Polityka
Posłowie PiS: Ta komisja to farsa
Posłowie PiS Jacek Kurski i Arkadiusz Mularczyk demonstracyjnie opuścili obrady sejmowej komisji ds. nacisków, bo ich zdaniem poseł Czuma uniemożliwiał zadawanie niewygodnych pytań. Poseł Platformy ripostuje, że uchylał tylko pytania "od rzeczy".
Sejmowa komisja śledcza ds. nacisków władz na śledztwa dotyczące polityków i mediów przesłuchuje dziś na tajnym posiedzeniu prokuratorów Radosława Wasilewskiego i Ryszard Pęgal
Jak powiedział Mularczyk na konferencji prasowej w Sejmie, szef komisji Andrzej Czuma (PO) uchylał "praktycznie każde niewygodne dla prokuratora i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego i Platformy pytanie" posłów PiS.
"Wyszliśmy z tego przesłuchania, bo nie widzimy celu, aby brać udział w takiej farsie, jaka się odbywa" - podkreślił.
Posłowie wrócili na popołudnniowe przesłuchanie drugiego warszawskiego prokuratora Ryszarda Pęgala.
Czuma: protokoły z tajnych posiedzeń komisji będą jawne
Po tajnym przesłuchaniu prok. Radosława Wasilewskiego, a przed przesłuchaniem prok. Ryszarda Pęgala, Czuma powiedział, że w jego ocenie wszystkie dotychczasowe tajne zeznania prokuratorów (łącznie już pięć osób) nie zawierają elementów tajemnicy, których nie można by ujawnić.
"Jestem za jak największą jawnością naszych prac i dostępnością ich dla mediów. Moim zdaniem nie ma tu żadnych tajemnic i w najbliższych dniach jeszcze raz tę sprawę przeanalizuję" - dodał Czuma spytany przez PAP, kiedy zatem można się spodziewać odtajnienia stenogramów.
Odnosząc się do zarzutu posłów PiS Arkadiusza Mularczyka i Jacka Kurskiego, którzy twierdzą, że Czuma uchyla wszelkie pytania "niewygodne dla Platformy Obywatelskiej i ministra Zbigniewa Ćwiąkalskiego" (tym Mularczyk uzasadnił swe wyjście z tajnego posiedzenia komisji; Kurski od rana w nim nie uczestniczył), szef komisji odparł, że "uchylał tylko te pytania Mularczyka, które były od rzeczy".
Zeznają tajnie
Podczas poprzedniego przesłuchania obaj prokuratorzy często powoływali się na obowiązującą ich tajemnicę służbową i zapowiedzieli, że o interesujących komisję szczegółach opowiedzą na tajnym posiedzeniu. Pęgal - były wiceszef stołecznej prokuratury okręgowej zapowiedział, że na posiedzeniu tajnej komisji odpowie na pytanie, czy doświadczył takich nacisków.
Pęgal był jednym z dziewięciorga prokuratorów, którzy w październiku ub. roku, tuż po wygranych przez PO wyborach, zrezygnowali z funkcji z uwagi na "utratę zaufania" do Janickiej - swej ówczesnej szefowej. Obecnie przeciwko niej toczy się prokuratorskie postępowanie dyscyplinarne. Janicka podała się do dymisji pod koniec października ubr. Rezygnację od razu przyjął ówczesny prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Samo ministerstwo sprawiedliwości podawało, że przyczyną dymisji był "konflikt z niektórymi podwładnymi Janickiej". Media wskazywały wtedy, że chodzi o sprawę b. ministra Tomasza Lipca, którego zatrzymanie Janicka kazała przenieść na później.
W trybie tajnym Pęgal ma też powiedzieć, czy słyszał, że Janicka zakazała mu dostępu do protokołu przesłuchania Lipca, mimo że on nadzorował to śledztwo i czy to był bezpośredni powód "utraty zaufania" Janickiej do niego.
Prok. Wasilewski ma zaś odpowiedzieć na zamkniętym posiedzeniu na pytanie, czy między Janicką a kimś z CBA odbyła się rozmowa telefoniczna o zatrzymaniu Lipca, w trakcie której Janicka miała spytać: "panie ministrze, czy mój minister o tym wie?". W trybie jawnym przyznał on, że ludzie z CBA często odwiedzali Janicką w prokuraturze.














