Biznesmen i filantropia

aktualizacja: 29.05.2008, 13:22
Foto: archiwum rodzinne

Bycie biznesmenem to jedna, a bycie darczyńcą to druga strona życia, może nawet ważniejsza. Jednym z działań związanych z opieką nad dzieckiem i rodziną w dość specyficzny sposób, choć już nie systemowo, są stypendia dla zdolnej młodzieży. Zajmuje się tym m.in. ufundowany przez dr. Andrzeja Czerneckiego fundusz stypendialny noszący imię jego ojca, a przeznaczony dla młodzieży uczącej się w publicznym gimnazjum im. prof. Romana Czerneckiego w Słupi (woj. świętokrzyskie)

Dr Andrzej Czernecki, absolwent Wydziału Fizyki Jądrowej Uniwersytetu Warszawskiego, obecnie biznesmen, szef HTL-Strefa, powszechnie znanej jako High Tech Lab, największej na świecie firmy produkującej urządzenia do pobierania mikropróbek krwi, zabezpieczającej 60 procent rynku światowego na tego typu produkty, oprócz prowadzenia firmy wspomaga młodych zdolnych ludzi. Pomaga głównie uzdolnionym dzieciom z ubogich rodzin. Dlaczego to robi?
Jak sam mówi, wzięło się to z dość głębokich przemyśleń filozoficznych dotyczących sensu życia, zarabiania pieniędzy oraz obserwacji, jak inni, którzy mają pieniądze, je wykorzystują. – Szczególnie ludzie, którzy dość niedawno zrobili duże pieniądze, wpadają w wir robienia pieniędzy dla pieniędzy. Jest to swoiste ściganie się z króliczkiem – kupię sobie większy samochód, jacht, większy samolot i co tam tylko zapragnę. I nie wiem, czy to ma sens – uważa pan Andrzej Czernecki.
Niemałe znaczenie i wpływ na postawę życiową pana Andrzeja miał jego ojciec profesor Roman Czernecki. – Uczył mnie, że sensem życia jest praca, a przede wszystkim efekty, jakie ta praca daje, a niekoniecznie pieniądze, chociaż są one bardzo pomocne, bo są miarą sukcesu lub jego braku. Ale te pieniądze nie mogą być miarą samą w sobie – podkreśla pan doktor. Profesor Roman Czernecki był po prostu urodzonym pedagogiem. On kochał uczyć, umiał uczyć i porywać słuchaczy do nauki, czy to dzieci w szkole, czy to studentów na uczelniach. – Potrafił przenieść swoją wiedzę na słuchaczy. Nawet po wielu latach od zakończenia pracy pedagogicznej spotykał się z objawami życzliwości i wyjątkowej serdeczności ze strony byłych wychowanków, którzy pamiętali go jako swojego ukochanego profesora – mówi z podziwem Andrzej Czernecki. Podkreślił też, iż jego ojciec bardzo ubolewał nad poziomem nauczania po zakończeniu II wojny światowej. Jego maksymą były słowa Jana Zamoyskiego: „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. – Patrząc na to młodzieży chowanie, jakie się zaczęło po dojściu komunistów do władzy, ojciec biadował, iż nasza Rzeczpospolita nie będzie zbyt dobrym krajem, gdyż rozpoczęło się masowe „produkowanie pseudonauczycieli” w postaci abiturientów różnych dwuletnich studiów nauczycielskich, gdyż najwięksi nieudacznicy, jak chcieli uchronić się od wojska, szli do takiego studium.
Ojciec był wykładowcą Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Po wybuchu II wojny światowej w 1939 roku, uciekając przed Niemcami z Kielc, gdyż był na liście inteligencji do rozstrzelania, trafił wraz ze swoją rodziną do dworku państwa Byszewskich w Słupi, obok Jędrzejowa, obecnie województwo świętokrzyskie. Tam też zaczął nauczać miejscowe dzieci. W czasie okupacji dzięki jego nauczaniu maturę zdało około 850 uczniów. Za jego też sprawą w 1943 roku powstała w Słupi również filia Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przez ponad 40 lat komunizmu ten temat był przemilczany. Pan profesor za życia nigdy nie usłyszał słowa „dziękuję”, a nawet był przez ówczesne władze prześladowany. Dopiero w wolnej Polsce pani Zofia Stachura, dyrektor gimnazjum w Słupi, wystąpiła z inicjatywą nadania temu gimnazjum imienia prof. Romana Czerneckiego. Pani dyrektor zorganizowała również konferencję naukową poświęconą tajnemu nauczaniu właśnie w latach 1939 – 1945 na terenie powiatów włoszczowskiego i jędrzejowskiego w Kieleckiem. Impreza odbędzie się właśnie 30 maja 2008 roku w Muzeum Niepodległości w Warszawie.
Analizując to, co mówił Roman Czernecki swoim dzieciom, kilkadziesiąt lat później jego syn Andrzej Czernecki postanowił pójść śladem swojego ojca i wspomóc zdolną młodzież, ułatwiając im zdobywanie wiedzy oraz kontynuację nauki w krakowskich liceach. Zaczął oczywiście od obszaru, na którym działał w czasie wojny jego ojciec. Na początku swojej działalności wspierał różne fundacje lub akcje charytatywne. – Były to jednorazowe akcje. Niektóre dość fajne. Dla przykładu mój zakład, jeszcze zanim przeniósł się pod Łódź, sponsorował dzieci niewidome lub z dużym upośledzeniem wzroku, które polecał Instytut Ociemniałych. Każdy z wydziałów opiekował się jednym dzieckiem. Jego pracownicy po prostu „adoptowali” takiego malucha. Były to bardzo zdolne dzieci, np. muzycznie, ale nie miały instrumentów do nauki. Jako firma dawaliśmy 60 proc., a załoga wydziału 40 proc. pieniędzy na ich zakup. Inna działalność firmy to wspomaganie krakowskiej Fundacji Świat Dzieciom. Jako jej główny i najważniejszy darczyńca wspomagała realizowanie edukacyjnego programu Serce na Start nauczającego dzieci i młodzież w wieku 5 – 15 lat zasad udzielania pierwszej pomocy w sytuacjach zagrożenia życia.
Obecna działalność – pomoc dzieciom uzdolnionym – jest już prywatną akcją pana Andrzeja Czerneckiego. – Nie da się ukryć, że wykształcenie młodzieży z ośrodków pozamiejskich, a szczególnie wiejskich, odbiega swoją jakością od wykształcenia uczniów w Warszawie, Krakowie czy Gdańsku. Stąd decyzja, aby opiekę nad młodymi i zdolnymi roztoczył właśnie fundusz stypendialny im. mojego ojca prof. Romana Czerneckiego, który sponsoruje dwa rodzaje działalności. Przede wszystkim finansowo wspiera dzieci w gimnazjach w powiecie włoszczowskim, w którym ojciec prowadził tajne nauczanie, a wsie tam nadal są biedne. Opieką otoczyliśmy już pięć gimnazjów, którym przekazaliśmy pieniądze na zwiększenie liczby lekcji języka angielskiego i matematyki. Jeśli natomiast któreś dziecko jest uzdolnione w innej dziedzinie, staramy się mu pomóc tak, aby mogło się rozwijać w danym kierunku. Dajemy więc szansę szczególnie tym uzdolnionym dzieciom, bo wszystkim nie możemy niestety pomóc dojść do poziomu ich rówieśników w gimnazjach np. w Warszawie. Inną stroną działalności są stypendia dla tej młodzieży, która zda do liceów w Krakowie, aby pokryć im koszty nauki i pobytu w tym mieście. W tym roku akademickim wspieraliśmy tak tylko jedno gimnazjum, to w Słupi. Mam nadzieję, że za chwilę obejmiemy tym sponsoringiem kolejne gimnazja i przybędą kolejni licealiści, którym będziemy mogli pomóc – podkreśla pan Andrzej.
Głównym celem funduszu jest zatem wspomaganie finansowe i rzeczowe, jako pomoc jednorazowa lub systematyczna w trakcie trwania nauki w gimnazjum, wybitnie uzdolnionej młodzieży w wieku 13 – 19 lat z Gimnazjum Publicznego im. prof. R. Czerneckiego w Słupi Jędrzejowskiej oraz młodzieży z innych powiatów. Fundusz pomocny jest również przy wspomaganiu rozwoju wybitnie uzdolnionej młodzieży poprzez stwarzanie możliwości kontaktu z profesjonalnymi twórcami i autorytetami w danej dziedzinie, rozwijanie ich zainteresowań, organizację edukacyjnych warsztatów i zajęć pozalekcyjnych, w tym także wypoczynku zimowego i letniego. Fundusz w tym roku wesprze edukację licealną w formie stałego miesięcznego stypendium dla wybranych wybitnych młodych ludzi spośród uczniów objętych wcześniej jego opieką. Docelowo stypendia otrzymywać będzie dziesięcioro dzieci z terenu Słupi i okolic uczących się w liceach krakowskich. Na każde z tych dzieci przeznaczono około 1000 zł miesięcznie. Dodatkowo raz w miesiącu będą miały zapewnione zajęcia doszkalające na terenie gimnazjum oraz wyprawy edukacyjne do Krakowa.
– Moja działalność jest niewielka, ale mam nadzieję, iż mój ojciec by ją popierał i był ze mnie dumny – mówi dr Andrzej Czernecki. Miejmy nadzieję, iż dzięki takim właśnie osobom dożyjemy lepszych czasów, doczekamy lepszej przyszłości dla naszych dzieci, bo przecież takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE