Jaruzelski: Pomogłem Gorbaczowowi obalić komunizm

jen 08-11-2009, ostatnia aktualizacja 08-11-2009 21:30

Wojciech Jaruzelski powiedział dziennikowi "La Repubblica", że w 1989 roku, gdy upadał mur berliński, przywódca ZSRR Michaił Gorbaczow konsultował się z nim, a on pomógł mu uspokoić nastroje wśród radzieckich dowódców, zaniepokojonych zmianami w bloku wschodnim.

autor: Anna Pietuszko
źródło: Fotorzepa

Były polski prezydent podkreślił, że upadek muru berlińskiego był "połowiczną niespodzianką".

Przypomniał poprzedzające upadek muru wydarzenia z 7 października, gdy był w Berlinie Wschodnim na obchodach 40-lecia NRD. "Zdumieni Gorbaczow i ja słuchaliśmy Honeckera: to wszystko to była autocelebracja" - podkreślił. Kilka godzin później - relacjonował - przeszła w pochodzie młodzież, wnosząc okrzyki "Gorbi, Gorbi, pomocy!".

"My na trybunie, ja, Mazowiecki i Michaił Siergiejewicz zrozumieliśmy się bez słów: mieliśmy rację z Okrągłym Stołem i pierestrojką" - powiedział Jaruzelski.

"Gorbaczow popierał polski przełom, ufał mi i liderom Solidarności" - oświadczył, dodając następnie, że "wrogość" komunistycznych przywódców: Honeckera, Żiwkowa, Ceausescu wobec przemian "komplikowała jego wewnętrzną rozgrywkę z dowódcami wojska".

Gorbaczow "wiele razy konsultował się ze mną w sekrecie" - stwierdził były prezydent i przypomniał, że był wtedy jedynym wojskowym, który stał na czele państwa w bloku wschodnim.

"Pomogłem mu uspokoić wojskowych zaniepokojonych zmierzchem imperium. Zapewnić ich, że to leży w interesie świata" - ujawnił Jaruzelski. "Honecker prowadził przeciwną grę" - zauważył.

Mówiąc o fali zmian przed 20 laty w Europie ocenił, że decydującą rolę odegrał w nich Gorbaczow. "Polska była detonatorem, ale bez rakiety pieriestrojki nie udałoby się" - podkreślił. "Z Gorbaczowem i papieżem mówiliśmy, że upadek muru nie był automatycznie ponownym zjednoczeniem Niemiec" - dodał Wojciech Jaruzelski.

Przypomniał, że ówczesna brytyjska premier Margaret Thatcher poprosiła go o to, aby "nie dopuścił do zjednoczenia Niemiec wszelkimi środkami". To samo - zauważył Jaruzelski - sądził ówczesny prezydent Francji Francois Mitterand.

Jaruzelski zapytany przez włoski dziennik o to, czy czuje się zwycięzcą, czy pokonanym, odparł: "Czuję się pokonany tylko myśląc o wyborach z przeszłości. Ale i zwycięzcą, bo zdecydowałem o przełomie dialogu, zmianie systemu, podjętej razem z Wałęsą".

PAP