkania z premierem. Kto pierwszy wszedł, kto wyszedł, jak brzmiały pytania itp.

Jaki był sens tak drobiazgowych pytań? Czy ma to związek z tym, że niektórzy bohaterowie afery zeznawali już w prokuraturze? Przesłuchani byli np. Ryszard Sobiesiak, Marcin Rosół czy dyrektor z Ministerstwa Sportu Rafał Wosik, o zeznaniach którego niektórzy śledczy twierdzą, że mówił co innego niż Mirosław Drzewiecki przed komisją.

Posłowie z komisji zapoznali się już z zeznaniami z prokuratury. To po raz pierwszy dało im przewagę nad przesłuchiwanym. Dotąd to świadkowie – jak Zbigniew Chlebowski i Mirosław Drzewiecki – wyglądali na osoby lepiej zaznajomione z materią sprawy.

Dokumenty prokuratury objęte są jednak tajemnicą, dlatego członkowie komisji muszą z nich korzystać w bardzo ostrożny sposób. Na dodatek prokuratura prowadzi kilka innych śledztw, które zahaczają o aferę hazardową. Jednak posłowie mogą pytać o zdarzenia, porównywać zeznania z komisji z wiedzą wyniesioną z prokuratury. Odnosiło się wrażenie, że dopiero od Schetyny zaczęło się prawdziwe weryfikowanie wiarygodności świadka.

Szef Klubu Parlamentarnego PO, tak jak Chlebowski, Drzewiecki i Michał Boni, odcinał się od swoich słów wygłaszanych w 2009 r. tuż po wybuchu afery. Twierdził, że były nieprecyzyjne.

On także próbował wpisać zdarzenia z afery w ciąg banalnych prac rządu. Spotkania z premierem w sierpniu 2009 r. miały być rutynowymi rozmowami o finansowaniu mistrzostw Euro 2012. Tu logika wywodu nie była mocną stroną świadka. Schetyna sam przyznał, że jako minister nie interesował się finansową stroną ustawy hazardowej. Wiadomo też, że w spotkaniu 19 sierpnia – według niego mówiono o budżecie – nie brał udziału przedstawiciel resortu finansów. Niedowierzającym posłom tłumaczył, że premier, on i minister sportu musieli ustalić, jak ochronić budżetowe finansowanie budowy stadionów przed pazernością ministra finansów. Posłowie opozycji nie uwierzyli w wersję o konspiracji premiera i wicepremiera przeciw tyranii ministra Rostowskiego.

Wygląda na to, że Grzegorz Schetyna znajdzie się wśród tych świadków, których opozycja będzie chciała ponownie wezwać na przesłuchanie. Kiedy? To zależy już chyba tylko od tempa odtajniania materiałów ze śledztwa przez prokuraturę i przekazywania komisji nowych dokumentów.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Półmetek rządu Viktora Orbána

Instytucje międzynarodowe pomogą uratować finanse Węgier tylko za cenę rezygnacji z niezależnej polityki >>