Historia
Tu chodzi o wrażliwość polskich ofiar
Andrzej Przewoźnik - sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
Rz: Jest pan nacjonalistą?
Andrzej Przewoźnik: Niech pan nie żartuje. Nie mam żadnych fobii ani uprzedzeń. Zarzuty wobec mnie to stek bzdur i oszczerstw. Szykuję już odpowiedź, którą niedługo przekażę ministrowi Bogdanowi Zdrojewskiemu.
Dlaczego sygnatariusze listu mieliby kłamać?
To wynika z zupełnie innej optyki historycznej. Mam tu szczególnie na myśli mniejszości ukraińską i niemiecką. Część ich przedstawicieli nie liczy się z polską wrażliwością. Dla wielu Polaków pomniki UPA czy SS na polskiej ziemi są niedopuszczalne. Jednak nie tylko Ukraińcy i Niemcy podpisali się pod listem. Również Litwini, Łemkowie, Kaszubi, Czesi i Romowie. Wcześniej podobne zarzuty wobec pana wysunął przedstawiciel środowisk żydowskich Piotr Kadlcik.
Jestem całkowicie zaskoczony tymi podpisami. Dzięki mnie upamiętniono w Polsce wielu poległych Litwinów.
A Romom pomagamy w odnajdywaniu i upamiętnianiu miejsc kaźni ich rodaków. Z Łemkami czy Kaszubami nie mam zaś właściwie kontaktu.
A co z zarzutem, że w arogancki sposób traktuje pan swoich rozmówców?
Powtarzam: z większością osób podpisanych pod listem nie rozmawiałem, więc nie wiem, w jakich okolicznościach miałbym ich traktować arogancko.
To spisek?
Myślę, że cała kampania została zorganizowana przez Ukraińców i Niemców, którzy forsują projekty nie do przyjęcia dla lokalnych społeczności polskich. Ja bowiem w swoich działaniach biorę pod uwagę nastroje opinii publicznej. Proszę przeprowadzić sondaż i zadać pytanie: Czy Polacy są za upamiętnianiem bojowników UPA i niemieckich żołnierzy?
A nie sądzi pan, że powinniśmy traktować naszych byłych wrogów po rycersku i dbać o pamięć o ich poległych żołnierzach?
Zgoda, ale nie kosztem wrażliwości ofiar. Proszę pojechać do Przemyśla i zapytać Polaków, którym UPA w bestialski sposób wymordowała rodziny, co sądzą o pomysłach upamiętnienia jej żołnierzy. Zresztą jeżeli chodzi o cmentarze wojenne, to się nimi opiekujemy. Ale nie ma zgody na symboliczne pomniki upamiętniające osoby, które dopuściły się zbrodni na narodzie polskim.
Przedstawiciele mniejszości zarzucają panu stosowanie zasady wzajemności. Rzekomo nie zgadza się pan na upamiętnianie niepolskich ofiar, dopóki sąsiedni kraj nie upamiętni Polaków.
To absurd. Ci ludzie doskonale wiedzą, że gdybym stosował tę zasadę, to w Polsce od lat nie byłoby ani jednego upamiętnienia ofiar niemieckich czy ukraińskich.















