Spór o Wałęsę
Wałęsa: Przywódca mógł rozmawiać z bezpieką
- Może niezręcznie, gdzieś kogoś wsypałem, ale nie byłem agentem - zapewniał studentów UMK w Toruniu Lech Wałęsa.
- Przysięgam, nigdy w życiu nie byłem po stronie komunistycznej, nigdy nie zamierzałem na kogoś donieść, nigdy nie doniosłem (...) Nidy nie zdarzyło mi się zrobić coś świńskiego, czego mógłbym się wstydzić. Niezręczności - tak. Musiałem rozmawiać, może ktoś gdzieś mnie podpytał, to się mogło zdarzyć, ale nie zdrada, nie agentura - mówił Wałęsa.
- Nie byłem agentem, jeśli mówię kłamstwo niech szlag mnie trafi. Natomiast, czy rozgrywałem to dobrze, czy byłem ostrożny, czy mniej ostrożny, to tutaj możemy mieć wątpliwości - dodał.
Wałęsa: Moja rola była inna
Były prezydent zaznaczył, że przy ocenie jego przeszłości powinno się brać pod uwagę, że jego sytuacja jako przewodniczącego Solidarności była inna niż wielu osób.
- Byłem przywódcą. Mnie nie można rozpatrywać jak nas wszystkich. Wam nie wolno było rozmawiać z bezpieką i wielu innych rzeczy, ale pierwszy musiał rozmawiać. Ja musiałem rozmawiać o postulatach, musiałem zanosić żądania, oszczędzać kolegów, hamować pewne zapędy. Moja rola była kompletnie inna, można mówić dobra czy zła. Może niezręcznie, gdzieś kogoś wsypałem, ale nie byłem agentem, to nie to, że chciałem kogoś zdradzać - podkreślił.
Wałęsa przyznał też, że mówiąc o wyjeździe z Polski użył pewnej przenośni, ale wcale nie zamierza emigrować.















