Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Kasia Gandor: Wygrałam los na genetycznej loterii

Fotorzepa, Darek Golik
To, co zrobiła z nami technologia, to już jest w zasadzie bilet w jednš stronę - mówi Kasia Gandor, youtuberka, blogerka, studentka biotechnologii, była modelka. Prowadzi kanał popularnonaukowy.

Rz: Ty robisz to wszystko sama?

Tak. Piszę scenariusze, nagrywam i montuję.

Jeszcze kilka lat temu, by wyprodukować podobny film w telewizji polskiej, potrzebnych byłoby około 50 osób, a u ciebie nie jest nawet tak, że ktoœ stoi za kamerš?

Nie. Ustawiam kamerę sama. Mam wrażenie, że widzowie wybaczajš mi pewne niedostatki montażowe, bo najważniejsza jest warstwa merytoryczna i „flow" filmu.

Coœ, co w tradycyjnym montażu telewizyjnym jest błędem montażowym, na YouTubie staje się regułš, a nawet czymœ pożšdanym.

Tak. Na YouTubie robimy też filmy pod muzykę, odwrotnie niż w klasycznym montażu. Muzyka dyktuje tempo filmu, a nie jest tylko dodatkiem.

Zaczynałaœ od modelingu, a teraz zajmujesz się biotechnologiš i na YouTubie promujesz czytanie ksišżek. To doœć ciekawe połšczenie.

Jak sobie ludzie łšczš te wszystkie rzeczy, to majš potem całkiem niezły dysonans. Byłam modelkš, bo wygrałam los na genetycznej loterii: jestem wysoka i mam twarz, która się wpisuje w te kanony. Mogłam pozwiedzać różne kraje i zarobić, ale to nie był mój œwiat, więc zrezygnowałam.

A jaki to jest œwiat?

Taki, w którym wszystko jest pisane palcem na wodzie. Jednego sezonu można zrobić dziesięć najlepszych pokazów, łšcznie z Pradš i Calvinem Kleinem, a za pół roku nikt o tobie nie pamięta i jedyne, co cię może spotkać, to sesja do gazetki marketu budowlanego.

Robiłaœ też sesję do takiej gazetki?

Na szczęœcie nie musiałam. Dużo też zależy od szczęœcia. Jedni je majš, a drudzy frustrujš się potem tak jak ja. Nie spodobał mi się ten œwiat, więc się z niego wypisałam.

I zaczęłaœ tworzyć własny kanał?

Zaczynałam akurat od bloga, który z czasem stał się popularnonaukowy. Z pisaniem doszłam szybko do œciany i stwierdziłam, że chcę robić filmy.

Jak zainteresować młodych ludzi biotechnologiš? Na YouTubie to się może kliknšć modelka, ale tylko wtedy, gdy robi film o wyborze pomadki.

Nie mam poczucia, że to jest jakaœ misja i że chcę kogoœ przekonać do tego, iż biotechnologia jest fajna. Studia dajš mi instrumentarium, by lepiej zrozumieć œwiat i przełożyć naukę na ludzki język. Mogę powiedzieć, że taka dieta ma sens albo że taki składnik jest ważny w kosmetyku, a taki jest marketingowš œciemš. Po prostu mam wiedzę, którš można wykorzystać w praktyce, w codziennym życiu. Staram się nie sprzedawać opinii, tylko stan wiedzy, który mam.

Wydawało mi się, że œwiat YouTube'a jest zdominowany przez opinie i w większoœci jest jednak doœć miałki, ale może czegoœ nie wiem.

Raczej wiesz. Tylko zauważ, że nie jest to cecha właœciwa jedynie YouTube'owi, ale też innym mediom. To, co masowe, jest zazwyczaj mniej wymagajšce intelektualnie. Internet jest wielki i znajdzie się tam miejsce dla każdego. Sš też w tym spektrum odbiorców osoby bardziej wymagajšce i ja do nich trafiam. Skutecznie, bo jest przepaœć między tym, ile osób chciało mnie czytać, a ile chce oglšdać.

Na swoim kanale głosisz kult racjonalnoœci.

To chyba lepiej niż kult nieracjonalnoœci.

Choć obecnie internet jest siedliskiem fake newsów, trolli i teorii spiskowych.

Ludzie sš ze sobš lepiej połšczeni w sieci. Dopóki nie było internetu, trzeba było zagadać do tysišca osób, by znaleŸć kogoœ, kto podziela twojš teorię spiskowš. W internecie wpisujesz hasło w Google'a i masz wszystko podane na tacy. Wydaje mi się, że moja działalnoœć jest kontrapunktem do tego zjawiska.

Œwiat zdiagnozował już problem dezinformacji, ale nie znalazł jeszcze sposobu na poradzenie sobie z tym problemem.

Nie wiem, jak z tym walczyć, choć jakaœ strategia by się przydała. To, co ja robię na swoim poletku, to oddzielenie faktów od opinii. Od tego trzeba zaczšć.

Cała przewrotnoœć sytuacji polega na tym, że jakbyœ robiła filmy o tym, że Ziemia jest płaska, tobyœ miała więcej kliknięć.

Teorie spiskowe sš bardziej popularne, bo sš proste. Nie pokazujš, że œwiat jest zniuansowany.

A ty chcesz być w przyszłoœci naukowcem?

Muszę niedługo podjšć tę decyzję, ale jeszcze sama ze sobš tego nie ustaliłam.

A jak profesorowie, z którymi pracujesz, zapatrujš się na te filmy?

Wbrew pozorom œwiat akademicki nie jest wcale taki zamknięty i staroœwiecki. Większoœć kadry zapatruje się pozytywnie na mojš działalnoœć i daje czasem nawet kciuki w górę. Mój promotor też przychylnie patrzy na popularyzowanie nauki, nawet zrobiłam z nim na blogu wywiad o GMO. Na razie nikt otwarcie mnie nie skrytykował, choć pewnie by mógł, bo przecież nie jestem nieomylna. Roœnie liczba osób, dla których YouTube jest pierwszym Ÿródłem wiedzy, więc warto tam być.

YouTube Ÿródłem wiedzy?

Myœlę, że moi widzowie tak majš. Zresztš już od dawna nie jest tak, że internet to medium dla dzieciaków, któremu brakuje powagi i które uršga jakoœci. Ostatnio robiłam na blogu wywiad z komisarz Elżbietš Bieńkowskš, czyli z poważnš polityczkš wysokiej rangi...

Dzwonisz do byłej wicepremier, komisarza Unii Europejskiej ds. rynku wewnętrznego i usług, mówisz, że jesteœ Kasia z internetu i chcesz pogadać o smogu, i...

...i nie było żadnego problemu z tym, że jej wypowiedŸ pojawi się na takiej platformie. Ona doskonale wie, że musi być tam, gdzie sš ludzie, a ludzie sš w internecie. Gazeta rano do kawy? Kto teraz tak robi?

Ja. Czyli władzę nad duszami oddajemy dzieciakom z YouTube'a?

Tak jest.

A te osoby zrobiš wszystko dla kliknięć.

To jest duży problem. Nie ma żadnej instancji, która by internet cenzurowała i weryfikowała.

To może potrzebna jest Krajowa Rada Radiofonii, Telewizji i Internetu?

Może i tak, tylko szczerze, byłabym bardzo niezadowolona, gdyby ktoœ przyszedł i zaczšł sprawdzać, co chcę powiedzieć. Zdaję sobie sprawę z zagrożeń, ale też z braku cenzury wyrasta dużo dobrego.

W dodatku tych mediów nie da się zdekoncentrować czy zrepolonizować. Bo jak? Twoim pracodawcš jest YouTube. Wiesz, gdzie się mieœci jego siedziba?

Nie mam pojęcia.

Nie wiesz, dla kogo pracujesz?

Totalnie.

A z czego żyje youtuber?

Jest kilka Ÿródeł dla sprofesjonalizowanego youtubera. Reklamy przed filmikiem na przykład. Druga gałšŸ zarobków to współpraca z markami. Ktoœ robi filmy o tuszach do rzęs i zgłasza się do niego firma, która je produkuje. Jeœli odbiorcy youtubera sš odpowiednio zaangażowani, to tej firmie opłaci się zaproszenie go do współpracy i na przykład zrecenzowania produktu.

Tylko podstawowš zasadš recenzji jest to, że nie jest ona ustawiona przez tego, kto jest recenzowany. No... przynajmniej kiedyœ tak było.

Współpraca z markami to wcišż kontrowersyjny temat. Hasło „sprzedałeœ się!" to już wręcz youtubowy frazes. Mam jednak wrażenie, że publicznoœć na YouTubie jest bardzo mocno wyczulona na nieautentyczne wstawki. Więc jeœli ktoœ myœli o swoim kanale w dalszej perspektywie i jest rozsšdny, to nie wejdzie we współpracę na zasadzie: laurka za pienišdze, bo ostatecznie przyniesie mu to więcej szkody niż pożytku. Sama mam czyste sumienie, jeœli chodzi o współpracę z markami. Mam takš zasadę, że jeœli coœ mi się w jakieœ marce nie podoba, to nie będę z niš współpracować. Nie działam z producentami rzeczy, których sama bym nie kupiła. Drugim zabezpieczeniem, które stosuję, jest zaznaczenie takiej firmie, że wszelkie uwagi od marki do moich postów muszš mieć charakter merytoryczny. To nie może być prostowanie moich opinii i wycinanie ewentualnych nieprzychylnych osšdów. Ale jak się w czymœ pomylę i przeinaczę fakty, to oczywiœcie poprawię.

A twoi odbiorcy sprawdzajš twojš wiarygodnoœć?

Tak, i to jest akurat super. Każdy mój film jest mocno weryfikowany. Jak masz 10 tysięcy komentarzy z serduszkami, to może sodówa do głowy uderzyć. A tak kilka krytycznych komentarzy stawia człowieka do pionu.

W sieci jest też jednak mnóstwo hejtu.

Dopuszczam krytykę, póki ktoœ mi nie ubliża. Jeœli zaczyna się obrażanie mnie lub innych komentujšcych, to kasuję komentarze. Nie chcę, żeby moje internetowe poletko było miejscem, gdzie hejterzy mogš działać. Mam z nimi swoje przygody. Ich myœl przewodnia sprowadza się do tego, że skoro jestem ładna, to na pewno jestem durna. Jest też problem z tym, że jestem podobna do Anji Rubik.

Inna rzecz, że trzeba uważać na to, co się dzieje, i pamiętać, że jest mnóstwo osób, które zachowujš się podejrzanie, bardzo niestandardowo. Niektóre sš w zasadzie kosmitami.

Łapiesz większe zasięgi, to łapiesz większych kosmitów.

Tak. Trzeba być œwiadomym, co się postuje i kiedy. Jak jestem w jakimœ miejscu i chcę nakręcić „instastory", to wrzucam je godzinę po tym, gdy z tego miejsca wyjdę. Nikt też nie wie, jaki mam widok z okna. Nie chcę, żeby ktokolwiek wiedział, gdzie mieszkam. To sš takie bazowe œrodki ostrożnoœci, którymi blogerzy wymieniajš się ze sobš. Drobiazgi, o których coraz bardziej się pamięta.

Takie BHP kogoœ, kto jednak dzieli się nieustannie swoim prywatnym życiem z innymi?

Nie trzeba być twórcš w internecie, by wiedzieć, że twoje życie nie musi być w 100 proc. w sieci. Ja wybieram ten fragment życia, który chcę pokazać i z pokazywaniem którego czuję się dobrze. Nie jestem ekshibicjonistkš, wbrew temu, co często się mówi o tych, którzy udzielajš się w internecie. Jako pokolenie na pewno chętnie korzystamy z różnych œrodków, by praktykować ekshibicjonizm, i mamy takie zapędy. Ma to pewien egoistyczno-narcystyczny rys, ale nie wiem, czy to jakoœ strasznie Ÿle. Co w tym złego, że dziewczyna robi sobie selfie w windzie albo pan pokazuje, co sobie ugotował na obiad? Jak nie chcę tego oglšdać, to tego nie robię i w niczym mi te ich posty nie przeszkadzajš.

Kiedyœ szło się z płytš winylowš i wszyscy widzieli, czego słuchasz. Tak poznawały się małżeństwa. Teraz wszyscy jesteœmy schowani w słuchawkach, ale możemy przynajmniej opublikować to, czego słuchamy.

Więc może nie zmieniła się iloœć ekshibicjonizmu, tylko œrodki jego pielęgnowania?

Brzmi to doœć zabawnie: przez cały dzień ciężka praca na Facebooku i Instagramie, ale jak potem wyjœć z telefonu, który cišgle wysyła powiadomienia? Tak pojawia się zjawisko przebodŸcowania.

Widzę to po sobie i po znajomych. To piętno i znak czasów. Czy sobie z tym radzę? Jestem œwiadoma problemu i mam wydzielone przestrzenie w tygodniu na tzw. quality time. Jestem z bliskimi i nie używam wtedy telefonu.

A co, jeœli ci bliscy go wtedy używajš?

Raczej nie. Jak już coœ ustalimy, to trzymamy się tych reguł. Choć ciekawe jest to, że trzeba ustalać reguły korzystania z telefonów, żeby ze sobš pobyć. Ostatnio znajoma powiedziała mi, że na weekendy kasuje aplikacje społecznoœciowe z telefonu, a w poniedziałki instaluje je na nowo. Telefon, wyskakujšce obrazki i powiadomienia uzależniajš i – jak widać – nie jestem tu wyjštkiem.

Czyli nie œpię, bo pilnuję komentarzy pod postami.

Szczerze mówišc, to się zdarza. Jak nie mogę zasnšć, to staram się już nie sięgać po telefon. Choć rano... Oczywiœcie telefon jest pierwszy. Wstaję i sprawdzam, co się w nocy wydarzyło na YouTubie. Czy jest jakiœ pożar, który trzeba ogarnšć. Najczęœciej nic się nie wydarza, ale i tak sprawdzam.

Ostatnio zrobiłem zdjęcie czterem czterolatkom siedzšcym razem i patrzšcym tylko w swoje telefony. Przez kilkanaœcie minut te dzieciaki nawet się do siebie nie odezwały.

Ale zauważ, że twoim pierwszym odruchem też było sięgnięcie po telefon i zrobienie zdjęcia. Nie zachowałeœ tych czterolatków tylko dla siebie. Chciałeœ to komuœ pokazać.

A co jest dalej? Już nie wyjdziemy z tych telefonów? A może będzie jakiœ odwrót, na przykład do epickich powieœci?

Nie. To, co zrobiła z nami technologia, to już jest w zasadzie bilet w jednš stronę. Będzie tego tylko więcej i więcej. Nie wierzę w masowy odwrót do œwiata analogowego.

Ale może na zasadzie mody retro. Tak jak teraz bardzo popularne sš winyle.

Może Snake z Nokii też odżyje, choć były jakieœ próby i to się nie udało. Jeœli będzie powrót do pisania listów, to będzie to meganiszowe.

Jakby ci chłopak wysłał pisany odręcznie list, to co byœ sobie pomyœlała?

Wydaje mi się to absurdalne. Możliwe, że jestem już tak zniszczona, że uznałabym to za wariactwo i zerwała kontakt.

A co to wszystko oznacza dla biotechnologii, którš się zajmujesz?

Rozwój nauki jest ogromny. Œledzę go na bieżšco i to sš megaciekawe czasy w nauce, szczególnie w genetyce. Dysponujemy technikami, o których kiedyœ byœmy nawet nie œnili. Mamy instrumentarium, żeby mocno ingerować w genom i dokonywać różnych manipulacji, o których niekoniecznie wiemy, czy sš dobre i bezpieczne. Œwiat nauki musi się doœć poważnie zastanowić, jak się do tego odnieœć. Trzeba dyskutować o granicach. Niekoniecznie to, że dysponujemy jakimœ wynalazkiem, musi oznaczać, że mamy z niego korzystać. Może powinniœmy korzystać z obostrzeniami.

A co jest tu największym dylematem?

Ostatnio chyba edytowanie genomu ludzkich zarodków. W dyskursie publicznym na pewno GMO, terapie genowe i zastosowanie komórek macierzystych.

I tu granice stawia religia?

Nie, rozsšdek. Trzeba się zastanowić, czy rzeczy, z których chcemy korzystać, majš sens i sš bezpieczne. Jak majš sens, to może trzeba je uregulować prawem. Jeœli chodzi o genom ludzkich zarodków, to kraje zachodnie mówiš: nie robimy tego albo robimy, ale tylko na zarodkach, które nie majš prawa przeżyć. Ale sš też kraje, które majš to w nosie. W Chinach debata bioetyczna jest drugorzędna.

Czyli stawiamy sobie granice i zostajemy w tyle.

Przynajmniej względem tych krajów, które nie majš takich dylematów.

A jakbyœ się zaczęła zajmować jako youtuber problemem etyki w biotechnologii? Nikt by nigdy nie kliknšł.

Ktoœ by kliknšł. Zrobiłam film o edycji genomu zarodków ludzkich i super się przyjšł. Debata była goršca. Jedni chcieli mieć dziecko na zamówienie, z konkretnym kolorem oczu i brakiem predyspozycji do jakichœ chorób, ale byli też zagorzali oponenci tego rozwišzania, którzy uznali je za przesadnš ingerencję w naturę.

Czyli nauka ma przyszłoœć na YouTubie?

Mam nadzieję. Chociaż sš różne przeszkody. Trudno wyczulić internautów na to, że œwiat jest zniuansowany, że nauka nie działa na zasadzie zero-jeden. Gdy rozwijasz się naukowo, wchodzisz też w hermetyczny œwiat, oswajasz się z trudnš, nieintuicyjnš terminologiš. Trudno potem łopatologicznie wytłumaczyć zawiłe kwestie, którym poœwięcasz lata życia. Bardzo brakuje osób, które byłyby łšcznikiem między tym hermetycznym œwiatem nauki a ludŸmi.

Podsumujmy: była modelka starajšca się znaleŸć klucz do łopatologicznego przedstawiania biotechnologii na YouTubie.

Brzmi œmiesznie, ale do tego aspiruję. Gdybyœ mnie zapytał, co chcę robić, jak będę duża, to odpowiedziałabym, że właœnie chciałabym znaleŸć ten klucz. Š?

—rozmawiał Piotr Witwicki

(dziennikarz Polsat News)

W cyklu „Plus Minus 35" zamieszczamy wywiady Piotra Witwickiego, dziennikarza Polsat News, w których prezentuje młode osoby majšce wpływ na opinię publicznš: polityków, artystów, blogerów. Większoœć rozmówców zna od dawna, sš rówieœnikami – w trosce o autentycznoœć tych rozmów uznaliœmy więc, że powinny być prowadzone w trybie na „ty"

ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL